Najpierw trzeba załatwić sporo formalności, potem długo czekać – zdaniem rolników zdobycie funduszy unijnych nie jest wcale proste. Ale gdy pieniądze są już na koncie wszyscy mówią – opłacało się.
W sumie do końca tego roku z Sektorowego Programu Operacyjnego i Planu Rozwoju Obszarów Wiejskich powinno trafić do rolników blisko 4,5 miliarda euro. Do tej pory poziom ich wykorzystania jest co prawda niewielki. Ale złożone wnioski wyczerpują dostępne środki w bardzo dużym stopniu.
Większość rolników narzeka, że w programach są opóźnienia. Na podpisanie umowy oraz wypłatę środków czeka się dużo dłużej niż przepisowe trzy miesiące. Państwo Bobrowscy na sprawdzenie wniosku czekali dziewięć miesięcy. Ale opłacało się.
- Dwa tygodnie temu podpisaliśmy umowę z Agencją, więc jesteśmy na etapie realizacji inwestycji. Bardzo jesteśmy zadowoleni z tej pomocy, ponieważ dzięki tej dotacji otrzymamy zwrot w wysokości 55% kosztów kwalifikowanych inwestycji. – mówi Grażyna Bobrowska Wólka Kurdybanowska
Rolnicy twierdzą, że bez tej pomocy nie można by było zmodernizować gospodarstw w tak szybkim tempie. A inwestować trzeba bez przerwy. W gminie Błędów trudno znaleźć sadownika, który z unijnych dotacji nie skorzystał. A wszystko zaczęło się od SAPARDU.
A w ubiegłym roku z pomocą unijnych dotacji pan Leszek wybudował drogę dojazdową oraz plac manewrowy.
Niestety nie wszyscy rolnicy mają tak dobre doświadczenia. Niektóre wymagania, jak przyznaje nawet Ministerstwo Rolnictwa są absurdalne.
- Zapis o inwestycjach w gospodarstwie zakłada na przykład, ze rolnik chce kupić maszynę musi mieć płytę obornikową. Ja wielkiego związku przyczynowo skutkowego nie widzę, no niestety takie przepisy wymyśliliśmy. - Krzysztof Ardanowski
Ministerstwo zapewnia, że stara się ten problem rozwiązać, ale na to potrzeba czasu. Nie wszystkie przepisy można będzie uprościć, bo wymagania postawione przez Unię Europejską muszą być spełnione.