Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Czy wiemy, do czego dostosowujemy?

8 lipca 2003

Trudno tworzyć dobre prawo, jeśli podstawą jego dostosowania do przepisów unijnych są źle tłumaczone dyrektywy.

Tak naprawdę nie wiemy, do czego dostosowujemy nasze przepisy. Podstawą harmonizacji są dyrektywy i bez wątpienia ważna jest jakość tłumaczenia ich na język polski. Tymczasem określana jest ona jako „fatalna”. Narzekają na nią posłowie w komisjach sejmowych, naukowcy i doradcy podatkowi z dużych firm, np. z Pricewaterhouse Coopers czy Ernst&Young. Ci ostatni są w lepszej sytuacji, a to z tej racji, że często dysponują własnymi tłumaczeniami. Dyrektywy dotyczą w zasadzie władz państwowych i stanowią wskazówkę dla twórców prawa państwowego.

Niemniej ich treść powinny znać osoby zaangażowane w proces decyzyjny w jednostkach oraz legislatorzy. Zwłaszcza ci ostatni nie zawsze znają tak dobrze języki obce, by móc skorzystać z wersji oryginalnych. Nie możemy stworzyć dobrego prawa, skoro podstawą do jego tworzenia są nierzetelne i nieprecyzyjne tłumaczenia. – Pracujemy nad prawem, które jest źle przetłumaczone. W dyrektywie występują określenia, które nie mają przełożenia na polskie prawo bilansowe, np. rachunki roczne. Nie wiadomo, do czego odnieść takie sformułowanie.

W przetłumaczonej dyrektywie powołane są inne dyrektywy, których treści nie znamy. Czy wiemy tak naprawdę, czy uchwalamy dokładnie to, czego wymaga od nas Unia? – oponowała w Sejmie poseł Barbara Marianowska podczas prac legislacyjnych nad nowelizacją ustawy o rachunkowości. To, że jakość tłumaczeń jest zła, przyznał również Maciej Górka, dyrektor Departamentu Tłumaczeń Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. – Tłumaczenia były przygotowywane przez resorty, które są odpowiedzialne za wdrożenie części dorobku wspólnot. Takie rozwiązanie wydawało się najlepsze. Jednak już w 2001 r. okazało się, że z 80 tys. stron aktów prawa unijnego resorty przetłumaczyły tylko około 20 tys. – podkreślił Maciej Górka.

Poinformował on, iż przesłane do UKIE teksty były bardzo słabe. Resorty nie weryfikowały jakości tłumaczeń robionych na zlecenie, przez nie zawsze odpowiednie do tego osoby. W połowie ub.r. w UKIE przedsięwzięto kroki, żeby przetłumaczyć całą resztę. – Dotychczas przetłumaczono ponad 50 tys. stron, a tłumaczenia zrobione przez resorty podlegają weryfikacji – poinformował Maciej Górka.

Podkreślił on, iż w Unii tłumaczenia ułatwia system komputerowy Eurodikaton, zawierający ok. 1,5-milionową bazę terminologiczną. Natomiast u nas, jeśli tłumaczenia robione są przez wielu tłumaczy, jeden termin może mieć wiele różnych znaczeń, co może utrudnić interpretację przepisów.


POWIĄZANE

Od 10 lutego Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa będzie przyjmował...

Około 92,6 tys. ton żywności o wartości ponad 265 mln zł trafi w tym roku do org...

Sytuacja na unijnym rynku rolnym nadal jest krytyczna. Potrzeba środków łagodząc...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę