A_TSW_2026_950

Z funduszami UE nie tak łatwo

25 lipca 2005
Dzięki unijnej pomocy kiedyś najbiedniejsze kraje na kontynencie, jak Irlandia czy Hiszpania wyszły z dołka i dziś każdy może brać je za wzór, jeśli chodzi o pomysłowość i determinację w wykorzystaniu funduszy pomocowych. Dzisiaj na wysokości zadania ma stanąć 10 nowych członków Unii. Jednak zadanie nie jest proste - dysproporcje w rozwoju są znacznie większe, wyciągających rękę jest dużo, Unia niechętnie idzie na ustępstwa a i sami zainteresowani sprawiają wrażenie, że nie do końca wiedzą, czego chcą - pisze The New York Times.

Unia Europejska stoi przed dylematem zmiany swojej polityki regionalnej. Jeśli najwięksi gracze - Niemcy, Francja i Wielka Brytania - potrafią rozwiązać swoje wzajemne animozje (kością niezgody jest między innymi tak zwany "brytyjski rabat" czy forsowane przez Francję zwiększenie wydatków na rolnictwo) i uchwalić sensowny budżet, skorzystają na tym przede wszystkim nowi członkowie Wspólnoty. Do rozdzielenia jest bowiem spora pula środków. Ale i potrzeby są nie byle jakie. Chcemy wykorzystać cały potencjał Europy do pokonania dysproporcji wynikłych z zaszłości historycznych - każdy obywatel ma prawo do korzyści z integracji europejskiej - mówi Danuta Huebner, komisarz do spraw polityki regionalnej.

Słowa brzmią pięknie, ale nic nie znaczą bez konkretnych pieniędzy na realizację konkretnych celów. A nawet z wyznaczeniem tych ostatnich są problemy. Większość z 20 mld euro, jakie prawdopodobnie Unia przyzna dla Wschodu, trafi do Polski, będącej najludniejszym z nowych członków Unii. Wielkość pomocy szacowana jest na 4,27 mld euro w każdym roku, rozpoczynając od 2007. Inni dostaną znacznie mniej - drugie w kolejce Węgry niewiele ponad 1 mld euro. Już wiadomo, że nie wystarczy to na sfinansowanie wszystkich potrzeb. Większość krajów "nowej" Europy czeka bolesna restrukturyzacja - najwyższy czas skończyć opierać swój wzrost na przemyśle ciężkim. Najbardziej dotyczy to Polski, w której granicach znajduje się największa liczba najbiedniejszych regionów Unii.

Priorytetem we wszystkich projektach jest dla Unii dostarczanie podstawowej infrastruktury polepszającej konkurencyjność i przyciągającej prywatny kapitał. Problem tkwi w tym, żeby projekty były opracowane i gotowe do realizacji, co nie jest niestety regułą. Europa Środkową i Wschodnią do niedawna cierpiały na nadmiar planowania, a dzisiaj trudno jest tam opracować sensowny program wykorzystania środków - stwierdza amerykański dziennik. A jest to najprostsza droga do utraty funduszy. Polska nie wypada najgorzej, wykorzystujemy znaczną część z przydzielonych nam pieniędzy. Nad opracowaniem projektów siedzą najlepsi ludzie, często zatrudniane są profesjonalne firmy - zauważa przedstawiciel polskiego rządu.

W tej chwili beneficjenci pomocy tkwią w próżni, bo prace nad budżetem stanęły w miejscu. Bogaci nie chcą płacić a biedni chcą ciągle więcej - komentuje NY Times. A przed Unią stają jeszcze większe wyzwania - jak choćby rozstrzygnięcie kwestii członkostwa Turcji i Ukrainy. Te dwa kraje całkowicie rozchwiałyby wewnętrzny system finansowy Unii, stając się pierwszymi w kolejce biorcami funduszy. I trzeba sobie zdać sprawę z tego, że dzisiejszy beneficjenci staną się wtedy płatnikami netto.


POWIĄZANE

Od 10 lutego Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa będzie przyjmował...

Około 92,6 tys. ton żywności o wartości ponad 265 mln zł trafi w tym roku do org...

Sytuacja na unijnym rynku rolnym nadal jest krytyczna. Potrzeba środków łagodząc...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)Pracuj.pl
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę