Zakaz GMO będzie później
28.02.2008
- To fantastyczny pomysł - cieszy się Maciej Tomaszewicz, sekretarz Polskiej Izby Zbożowo-Paszowej. - Minister wreszcie postąpił zgodnie z oczekiwaniami producentów pasz i mięsa. Mam nadzieję, że przez ten czas rząd zdecyduje wreszcie, czy jest za GMO, czy przeciw niemu.
Ustawę przygotowaną przez PiS środowiska producentów żywności od początku głośno oprotestowały. W tej chwili 80 proc. pasz zużywanych w Polsce do karmienia zwierząt oparte jest na roślinach GMO. Polska właściwie nie ma czym ich zastąpić, bo w Unii obowiązuje zakaz stosowania mączek mięsno-kostnych, a rośliny strączkowe, które mogłyby zastąpić soję z GMO, produkowane są tylko w niewielkich ilościach. Wprowadzenie zakazu w sierpniu tego roku oznaczałoby więc drastyczne załamanie się podaży pasz, zakłócenie ich dostaw. Rządowi groziły procesy sądowe, firmy paszowe mają bowiem ciągle aktualną zgodę ministra środowiska na import roślin GMO aż do roku 2012. Brak pasz GMO to także wyższe koszty produkcji mleka, jaj i mięsa (zwłaszcza drobiowego) i pogorszenie konkurencyjności naszych produktów za granicą.
Ustawa nie podoba się także Komisji Europejskiej, gdyż nie jest zgodna z prawem wspólnotowym. Komisja zagroziła Polsce pozwaniem nas przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Trybunał prawdopodobnie nakaże wycofanie ustawy, a za każdy dzień zwłoki w wypełnieniu jego poleceń Polsce groziło nawet do 260 tys. euro dziennie kary.
Marek Sawicki, kiedy objął fotel ministra rolnictwa, najpierw obiecał, że znowelizuje ustawę, potem z tej obietnicy się wycofał. Wczoraj powiedział "Gazecie", że nie będzie zmieniał ustawy przygotowanej przez PiS, tylko opóźni jej wprowadzenie.
- Poprzedni rząd wprowadził twardy zakaz stosowania GMO, ale nie przygotował do tego naszego rynku. Te trzy i pół roku potrzebne będzie rządowi na przygotowanie programu wsparcia produkcji pasz bez GMO - powiedział nam Sawicki.
Jednak zdaniem Tomaszewicza trzy i pół roku to za mało, by w Polsce tak rozwinąć produkcję roślin alternatywnych do soi (groch, łubin, bobik), by z obecnych ok. 100 tys. ton rocznie osiągnąć milion ton. Dlatego Polska Izba Zbożowo-Paszowa za trzy lata znów wystąpi o kolejne opóźnienie wprowadzenia ustawy.
Gazeta Wyborcza
Izba Zbożowo Paszowa jak zawsze potrafi ustawic sobie rynek pod swoich członków.To chyba jedna z najskuteczniejszych organizacji lobbujących w Polsce.Kasa robi swoje.Pare lat temu wysyłali ekspertów z IEiGŻ na sponsorowane wakacje za garanice a oni zawsze wypowiadali sie w okresie zniw że zboze bedzie tanie bo zbiory rekordowe .Co najsmieszniejsze tak próbowali robic i rok temu w lipcu gdy cały swiat mówił co innego.
Stosowanie GMO w rolnictwie możliwe do 2012 roku?Kolejny przykład niekompetencji i ulegania naciskowi lobby rolniczego przez Pana Sawickiego.Przez te 5 lat powstaną zagrożenia nie do "odkręcenia"przy dzisiejszym poziomie wiedzy.Obowiązkowe znakowanie produktów spożywczych zawierajacych GMO powinno być wprowadzone natychmiast.
Zastąpienie soi w polskim rolnictwie jest stosunkowo prostym administracyjnym zabiegiem.Wystarczy że ARiMR będzie kontrolowała gospodarstwa pod kontem stosowania płodozmianów(patrz wniosek o płatności bezpośrednie) .W dzisiejszym rolnictwie przeważajaca część gospodarstw towarowych nie stosuje płodozmianów zawierających rośliny motylkowate.Rok po roku sieją zboża i rzepak bo tak jest najwygodniej i najtaniej.Dlatego na rynku brakuje rodzimych roślin wysokobiałkowych.
A powinna obowiązywać zasada:nieprawidłowy płodozmian-brak dopłat.
Inni stosują GMO i wprowadzają na nasz rynek swoje produkty, a my co? Tymi zakazami wykończycie polską hodowlę i tyle!





