Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Andrzej Kublik o biopaliwach

3 stycznia 2003

Jestem przeciwnikiem przyjętej przez Sejm ustawy o biopaliwach. Moim zdaniem w obecnej postaci jest to prostu bubel prawny i karykatura globalnych tendencji do ochrony środowiska, które obejmują także promocję biopaliw. I to jest moje zdanie jako użytkownika samochodu. Jeśli ktoś chce, to może powiedzieć, że lobbuję w swoim imieniu, a być może także w imieniu milionów kierowców, którzy mają zostać wykorzystani do tego eksperymentu – czytamy w dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej.

Nie znam cywilizowanego państwa na świecie, w którym zdecydowano by się na taką rewolucję na rynku paliwowym, jaką chcą nam zafundować ustawodawcy. Przypomnijmy, że przyjęta przez Sejm ustawa przewiduje, że od lipca przyszłego roku "w ogólnej masie" sprzedawanych u nas benzyn ma być co najmniej 4,5 proc. etanolu. Ile ma być biokomponentów w oleju napędowym w tym czasie – jeszcze nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że według ustawy od 2006 r. w "ogólnej masie" sprzedawanych u nas benzyn i olejów napędowych ma być co najmniej 5 proc. biokomponentów.

Niepokoją mnie te mętne sformułowania. Producenci aut – z którymi nie konsultowano zmian (to kolejne kuriozum, nie do pomyślenia w cywilizowanym kraju) – dopiero po tekstach m.in. w "Gazecie" sformułowali swoją opinię. Dopuszczają w swoich autach stosowanie paliw, które zawierają dodatki w ilościach przewidzianych normą. A norma ta dopuszcza dolewanie do benzyny do 5 proc. etanolu. Jeśli porównać tę maksymalną dopuszczaną dawkę etanolu z zapisami ustawy, to okaże się, że ustawodawca chce wprowadzić obowiązek dolewania etanolu na granicy normy. Nieprecyzyjne sformułowanie o "ogólnej masie benzyn wprowadzanych do obrotu" sprzyjać zaś może przekraczaniu normy. Bo za "wprowadzanie do obrotu" o zbyt małej zawartości biokomponentów grozić mają surowe kary finansowe. Tymczasem za sprzedaż paliw o nieodpowiedniej jakości właściwie nic nie grozi. Na wprowadzenie w życie czeka dopiero ustawa o kontroli jakości paliw, a i tak nie przewiduje tak precyzyjnie opisanych kar, jak za zbyt małe dolewki biokomponentów.

Nie znam też państwa w Europie, w którym w 2006 r. planuje się stosować aż tyle biokomponentów co u nas. Nie znam też państwa w Europie, w którym w 2004 r. dolewano by do benzyny tyle etanolu, ile przewiduje nasza ustawa. A przecież to my mamy problemy ze standardami ochrony środowiska, a nie Europa Zachodnia.

Nie znam też cywilizowanego państwa, w którym tak wielką zmianę na rynku paliwowym wprowadzono by w takim tempie, jak to ma być u nas. Owszem, o wprowadzeniu obowiązku dodawania biokomponentów do paliw dyskutuje się od dawna i w UE, i w USA. Żadnych decyzji tam jednak jeszcze nie podjęto. Nikt też nie wpadł tam na pomysł, by tak głębokie zmiany dotyczące milionów ludzi wprowadzać prawie z dnia na dzień. A przypomnijmy, że niewiele brakowało, by ustawa o biopaliwach obowiązywała u nas już od początku 2003 r. Wystarczy przypomnieć, ile lat zajęło, także u nas, zastępowanie etyliny zawierającej szkodliwe związki ołowiu benzyną bezołowiową.

Z tych tylko powodów – a być może dałoby się znaleźć więcej – uważam, że prezydent Aleksander Kwaśniewski powinien zawetować ustawę o biopaliwach.

Ale ponieważ wiem, że na świecie promuje się biopaliwa, i że być może w ich produkcji jest szansa na stworzenie kilku czy kilkunastu nawet tysięcy miejsc pracy w rolnictwie, to chciałbym, by prezydent, wetując ustawę, jednocześnie przedstawił projekt zmian, które pozwolą na wprowadzenie biopaliw w cywilizowany sposób.

Są dwie możliwości, obie zainspirowane przez Stany Zjednoczone. A Amerykanom trudno zarzucić, że na samochodach się nie znają.

Pierwszy sposób to sprzedaż w osobnych dystrybutorach paliw bez biokomponentów i paliw, które zawierają precyzyjnie określoną dawkę biokomponentów (takich jak amerykański "gasohol", paliwo E85 czy biodiesel). Wtedy z góry wiem, czy tankuję paliwo, na którego stosowanie zgadza się producent auta. A biopaliwo z osobnego dystrybutora promuje się niską ceną. Taki też pomysł popierany przez część ministrów zgłosił Senat, a potem go odrzucił.

Drugi amerykański pomysł to wprowadzenie stopniowego i precyzyjnie określonego obowiązku stosowania biokomponentów: początkowo w każdym litrze paliwa niech będzie obowiązkowo 2 proc. biokomponentów, a w ciągu kilku lat ten obowiązek niech wzrośnie do 4,5 czy 5 proc. albo nawet więcej - jeśli będą dopuszczać to normy. W ten sposób również wiadomo, jaki jest skład paliwa i maleje ryzyko, że na stacji zatankuję paliwo wymieszane z kilku transportów z różnym dodatkiem biokomponentów, a więc tak naprawę o nieznanym składzie. Przy takim scenariuszu cały proces upowszechniania biopaliw pozostaje pod kontrolą.

Jak każdego przeciętnego kierowcę obchodzi mnie tylko, bym tankował paliwo odpowiedniej jakości i jak najtańsze. Reszta jest mi obojętna.

I nie ja jeden tak myślę. "Rząd i Sejm chcą, aby szybko uchwalić ustawę o biopaliwach. Posłowie uchwalili już wiele pomysłów, których nie rozumieli, w tym przypadku sprawa jest wszakże wymierna. Silnik samochodowy to jest takie urządzenie, które jedzie tylko wtedy, jeżeli dostanie takie paliwo, jakiego potrzebuje. Żadne kombinacje nie są możliwe, bo samochód przestaje jechać. Znam pewnego "malucha" pod Oleckiem, który jeździł na czystym spirytusie, tanim, bo szmuglowanym z Rosji, ale też przestał, bo się przegrzał. (...) W technice są ścisłe reguły. (...) Wiele firm produkuje różnego rodzaju dodatki do paliw, ale żaden koncern samochodowy ani nie poleca, ani też oficjalnie nie uznaje potrzeby ich stosowania. (...) W Polsce nie przebadano silników, nie przeprowadzono żadnych ekspertyz technicznych, a już chcą dolewać. Wielu fachowców twierdzi, że jest to bzdura. Rząd ma, rzecz jasna, swoje uzasadnienie. Twierdzi, że w przypadku zwiększenia dolewek uruchomiona zostanie produkcja przerobu rzepaku, że przybędzie dzięki temu 70 tys. nowych miejsc pracy i w ogóle biopaliwa rozkręcą gospodarkę. Posłowie PSL twierdzą to samo, bo mogą się w ten sposób przypodobać producentom rzepaku. Mamy szczęście do rządowych rozkręceń. Najpierw miał rozkręcić gospodarkę premier Kołodko, a teraz biopaliwa. Badania nad silnikami trwają na świecie - powtórzmy - kilka, a nawet kilkanaście lat. Trzeba je odpowiednio do biopaliw dostosować. U nas spotkał się poseł Kłopotek z posłem Sawickim z PSL-u, pogadali i już po badaniach. Proponowana przez rząd i lobby rolnicze zmiana proporcji stosowania biopaliw grozi uszkodzeniem silników w 12 milionach samochodów, które już jeżdżą po polskich drogach".

Gdzież to można przeczytać? W felietonie Jerzego Iwaszkiewicza opublikowanym w "Rzeczpospolitej" 10 grudnia 2002 r. Dla mnie przedstawia on wyrażoną z publicystyczną swadę opinię autora troszczącego się o los przeciętnego kierowcy wystawionego na samowolę ustawodawców. Ale gdyby ten tekst Jerzy Iwaszkiewicz opublikował nie w "Rz", lecz w "Gazecie Wyborczej", to pewnie dowiedziałby się z tej samej "Rz", że nie troszczy się o kierowców, lecz uczestniczy w kampanii Orlenu przeciw biopaliwom, że być może działa pod dyktando lobbystów Orlenu.

18 grudnia "Rz" w artykule Michała Majewskiego i Pawła Reszki "Wojna o biopaliwa, czyli lobbing po polsku" pomówiła mnie o udział w lobbingu Orlenu przeciw biopaliwom. Na poparcie swojej tezy, że moje artykuły w "Gazecie" zapoczątkowały taką właśnie kampanię Orlenu, autorzy ci podparli się, przytaczając rozmowę z Piotrem Niemczykiem, sekretarzem generalnym Unii Wolności, który - działając rzekomo na rzecz Orlenu - miał mnie zainteresować "sprawą niekorzystnego dla Orlenu projektu ustawy" o biopaliwach. A ponieważ w śledztwie jeden świadek może nie wystarczyć, swoją tezę Majewski i Reszka podparli rozmową z anonimowym "lobbystą", który miał dziennikarzy "Rz" 21 listopada najpierw przekonywać, że ustawa o biopaliwach może być szkodliwa dla silników, a potem tego samego dnia stwierdzić w sposób, który brzmi jak odwołanie zlecenia: "Sorry, ale tą sprawą zajmuje się już Andrzej Kublik".

31 grudnia "Rz" opublikowała list Piotra Niemczyka, w którym stwierdza on, iż "Cała opublikowana w »Rz «" rozmowa jest po prostu wymyślona. (...) [Dziennikarze - przyp. red.] zmontowali »wywiad « z własnych notatek, w którym skrupulatnie pominęli wszystko, co zaprzeczało tezie o nieuczciwym lobbingu". Co zatem Niemczyk faktycznie powiedział dziennikarzom "Rz", a co zostało opublikowane? Aby to wyjaśnić, dziennikarze "Rz" powinni przedstawić po prostu nagranie tej rozmowy.

Stwierdzenia Niemczyka budzą jednak pytania. Czy drugi "świadek" w tej sprawie, ów anonimowy "lobbysta", jest dlatego właśnie anonimowy, ponieważ został wymyślony?

Przekonałem się osobiście, że Majewski i Reszka wykorzystują tylko to, co jest im na rękę. Dziennikarze "Rz" zadali mi pytania, ale – choć zaznaczyłem, iż liczę na ich przedstawienie w pełni – większość odpowiedzi pominęli. Na przykład to, że o różnych kwestiach związanych z biopaliwami "Gazeta" pisała od początku 2002 r., a więc dużo wcześniej, niż ukazał się mój tekst, który zdaniem "Rz" rozpoczął kampanię medialną Orlenu. Z mojej odpowiedzi Majewski i Reszka usunęli tę konkretną informację, że w 2002 r. o biopaliwach pisali w "Gazecie" m.in. Rafał Zasuń (28.01.02, 13.02.02, 16.02.02), Krystyna Naszkowska (np. 12.02.02, 5.07.02), Konrad Niklewicz (24.05.02, 24.07.02), Ewa Milewicz (5.08.02), Ziemowit Nowak (10.08.02), Dariusz Malinowski (5.03.02, 4.04.02, 5.06.02, 25.10.02, 12.11.02, 14.11.02, 27.11.02,

4.12.02, 12.12.02, 14.12.02). Dziennikarze "Rz" tak dobrze przygotowali się do swojej publikacji, że nie zauważyli dużego artykułu Joanny Solskiej o zagrożeniach związanych z ustawą o biopaliwach, który opublikowała "Polityka" w numerze z 2 listopada, a więc wcześniej, niż ukazał się mój tekst.

Kolejny "dowód" na potwierdzenie insynuacji "Rz" to cytowana w "Auto-Moto" "Gazety" z 5 grudnia wypowiedź prezesa Ford Distribution na temat biopaliw, która - jak piszą Majewski i Reszka - "jest co do słowa zgodna z tym, co kilka dnia wcześniej ów prezes napisał do szefów Orlenu". Jakoś Majewski i Reszka nie zauważyli, że jest to fragment oświadczenia przedstawiony w artykule Dariusza Malinowskiego, który ukazał się w "Gazecie" 27 listopada. I czy jest w tej wypowiedzi coś fałszywego? Bo jeśli nie ma, to jakie ma znaczenie, kto pisał do kogo? A co mówią dziennikarze "Rz" o wypowiedziach 13 innych niż Ford przedstawicieli branży samochodowej zamieszczonych w "Auto-Moto" 5 grudnia pełnych troski o skutki stosowania biopaliw? Majewski i Reszka milczą. Bo im nie pasuje do scenariusza? Bo w swoim tekście z 18 grudnia nie zainteresowali się, co o ustawie o biopaliwach myślą producenci aut ani dlaczego nie prowadzono z nimi konsultacji.

"W tekście Kublika z 25 listopada (...) lansowana była teza (...) że Polacy zostaną zmuszeni do kupowania paliwa z największą na świecie ilością biokomponentów. W tym przykładzie Kublik wykorzystuje te same dane z tych samych krajów co Orlen i Centralne Laboratorium Naftowe w swoich materiałach". Źródło danych jest podane w moim tekście. Dane te lub podobne były też wykorzystywane przez "Rz" (np. 27.11.02, 10.12.02). A jeśli Majewski i Reszka chcą wylansować tezę, że w innym cywilizowanym kraju sprzedaje się więcej biopaliw niż u nas - to niech przedstawią takie dane.

Takie przemilczenia bywają zastanawiające. Dlaczego Majewski i Reszka w swoim artykule nie wymieniają np. z nazwy, z jakimi to "gorzelnikami" rozmawiał o współpracy Rafał Kasprów, znany z publikacji w "Rz"? Kolega nie był rozmowny?

Zamierzam nadal opowiadać się przeciw pomysłom, które kierowcy mogą odczuć na swojej skórze. Jeśli ktoś zechce takie wyrażanie poglądów nazywać "lobbingiem", to już zależy od jego znajomości języka polskiego.

Jest jakiś głęboki sens w porzekadle: "Psy szczekają, karawana jedzie dalej".


POWIĄZANE

Dnia 16 listopada minister rolnictwa Słowacji na spotkaniu Rady ds. Rolnictwa oś...

Ponad 11 mln ha, czyli 6,2 proc. całej użytkowanej w UE ziemi rolnej, jest upraw...

Jako organizacja zrzeszająca osoby i firmy tworzące certyfikowaną ekologiczną ży...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę