Plony pochodzą raczej z pracy niż z pola
Dzisiaj jest 24.10.2014
Imieniny: Marty, Marcina, Rafała
Wyszukaj: w PPR W Internecie

Reklama
PPR » Edukacja » Zobacz artykuł

Hodowla bydła...

10.05.2002

Prof. dr hab. Ryszard Ziemiński
AR we Wrocławiu

Polityka rolna naszego kraju winna się opierać na dobrych wzorach, jakie miały miejsce w krajach zachodnich, a wszelkie niepowodzenia i popełnione błędy winny być korygowane w oparciu o ich doświadczenia przy wykorzystaniu najnowszych rozwiązań stosowanych aktualnie w rolnictwie. Sukcesy rolników zachodnioeuropejskich wynikają przede wszystkim z prowadzonej specjalizacji i koncentracji produkcji. W chowie bydła mlecznego docelowa produkcja mleka winna wynosić w gospodarstwie 100-250 tys. litrów rocznie i być uzyskiwaną od 20 do 50 krów. Taka produkcja mleka o wysokiej jego jakości może okazać się efektywną. Do tego kierunku produkcji zwierzęcej przywiązuje się dużą wagę, ponieważ mleko i żywiec wołowy są objęte szczególnym nadzorem tzw. Wspólnej Polityki Rolnej (CAP). Celem tej polityki jest zapewnienie swoim rolnikom opłacalnych cen, wyższe niż światowe.

Oto niektóre główne problemy stojące do rozwiązania przed polskimi hodowcami. Na pierwszym miejscu należy ze względów oczywistych umieścić stan pogłowia bydła. Obecnie w kraju naszym hodujemy ok. 6,1 mln sztuk bydła, w tym ok. 3,1 mln sztuk krów. Produkcja globalna mleka wynosi 11,6 mld litrów. Wśród fachowców zdania, co do ilości krów mlecznych utrzymywanych docelowo w kraju, są zbieżne. Powszechnie mówi się o 3,5 mln sztuk. Ilość krów nie będzie nam przeszkadzać w przyjęciu do Unii, a o przyznanych tzw. kwotach mlecznych decydować będzie wydajność naszych krów i wysokość skupu. Jeżeli przyjrzeć się jakości naszego pogłowia bydła mlecznego, to ustępuje nam optymizm na wskutek szczególnie niskiej wydajności krów w Polsce wynoszącej ok.3.900 kg mleka. Jest to możliwe przy wysokim tempie rocznego przyrostu produkcyjnego i uzyskanie w 2004 r. ok. 4.000 kg i więcej, skonsolidować i powiększyć stada, aby można było wyprodukować ok. 14 mld a co z tym związane, wynegocjować kwoty mleczne przyznawane przez Komisję Rolną UE na poziomie 11-12 mld rocznej produkcji mlecznej. Według najnowszych informacji proponuje nam się kwotę mleczną czyli dozwoloną ilość mleka, którą wyprodukować może dany kraj w wysokości 8,8 mld litrów (małej Holandii przyznano kwotę mleczną w wysokości 11,6 mld litrów). Prof. Smoleński uważa, że za pięć lat w Polsce spożycie wynosić będzie 293 l/mieszkańca przy produkcji ok.13 mld litrów, przy średniej wydajności 3.950 litrów.

Analiza stosunkowo dzisiaj niskiej średniej wydajności naszych krów wskazuje, że potencjał genetyczny pogłowia jest znacznie większy. Świadczą o tym następujące fakty:

  1. średnia wydajność 420 tys. krów objętych kontrolą wynosi ok. 5.600 kg mleka,
  2. niektóre gospodarstwa specjalistyczne rolników indywidualnych w Polsce uzyskują wydajność z kontroli użytkowości mlecznej powyżej10 tys. kg mleka,
  3. u 22 tys. krów kontrolowanych uzyskano wydajność ponad 7.000 kg mleka.

Poprawia się sytuacja w polskim mleczarstwie i należy oczekiwać znacznego wzrostu wydajności naszych krów, na co duży wpływ będzie miał m.in. stosunek cen mleka do zboża.

Jakość genetyczna naszego bydła nie będzie miała większego wpływu na warunki przyjęcia nas do UE. Oczywiste jest, że jeśli uzyskamy szybszy postęp produkcyjny, tym hodowcy mogą liczyć na wyższą opłacalność produkcji mleka. W 2010 r. celem tym winna być produkcja na poziomie średnio w kraju ok. 4.500 kg mleka. O wynikach produkcyjnych krów decyduje ich wartość hodowlana. Najważniejszą sprawą, o czym dzisiaj winni pamiętać hodowcy i administracja hodowlana, jest stała poprawa wartości genetycznej populacji bydła, szczególnie rasy czarno-białej. Nakazem chwili jest opracowanie nowych programów doskonalenia bydła dla ras, regionów i stad. Czas ku temu nastał także z innego powodu. Po prawie 30-tu latach krzyżowania naszego bydła z rasą HF stworzono bazę do przekształcenia wielu stad utrzymujących bydło o kombinowanej użytkowości na bydło o mlecznym kierunku użytkowania, co zgodne jest ze światowymi trendami.

Kraje stowarzyszone prowadzą między sobą swobodny handel i wymianę nie tylko produktów pochodzenia zwierzęcego, ale także sprzedaż materiału hodowlanego. Tu szanse nasze są znikome i dlatego nie będziemy mogli konkurować z Holandią, Niemcami czy Francją, głównymi eksporterami głównie jałówek i nasienia buhajów na rynkach światowych. Będziemy natomiast zobowiązani do otwarcia naszych granic na import materiału biologicznego tzn. zwierząt, nasienia i zarodków z krajów Unii, co może zagrażać krajowemu programowi doskonalenia pogłowia, ale z drugiej strony zezwoli na uzyskanie szybszego postępu wraz zapewne z tzw. amerykańską genetyką.
Przy coraz większej liberalizacji handlu międzynarodowego i protekcyjnej polityce rolnej UE polscy rolnicy, w tym hodowcy bydła, bez pomocy państwa nie mają żadnych szans konkurencji z rolnikami zachodnioeuropejskimi.

Zarządzanie hodowlą zwierząt oraz produkcją nie powinno uchodzić uwadze polskim hodowcom. Skup mleka dzisiaj od prywatnego sektora wynosi 22%. Rozwój mleczarstwa i decydowanie o jego roli winno należeć do hodowców. Zarządzanie zaś hodowlą prowadzone w naszym kraju, mimo uchwalonej nowej ustawy o organizacji, rozrodzie oraz hodowli zwierząt i wielokrotnym deklaracjom w dalszym ciągu pozostaje bez zmian.
Hodowcy, jeśli chcą wziąć sprawy w swoje ręce, muszą po pierwsze się zjednoczyć, po drugie o to zadbać. Dotyczy to prywatyzacji mienia Krajowego i Regionalnych Centrów Hodowli Zwierząt, aby w przyszłości, kiedy powstaną o prawdziwej działalności związki hodowców zwierząt, to bogactwo należy dobrze zagospodarować i wykorzystać.

W hodowli bydła mięsnego odnotowaliśmy nowy rozdział.. W 1995 r został opracowany i zatwierdzony program hodowli bydła mięsnego, zakładający rozwój hodowli bydła jednostronnie mięsnego. Docelowo pogłowie krów użytkowanych w stadach bydła mięsnego ma wynosić ok. 500 tys. sztuk. Negocjacji wymagać będzie ilość krów ras mięsnych lub krów-mamek, a ich pogłowie od 1995 r. liczy w kraju ok.10 tys. sztuk. Unijny rynek wołowiny jest chroniony cłami i kontyngentami importowymi a także wspierany przez subwencje eksportowe. Struktura rasowa naszego pogłowia nie ma formalnego związku z przystąpieniem do Unii, ale ilość krów mięsnych ma, bo z tym mogą wiązać się dopłaty. Na uwagę zasługuje fakt istnienia dotacji do krów-mamek, nawet z dopłatą ekologiczną ok. 200 ECU i dlatego ilość ich w poszczególnych krajach jest limitowana. Negocjatorzy nasi winni więc, przy malejącym pogłowiu krów mlecznych, dążyć do akceptacji przez Komisję Rolną ok. 1 mln sztuk krów-mamek w postaci krów mięsnych lub ich mieszańców. Z powodzeniem mogą one być wykorzystane w małych gospodarstwach rolnych, szczególnie w centralnej i południowo-wschodniej części kraju. Należy pamiętać, że gospodarstwa te nie otrzymają kontyngentów sprzedaży mleka, a właściciele oprócz odchowu cieląt przy krowach mogą poddajać mleko na własne potrzeby. Ta grupa rolników może ubiegać się o subwencje do utrzymywanych krów (160-200 EURO). Krowy mamki winny być zacielane buhajami rasy simentalskiej (jałówki do reprodukcji) lub dowolną rasą mięsną z przeznaczeniem cieląt na opas. Tak pozyskane cielęta mogą stanowić dobrą bazę do produkcji dobrej cielęciny i wołowiny.

Trzeba pamiętać także o kryzysie na rynku wołowiny w następstwie BSE, a towarzyszy temu spadek cen skupu i spożycie. Sprostanie silnej konkurencji ze strony krajów Unii będzie szczególnie trudne ze względu na rozdrobnienie krajowej struktury produkcji oraz niewielki odsetek gospodarstw specjalistycznych. Ponadto niektóre regulacje w zakresie standardów i wymogów sanitarnych mogą wpłynąć negatywnie na konkurencyjność przetwórstwa mięsa. Czy więc nasze małe masarnie sprostają nowym wyzwaniom?

Polską hodowlę bydła oczekują ogromne zmiany. Bez względu na to czy Polska będzie członkiem UE czy nie, przed rolnictwem i wsią stoją ogromne wyzwania. Rolnictwo musi stawać się coraz bardziej efektywne, produkować taniej i być konkurencyjne na rynkach międzynarodowych. Obserwowany postęp w hodowli bydła mlecznego jest dowodem na dużą zdolność adaptacyjną polskich rolników do zmieniających się warunków. Poprawia się, z myślą o konsumencie narzucającym coraz wyższe wymagania, jakość mleka, a krowy są lepsze genetycznie, co przy prowadzeniu ukierunkowanej pracy hodowlanej da zapewne dobre wyniki. Te dobre rezultaty nie zwalniają hodowców od poprawy wielu niedociągnięć naszego rolnictwa. Zostało więc niewiele czasu na dalszą restrukturyzację naszego rolnictwa i poprawę wskaźników produkcyjnych.

Oprac. IL

 

Waszym zdaniem (komentarzy: 0)

Dodaj komentarz

Nowość. Jeśli jesteś zalogowany do forum ppr.pl, Twój komentarz pojawi się natychmiast po dodaniu. Zalogowani użytkownicy mają ponadto możliwość głosowania na komentarze. Jeśli nie posiadasz jeszcze konta zarejestruj się na forum.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy
© Copyright PPR 2000-2014 Wszelkie prawa zastrzeżone