Azoty_Kedzierzyn_4_04_16
Ptak_17.11.16

Drogie wakacje

2 czerwca 2004

Amatorów greckich wysp, włoskich i hiszpańskich plaż czekają najdroższe wakacje od niepamiętnych czasów. Euro co prawda tanieje, ale szanse na to, że jego kurs spadnie poniżej 4,5 zł, są niewielkie. Mało tego - jeśli misja tworzenia rządu przez Marka Belkę nie powiedzie się, złoty znowu osłabnie - nawet do 4,75 zł.

Pomimo politycznych zawirowań i problemów z wyłonieniem rządu rynek walutowy zachowuje się ostatnio nadzwyczaj spokojnie. Nerwowy zwykle w takich momentach złoty nie tylko nie traci, ale umacnia się w stosunku do euro. Wicepremier Jerzy Hausner wyjaśniał wczoraj na konferencji prasowej, że dzieje się tak, ponieważ rynki walutowe już wkalkulowały w cenę złotówki ryzyko politycyne.

Co innego twierdzą ekonomiści. Tomasz Zdyb, analityk walutowy w banku Pekao SA, uważa, że ostatnie umocnienie się złotego to wyraz wiary inwestorów w szanse Marka Belki na utworzenie nowego rządu.

- Także my wychodzimy z takiego założenia. Jeśli rząd powstanie, wówczas kurs złotego na najbliższe miesiące ustabilizuje się na poziomie 4,65 zł - prognozuje.

Analityk Pekao za możliwy uważa również inny scenariusz: fiasko misji Belki i nowe wybory. W razie jego realizacji trzeba spodziewać się szybkiego spadku złotówki do 4,70 zł za euro.

- Euro jest i będzie drogie, niezależnie od tego, czy będą wcześniejsze wybory. Jeśli ktoś wybiera się na wakacje do eurolandu i planuje większe zakupy wspólnej waluty, radziłbym część kwoty kupić już teraz, dopóki jej cena nie jest jeszcze zbyt wygórowana - twierdzi Tomasz Zdyb.

Marek Zuber, analityk TMS, odradza natomiast wizytę w kantorze, gdyż, jak twierdzi, pod koniec czerwca euro może potanieć nawet do 4,5 zł. Ale - zastrzega - pod warunkiem że Sejm wyłoni wreszcie nowy rząd.

- Gdyby sytuacja polityczna ustabilizowała się, wtedy złoty na pewno zacząłby się, umacniać. Na jego korzyść przemawiają znakomite wyniki polskiej gospodarki, która bardzo szybko się rozwija, maleje także dług publiczny - wylicza Marek Zuber.

Zagraniczni inwestorzy coraz częściej zwracają uwagę na korzystne wskaźniki ekonomiczne. Wczoraj bank JP Morgan opublikował raport, w którym przewiduje znaczący spadek wartości długu publicznego do PKB. Wszystko dzięki większym niż się spodziewano wpływom budżetowym. JP Morgan szacuje, że z tytułu podatków do kasy państwa może trafić o 5 mld zł więcej niż przewidywano.

- Wszystko przemawia na korzyść złotego, oprócz sytuacji politycznej - mówi Zuber.

Efekt jest taki, że jeszcze nigdy euro nie kosztowało przed wakacjami tyle, co obecnie. Jedyną pociechą może być niski kurs dolara do złotego, korzystny dla wszystkich tych, którzy na urlop wybierają się np. do Egiptu czy Tunezji.


POWIĄZANE

W I kwartale liczba udzielonych noclegów w gospodarstwach agroturystycznych była...

Hotele w rodzimych kurortach pękają już w szwach, a wraz z nimi lokale gastronom...

Od początku czerwca tego roku w Polsce utonęło już ponad 100 osób. Niestety zdro...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę