Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Australia co roku wydaje około 1,4 mld dol. australijskich na walkę w chwastami

25 czerwca 2010
Nawożenie stało się w Australii narzędziem walki z inwazyjnym gatunkiem traw. Powoduje
ono, że stają się smaczne dla roślinożerców, którzy wyjadają je chętniej niż rodzime
rośliny. Dzięki temu mogą się odradzać miejscowe gatunki - informuje serwis "News in
Science".
Australia co roku wydaje około 1,4 mld dol. australijskich na walkę w chwastami. Do
najpopularniejszych metod należy opryskiwanie środkami chwastobójczymi, koszenie i
zwalczanie mechaniczne chwastów przy pomocy spychaczy. Takie działania dają często
jedynie krótkotrwały efekt.
Dr Jennifer Firn z australijskiej agendy finansującej naukę, Commonwealth Scientific and
Industrial Research Organisation w Brisbane, oceniała 24 sposoby kontroli traw z gatunku
Eragrostis curvula. Ta pochodząca z Afryki roślina opanowała tereny w każdym z
australijskich stanów. Gatunek ten znakomicie odnalazł się w australijskich warunkach.
E. curvula trudno jest zwalczyć. "Rośnie o wiele szybciej niż miejscowe gatunki traw,
zajmując olbrzymie połacie lądu" - tłumaczy Firn. Potrafi wykorzystać składniki odżywcze
dostępne w miejscu, gdzie się pojawi, zagłuszając rodzime, wolniej rosnące trawy. "E.
curvula porównałabym do kierowcy Corvetty, podczas gdy lokalne gatunki traw przypominają
raczej kierowców Volvo" - mówi Firn.
O dominacji chwastu decyduje również fakt, że kiedy dojrzeje on, staje się twardy i
niesmaczny dla zwierząt roślinożernych - bydła albo kangurów.
Najskuteczniejszym środkiem kontroli okazało się nawożenie obszarów zajętych przez
afrykańską trawę. Firn stwierdziła, że dzięki temu E. curvula stała się smaczniejsza dla
zwierząt roślinożernych. Jej smak zmienił się do tego stopnia, że zwierzęta chętniej
skupiały się na niej, niż na gatunkach rodzimych, przez co australijskie trawy zyskały
możliwość zajmowania miejsca po zjedzonej, inwazyjnej krewniaczce.
Firn eksperymentalnie dowiodła, że dodanie nawozu faktycznie zmniejsza obfitość E.
curvula, pozwalając rodzimym gatunkom na nowo zdominować okolicę. "Strategia ta
sprawdziła się, ponieważ inwazyjny gatunek trawy bardzo szybko reagował na dodatkowe
składniki odżywcze, ale dzięki wypasaniu zwierząt nie zdążyła wyprodukować nasion" -
mówi. ZAN
Źródło:PAP - Nauka w Polsce,krf/bsz

POWIĄZANE

Dnia 16 listopada minister rolnictwa Słowacji na spotkaniu Rady ds. Rolnictwa oś...

Ponad 11 mln ha, czyli 6,2 proc. całej użytkowanej w UE ziemi rolnej, jest upraw...

Jako organizacja zrzeszająca osoby i firmy tworzące certyfikowaną ekologiczną ży...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę