Samotnemu cały świat pustynią
Dzisiaj jest 25.10.2014
Imieniny: Ingi, Darii, Sambora
Wyszukaj: w PPR W Internecie

Reklama
PPR » Rolnictwo ekologiczne » Zobacz artykuł

Inżynieria genetyczna w rolnictwie

12.01.2009

"Żaden rolnik ani żaden działkowiec nie toleruje bioróżnorodności. Każdy producent rolny dąży do monokultury, a zatem aby na polu pszenicy rosła tylko i wyłącznie pszenica, a nie maki i chabry" - tak według prof. Tomasza Twardowskiego - Prezesa Polskiej Federacji Biotechnologii (PFB) - wygląda obecnie sprawa ładu w przyrodzie. Zdaniem Profesora do realizacji tego celu rolnik stosuje chemię, która zanieczyszcza środowisko.
Prezes prof. Tomasz Twardowski w liście do abp. Józefa Życińskiego, który zabrał głos w sprawie GMO podkreśla:
"Wbrew popularnym opiniom tych, którzy określają się jako odpowiedzialni uczeni, nie ma reproduktywnych, a przez to wiarygodnych informacji o negatywnych efektach inżynierii genetycznej dla człowieka lub środowiska.
Według prof. Twardowskiego, rolnictwo ekologiczne oraz żywność "naturalna" jest bardzo kosztowna i mało wydajna, dlatego nie stanowi racjonalnej alternatywy dla GMO.
Naukowiec podjął także temat otrzymywania nowych właściwości roślin i zwierząt, które nie występowały wcześniej w przyrodzie. Zobrazował je przykładem pszenżyta (czyli krzyżówki dwóch nie krzyżujących się w środowisku naturalnym gatunków: pszenicy i żyta) oraz czarnych tulipanów, których wyhodowanie było możliwe dzięki zastosowaniu promieniotwórczości.
Prezes PFB przyznał, że nie ma stuprocentowej pewności, że GMO jest bezpieczna, nie ma tez wiedzy o efektach jej stosowania za kilka pokoleń. Jednak, jak zaznaczył, to dzięki postępom nauki i techniki ludzie żyją długo, a jakość ich życia jest na wysokim poziomie. Profesor jest przekonany, że rezygnując z innowacji zatrzymujemy się w miejscu i rezygnujemy z poprawy warunków naszego wspólnego bytu.
"Warto i trzeba przeprowadzić bilans zysków i strat. Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i zasadą przezorności rozumianą w naszym codziennym życiu. Inżynieria genetyczna w rolnictwie (jak i w medycynie czy też przemyśle), rozwija się intensywnie, z sukcesami i zyskami, dla tych, którzy ją stosują. My również możemy zyskać na rozwoju biotechnologii" - stwierdził w konkluzji prof. Twardowski.
Liczne dane jednoznacznie wykazujące pozytywne efekty, jak wyższe zyski rolników, zmniejszenie ilości stosowanych herbicydów i pestycydów, a przez to obniżenie skażenia środowiska; produkcja leków czy też oczyszczanie środowiska naturalnego - to kwestie nie podlegające nawet krytyce"
Profesor przypomniał, że badania nad efektami GMO dla człowieka i środowiska prowadzone są od wielu lat przez Komisję Europejską, Europejski Urząd Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) prowadzi ciągły nadzór, a European Joint Research Center nadzoruje sieć laboratoriów kontrolnych GMO. Zauważył, że pojedyncze, nie zweryfikowane oświadczenia w mediach paradoksalnie zyskują znacznie większy rozgłos, niż rzetelne analizy.
W opinii prof. Twardowskiego, do kosztów rezygnacji z nowoczesnej, innowacyjnej technologii należy zaliczyć wartość towarów, które Polska - kraj, który nie jest samowystarczalny żywnościowo - będzie musiała importować. Naukowiec wyjaśnił, że pasze niezmodyfikowane są droższe, dlatego produkty powstałe na podstawie tych pasz (jaja, kurczaki, mleko, schab, wołowina) będą drożeć. Aby uniknąć wzrostu cen, te same produkty można importować, zamiast produkować. Rodzi to absurdy, ponieważ sprowadzane z zagranicy kurczaki są skarmione paszą genetycznie zmodyfikowaną, a jednocześnie, jako produkt z importu, droższe. Zapłacimy zatem więcej, a zarazem stracimy rynek zbytu i miejsca pracy.
Profesor podał także przykład omacnicy prosowianki, która w 2006 roku spowodowała w południowej Polsce straty rzędu 40 proc. "Zabiegi agrotechniczne nie dają praktycznie żadnego efektu; co więcej kukurydza zniszczona przez omacnicę jest dodatkowo zanieczyszczona mykotoksynami, które są groźne dla ssaków, czyli także dla człowieka" - tłumaczył ekspert. Jednocześnie zaznaczył, że genetycznie zmodyfikowana kukurydza MON810, zawierająca białko Bt, zapewnia plony bez strat. Choć ziarno siewne jest droższe, to rolnik ma zapewniony zysk, tymczasem kukurydza GM jest uprawiana w naszym kraju w niewielkim zakresie.


(aku)
Źródło:ekologia.pl/ PAP-Nauka w Polsce

Waszym zdaniem (komentarzy: 9)

Dodaj komentarz

Nowość. Jeśli jesteś zalogowany do forum ppr.pl, Twój komentarz pojawi się natychmiast po dodaniu. Zalogowani użytkownicy mają ponadto możliwość głosowania na komentarze. Jeśli nie posiadasz jeszcze konta zarejestruj się na forum.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy
Zaniepokojona [27.01.2009 12:32] zgłoś nadużycie oceń komentarz Plus Minus

Obowiązkiem naukowców jest wypowiedzenie się. Są wśród nich surrealiści, abstrakcjoniści itp, odłamy, które trudno poddać jakimkolwiek kategoriom elit naukowych. Trudno, jest wolność słowa i niechaj ją posiadają. Tyle tylko, że nie mają prawa decydować za nas czego my chcemy i to nawet wówczas gdyby oni mieli rację. Póki co pozostały jeszcze resztki demokracji i jeżeli przydzielono nam jakiś jej limit - to ja chcę go wykorzystać na to, żeby móc powiedzieć NIE DLA GMO!!
A tak już zupełnie realistycznie. Gdzie są granice sługusowstwa i interesowności?. Czy są?


Sebastian M.(inż. rolnik) [21.01.2009 15:27] zgłoś nadużycie oceń komentarz Plus Minus

Ludzie! Przecież to wszystko się" kupy" nie trzyma! Jaka firma produkująca chemie do uprawy roślin, wyhodowałaby rośliny, które tej chemii nie potrzebują???Prawda jest taka,że w USA przez ostatnie 10 lat tj. od wprowadzenia tam GMO wzrosło zużycie pestycydów i herbicydów o ok 20 milionów ton!!!!źródło :www.icppc.pl
GMO to wielkie oszustwo!!!!


Templariusz [19.01.2009 21:23] zgłoś nadużycie oceń komentarz Plus Minus

Dlaczego Abp Życiński jest autorytetem dla Pana Twardowskiego???
"Nie jesteś sam" - napisał arcybiskup Józef Życiński, zarejestrowany jako TW "Filozof", do prawosławnego biskupa Abla, zarejestrowanego jako TW "Krzysztof" - pisze na swoim blogu ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.
W opinii krakowskiego duchownego, "po raz pierwszy od dłuższego czasu metropolita lubelski powiedział prawdę". - Rzeczywiście obok obu owych hierarchów było jeszcze kilku innych dostojników, którzy współpracowali z wrogami Kościoła i Ojczyzny - podkreśla ks. Isakowicz-Zaleski.

Jak dodaje, "były tysiące duchownych z różnych wyznań, którzy nie tylko nie współpracowali, ale i ponosili represje". - Ale ci w oczach Józefa Życińskiego nigdy nie stanowili żadnej wartości. Dla każdego bowiem TW tylko drugi TW jest bratem - podsumowuje ks. Tadeusz Isakowicz-


Templariusz [17.01.2009 22:34] zgłoś nadużycie oceń komentarz Plus Minus

Ten nibynaukowiec stawia za wzór wypowiedź podobno TW Filozofa, czyli Arcybiskupa Życimskiego? Do czego to doszło. W jakim my kraju żyjemy?? Kto sprzedaje Polskę?


Przemek I. [17.01.2009 22:07] zgłoś nadużycie oceń komentarz Plus Minus

Zastanawiające jest to, że o nieszkodliwości GMO na zdrowie i środowisko wypowiadają się biotechnolodzy. To trochę tak jakby facet produkujący pustaki betonowe usiłował wypowiadać się o konstrukcji budowli. O tym, czy wypuszczenie GMO do środowiska jest bezpieczne winni mówić ekolodzy, rolnicy, pszczelarze (tak ja w Niemczech, gdzie pszczelarze wywożą ule na czas pylenia z okręgów w których uprawia się GMO - aby nie zanieczyścić miodu, bo nikt go potem kupować nie chce) , przyrodnicy, specjaliści od wód gruntowych i można by wymieniać jeszcze długo...
Wiadomą rzeczą jest też, że badania szkodliwości (lub nie) przeprowadza producent i często mija się w nich z prawdą. Literatury na ten temat jest sporo [http://www.nasionaklamstwa.info/]
A tak w ogóle, to dlaczego opłacać się innym?
Skoro na dluższa metę to jest do d... o czym pisał już ktoś poprzednio. W sprawach NIEODWRACALNYCH zalecana jest ostrożność. Jak raz GMO skazi polskie pola, to będzie g... a nie interes na 'zdrowej, polskiej żywności' bo nikt jej nie będzie chciał, tak jak tego miodu niemieckiego.
Być może komuś specjalnie zależy, abyśmy utracili ten argument ? BO RAZ WPUSZCZONE I PO PTAKACH!
W Meksyku uprawy kukurydzy przy granicy z USA zaniczyściły odmiany miejscowe odległe o tysiące kilometrów. Te opowiadania biotechnologów o wystarczających strefach ochronnych (150 m) wyraźnie dowodzą tego o czym pisałem wyżej - że sie nie wiedzą, co mówią. Bo jeśli wiedzą, to ewidentnie kłamią. A jeśli kłamią, to należy zapytać w czyim interesie? Bo chyba jakby nie w naszym.


farmer [17.01.2009 22:07] zgłoś nadużycie oceń komentarz Plus Minus

Problem polega na tym, że wypowiedzi pana Twardowskiego ( kto i za co dał mu profesurę ? ) są traktowane przez media a następnie oipnie publiczną i Polskich Rolników jako wiarygodne, autorytatywne i w miarę obiektywne. Ten obsceniczny lobbysta przemysłu biotechnologicznego wyżądza wiele szkody, zrzesza w swojej organizacji, szumnie nazwanej Polską Federacją Biotechnologii, producentów i dystrybutorów nasin GMO a równocześnie zasiada w Komisji ds GMO przy Ministrze Środowiska. Kiedy wreszcie dojdzie do prawdziwej debaty na formum polskich naukowców gdzie przeciwnicy GMO będą mogli obalić kłamstwa Twardowskiego i obnażyć jego prawdziwe oblicze ?


rolnik [16.01.2009 17:49] zgłoś nadużycie oceń komentarz Plus Minus

Ta wyższość upraw GMO nad uprawami konwencjonalnymi to przecież kompletna fikcja.
Nie rozumiem czemu w mediach powtarza się wciąż te same bzdury zamiast zerknąć na dane Ministerstwa Rolnictwa USA , z których jasno wynika , że zużycie pestycydów i herbicydów na uprawy GMO jest wyższe w porównaniu z uprawami tradycyjnymi.
Już z całą pewnoscią mówi się o o mniejszych plonach roślin GM nawet do 20% w porównaniu do konwencjonalnych upraw.
I czemu coraz głośniej mówi się o bankructwach rolników w krajach gdzie rozpowszechniły się uprawy GMO i rolnicy dali się nabrać na obietnice biotechnologii ???Czyżby nadmiar pieniędzy popychał indyjskich farmerów do samobójstw??


wacław [15.01.2009 09:07] zgłoś nadużycie oceń komentarz Plus Minus

Ci nieliczni naukowcy, zachowujący głos rozsądku w sprawie zagrożeń ze strony sztucznie zmutowanych organizmów uwalnianych do środowiska, są przez swoich kolegów – piewców GMO związanych z firmami biotechnologicznymi, odsądzani od czci i wiary. Nazywani są oszołomami, albo ciemnogrodem. To dziwne, bo wydawałoby się, że każdy Polak chciałby bronić suwerenności żywnościowej własnego kraju, że w interesie Polski leży to, aby tradycyjne rolnictwo, setki gatunków roślin uprawnych i zwierząt hodowlanych przetrwało, że w naszym interesie leży to, byśmy mieli pełne prawa do upraw naszego rolnictwa, słowem do kontroli nad produkcją własnej żywności. Jeżeli przed GMO bronią się tylko oszołomi i ludzie niedzisiejsi, to Szwajcarię należy nazwać krajem oszołomów, gdyż w drodze referendum wprowadziła właśnie całkowite embargo na GMO.
Czy z kolei postępem można nazwać likwidację tradycyjnych produktów spożywczych na rzecz masówki z supermarketów pełnej „ulepszaczy” – chemii, antybiotyków, hormonów laktacyjnych, alergenów czy modyfilkacji genetycznej?


Templariusz [15.01.2009 00:08] zgłoś nadużycie oceń komentarz Plus Minus

Co też za starocie ten Twardowski wygaduje. Nie zna już innych argumentów i sięga do swojego umysłowego mauzoleum. I tacy pseudonaukowcy mają mieć wpływ na "naszych" polityków i naukowców. Czas na Wyprawę Krzyżową przeciwko takim ...

© Copyright PPR 2000-2014 Wszelkie prawa zastrzeżone