Ptak_mega_22.11
Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Mleko może wykipieć

20 czerwca 2003

Konkurencja na mlecznym rynku, brak pieniędzy na inwestycje i niskie ceny wyrobów powodują, że z 11 lubuskich zakładów przetwórstwa mlecznego w Unii utrzyma się kilka.

Zamiast się łączyć, podbierają sobie dostawców i wchodzą na teren działania sąsiadów. Nie potrafią się dogadać nawet w sprawie wspólnych przedsięwzięć – mówi o lubuskim rynku wyrobów mleczarskich kierownik oddziału rolnictwa i rozwoju wsi w Urzędzie Marszałkowskim w Zielonej Górze Bernard Świderski. Firmy nie mają też pieniędzy na inwestycje. A przecież muszą się dostosować do unijnych norm.

Liczą, że zdążą

Zakład w Żarach unijne warunki produkcji wprowadzić musi do kwietnia przyszłego roku, inne firmy mają czas do 2006 r. Wszyscy twierdzą, że zdążą, ale po cichu spekuluje się, że z 11 mlecznych firm z woj. lubuskiego w 2006 r. zostanie kilka – mowa nawet o trzech. Nie wiem, ile zakładów ma szansę przetrwać na rynku – mówi wiceprezes gorzowskiej spółdzielni Jadwiga Dubiel.  My już wprowadziliśmy sporo inwestycji, zabiegamy o zwrot ich kosztów z funduszu Sapard. Na nowe technologie potrzebujemy jeszcze około 1 mln zł. Liczymy, że modernizacje skończymy w 2005 roku. 

J. Dubiel problem widzi tylko w stanowisku banków.  Nie są zbyt skore do udzielania nam kredytów. Może więc spółdzielnie powinny się połączyć i wspólnie zabiegać o pieniądze? Moi członkowie nie chcą tego – mówi prezes spółdzielni w Krośnie Odrzańskim Janusz Bocheński. Uważam też, że nawet bez unijnego certyfikatu utrzymamy się, bo produkujemy na rynek wewnętrzny. Prezes żarskiej spółdzielni Ryszard Mańczak zapowiada, że już w poniedziałek zaczyna w zakładzie remont, który dostosuje firmę do europejskich przepisów. Właściciel firmy przetwórczej w Sławie Henryk Kuźma też jest przekonany o tym, że na rynku zostanie: Mam swój profil produkcji, kończę rozbudowę linii – argumentuje.  Pomaga Sapard.

Potrzeba kilku lat

Polskie przepisy dostosowawcze są jednak bardzo rygorystyczne. W Unii Europejskiej nie ma takich wymagań, jakie wprowadzili w Polsce urzędnicy – twierdzi szef Lubuskiej Izby Rolniczej Władysław Piasecki. Problem dotyczy nie tylko przetwórstwa mleka, ale również np. mięsa. 

W poniedziałek LIR organizuje w Zielonej Górze spotkanie na temat szans polskiego przetwórstwa i rolnictwa w Unii. Jeśli chodzi o mleko rolnicy nie powinni się martwić. W kraju produkujemy go ok. 7 mld litrów rocznie, a będziemy mogli wytwarzać 9 mld. To jest korzystna ilość dla Polski, ale co z tego, skoro w całym województwie jest 9 tys. krów ocenianych przez służby zootechniczne. Kiedyś sam kombinat świebodziński miał ich ok. 4 tys. pod oceną  – mówi hodowca Stanisław Zawadzki. 

S. Zawadzki ma hodowlę w pow. świebodzińskim, mleko sprzedaje jednak spółce Mlecz w Wolsztynie. Dobrze płacą i mają niezłe produkty – tłumaczy hodowca. Wolsztyński zakład nie boi się Unii Europejskiej. Już teraz ponad 50 proc. produktów sprzedaje za granicę. W firmę inwestujemy od wielu lat. Ostatnio kupiliśmy sprzęt do produkcji twarogu za 1,5 mln zł  – mówi prezes Janusz Pawliczak. – Z kredytami też nie mamy problemów. Współpracuję wciąż z tym samym bankiem. Wolsztyński Mlecz przetwarza 300 tys. litrów mleka na dobę. Może przerabiać nawet 500 tys. Jeśli więc padnie kilka lubuskich firm, nie będzie problemów z odbiorem mleka. Ale na rynku powinny zostać nie tylko duże zakłady.


POWIĄZANE

Krzysztof Jurgiel, minister rolnictwa i rozwoju wsi został odznaczony Złotą Hono...

Podczas odbywających się w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie XXV Targów Mleczar...

Potrójne laury za działalność biznesową dla Spółdzielni Mleczarskiej MLEKPOL. Ty...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę