Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Czy produkcja ekologicznej energii może stać się nasza szansą?

28 września 2004

1 maja tego roku Polska stała się członkiem Unii Europejskiej. W ramach rozlicznych zobowiązań jakie w związku z tym faktem wzięliśmy na siebie wszyscy głosując w referendum unijnym „za Unią” jest także zobowiązanie, że do 2010 roku 7,5% całości energii zużywanej w Polsce będzie pochodzić ze źródeł odnawialnych (wiatr, woda, spalanie odpadów drzewnych, rolniczych, biogaz itp.). Jeśli nasz kraj nie będzie w stanie samodzielnie wyprodukować tej ilości, to będzie musiał ją importować z krajów, które nadwyżkami „czystej energii” dysponują. Już dzisiaj wiadomo, że Polska nie będzie w stanie wypełnić tego zobowiązania, co skutkować będzie trzema możliwymi scenariuszami.

Pierwszy, importujemy prąd z Niemiec lub z Danii (mając swego w nadmiarze) – taki scenariusz jest najbardziej prawdopodobny, bo najwygodniejszy dla urzędników i tak zwanej władzy. Dalej mogą tkwić w nic nie robieniu, a kosztami swego lenistwa jak zwykle obciążą nas, podatników. A my, jak zwykle, postękując i burcząc zapłacimy po raz kolejny za swoje niestety winy (przecież taką władzę sami sobie wybraliśmy).

Drugi scenariusz to gwałtowny rozwój energetyki wiatrowej, opartej na imporcie wiatraków z tychże Niemiec i Danii. Instalujące wiatrowe farmy (tak się zespoły wiatraków wytwarzające energię elektryczną nazywają) zagraniczne firmy zgarną wielkie sumy dotacji do tego rodzaju działalności z polskiego Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, czyli mówiąc po ludzku płacone przez nas wszystkich podatki na ochronę środowiska w Polsce posłużą tworzeniu miejsc pracy w Niemczech i Danii (a jak wiemy, mają tam duże bezrobocie i zastój gospodarczy i należy im pomóc w rozwoju. Wszak będziemy w tej samej Unii).

Scenariusz trzeci, najmniej prawdopodobny to taki, że sami coś zrobimy. Będąc niepoprawnym optymistą dalej zajmę się scenariuszem trzecim.

Co jest możliwe w Polsce?

Małe elektrownie wodne raczej nie wchodzą w grę. Większość interesujących miejsc jest już zajęta, zresztą siłą rzeczy ilość ich w całym kraju jest skończona. Zresztą w Polsce narasta problem braku wody, nasze rzeki niosą jej z roku na rok coraz mniej.

Lecz jeśli nawet gdzieś jest to możliwe, to budowa samej małej elektrowni wodnej jest dopiero początkiem. Potrzebne są drogi dojazdowe i bliskość odpowiedniej sieci energetycznej. A z tym jak wiadomo, nie jest u nas najlepiej. Odpowiednich do małych elektrowni wodnych turbin w Polsce nie produkujemy, trzeba je importować, a to oznacza spore dodatkowe koszty.

Elektrownie wiatrowe. Ani samych wiatraków, ani specjalnych wiatrowych turbin także nie produkujemy w Polsce. Budowa jednego wiatraka wraz z turbiną to koszt rzędu 2,5 miliona złotych. Powoduje to, że polscy inwestorzy nie mogą sobie na taką inwestycję pozwolić i „farmy wiatrowe” na Pomorzu są budowane i eksploatowane głównie przez firmy duńskie i niemieckie.

Istnieje jednakże rozwiązanie inne, stworzone jakby pod nasze potrzeby. Tanie, ekologiczne, „prawie” polskie, służące ochronie i odbudowie środowiska naturalnego, dające dodatkowe zyski rolnikom i tworzące nowe miejsca pracy także poza rolnictwem.

Wierzba energetyczna i co wiedzieć o niej należy

Od kilku lat w wielu miejscach Polski powstają plantacje wierzby energetycznej. Jest to krzew najbardziej podobny do wikliny i mający podobne wymagania środowiskowe. W gruncie rzeczy plantacja wierzby niewiele różni się od plantacji wikliny. Wierzba energetyczna jest rośliną wieloletnią – jej okres wegetacji wynosi do 25 lat. Do celów energetycznych stosuje się specjalnie wyselekcjonowane odmiany (pierwsze sadzonki sprowadziliśmy z Danii) o największych przyrostach mas drewna w skali roku. Niektóre odmiany potrafią dawać przyrosty nawet 30-40 ton biomasy z hektara upraw.

Wartość kaloryczna suchych zrębków z wierzby jest porównywalna do miału węglowego i wynosi ok. 19 000 kcl/kg. Czystość ekologiczna upraw wierzby w połączeniu z szybko odnawialnymi jej zasobami powoduje, że ta gałąź rolnictwa może liczyć na duży rozwój i stwarza szanse dla działających w niej rolników na spore zyski przy niewielkim nakładzie kapitałowym i wieloletniej gwarancji opłacalnego zbytu wyprodukowanego surowca.

Wierzba rośnie praktycznie na każdym gruncie, ale największe plony daje na glebach w klasie od III do IVb (ostatecznie Va). Najlepiej rośnie także na gruntach podmokłych (woli je od suchych).

Zasady uprawy są nadzwyczaj proste. Glebę pod uprawę należy odchwaścić i spulchnić przy pomocy standardowych urządzeń do uprawy zbóż. Jeśli to potrzebne stosujemy chemiczne zwalczanie chwastów. W trakcie wzrostu wierzby chwasty usuwa się mechanicznie. Jeśli trzeba, opryskujemy plantację środkami przeciw chwastom dwuliściennym w ilości 2-3l/ha. Powyższe zabiegi przeprowadza się tylko w pierwszym roku założenia plantacji. Potem przez 24 lata mamy spokój. Sadzimy wierzbę w marcu i kwietniu, lub we wrześniu i październiku. Sadzonki wierzby nazywamy sztobami. Na założenie 1 ha plantacji potrzeba 40 000 sadzonek. Gdy gleba jest obfita w wodę, a opady roczne są w granicach 600mm, w jednym sezonie wierzba wyrasta do wysokości 3 metrów . Wierzba rozmnaża się wegetatywnie, nie ma więc zagrożenia niekontrolowanego rozrostu roślin.

Plony i ścinka wierzby

W pierwszym roku po nasadzeniach najefektywniej przeprowadza się ścinkę celem uzyskania nowych sadzonek. Z każdego posadzonego sztoba uzyskuje się średnio 15 nowych sadzonek tak, że po pierwszym roku mamy własny materiał nasadzeniowy na kolejne 15 hektarów . W kolejnych latach wierzbę zbiera się na cele energetyczne. Ścinkę przeprowadza się po opadnięciu liści w miesiącach grudzień – marzec. Na małych plantacjach, lub na plantacjach na których spadek terenu przekracza 15 stopni, zbiór przeprowadzamy ręcznie przy pomocy sekatorów lub pił spalinowych, na terenach bardziej płaskich i plantacjach dużych, przy pomocy specjalnego kombajnu, lub przerobionego kombajnu do zbioru kukurydzy.

Z każdego hektara plantacji uzyskać można 50 – 70 m3 ton świeżych zrębków, co daje nam po przesuszeniu około 20 ton suszu. Za pomocą rębaka rozdrabniamy łodygi na kawałki o długości około 10 cm . Nie pocięte łodygi możemy przechowywać pod gołym niebem przez kilka lat.

Dodatkowe korzyści

Do nawożenia wierzby doskonale nadaje się szlam z komunalnych oczyszczalni ścieków, a także ścieki z szamb. Bez szkody dla środowiska 1 hektar wierzby może rocznie przyjąć 10 ton szlamu lub ścieków z szamba. Jednocześnie jest to dodatkowy dochód dla rolnika w wysokości 35złotych za każdą tonę przyjętych na pole ścieków.

Opłacalność produkcji wierzby

Na 1 hektar potrzeba 40 000 sadzonek (sztobów). Koszt jednostkowy to 30 groszy/sztuka, czyli koszt obsadzenia 1ha to 12 000 złotych.

Koszty prowadzenia plantacji w pierwszym roku wyniosą wedle dzisiejszych cen 1192 złote, w drugim roku 2557 złotych, w trzecim 4280 złotych. Plony wierzby kształtują się odpowiednio: 32 tony, 63 tony i w trzecim roku 121 ton. Koszt produkcji 1 tony w pierwszym roku wynosi 38 złotych, 40 złotych w drugim i 36 złotych w trzecim. Zysk na 1 tonie wynosi odpowiednio 42 złote, 40 złotych i 44 złote. Natomiast zysk roczny z 1 ha kształtuje się odpowiednio: 1354 złote w pierwszym roku, 1260 w drugim i 1790 złotych w roku trzecim. Średnia cena skupu 1 tony zrębków wynosi od 60 do 120 złotych.

Co możemy z wierzby mieć i kto to od nas kupi?

Zrębki z wierzby, a także zrębki z drewna odpadowego (którego przecież u nas nie brakuje) służą do produkcji brykietów opałowych, którymi można palić w kominkach, piecach co w domkach indywidualnych, dużych kotłowniach miejskich i w budynkach użyteczności publicznej (szkoły, szpitale). Jako surowiec energetyczny brykiety są bardzo wydajne. Uzyskana z 1 ha sucha masa drewna zastępuje w spalaniu 9 ton węgla czy 7,5m3 oleju opałowego. Praktycznie każdą ilość brykietów sprzedać można do Europy Zachodniej, w kraju zapotrzebowanie też jest bardzo duże.

Z nie pociętych łodyg wierzby można wytwarzać maty drogowe, których każdą ilość kupują w Polsce Niemcy i Holandia. Zrębki wierzby stanowią także doskonały surowiec dla przemysłu drzewnego (produkcja płyt drewnopochodnych). Plantacje założone specjalnie w tym celu mogą utylizować odpady z oczyszczalni ścieków, gnojowicę z wielkich ferm zwierzęcych, a także osadów pościekowych z dużych przemysłowych oczyszczalni ścieków.

Wierzba doskonale nadaje się do rekultywacji terenów o zdegradowanej chemicznie glebie, można sadzić wierzbę wzdłuż dróg jako osłonę przeciwhałasową, a także przeciwśnieżną.

Wierzba doskonale chroni brzegi wód płynących prze erozją wodną. Obsadzenie nią brzegów górskich rzek i potoków spowalnia przepływ wody o 20 – 70%. Jest również wierzba najlepszym surowcem do produkcji węgla aktywnego.

Do tych wszystkich celów potrzeba wielu milionów sadzonek i tu też kryją się duże zyski dla ich producentów, a warunkach bieszczadzkich wierzbę na sadzonki możemy uprawiać na dużych obszarach. Zyski producentów wierzby kształtują się wedle dzisiejszych cen na poziomie 1354 złotych z hektara w pierwszym roku od założenia plantacji, 1261 złotych w drugim i 1790 złotych w trzecim i dalszych. Do tego dochodzi absolutna pewność sprzedaży wytworzonego surowca przez ponad 20 lat.

Co się już się dzieje w kraju w tej sprawie

W Ostrołęce tamtejsza elektrociepłownia dostosowała już jeden z kotłów do spalania wierzbowych zrębków. Jej dyrektor jest wielkim promotorem upraw wierzby energetycznej na potrzeby elektrociepłowni. Współpracuje w tym zakresie z wieloma kurpiowskimi rolnikami. W Czarnej Białostockiej tamtejsze władze samorządowe budują za 9,6 miliona złotych nowoczesną elektrociepłownie dostosowaną do spalania biomasy, w tym wierzbowych zrębków. Koszty inwestycji w 50% pokrywane są ze środków Ekofunduszu, bowiem nowa ciepłownia pozwoli zlikwidować emisję szkodliwych gazów, a Czarna Białostocka leży tuż przy Puszczy Knyszyńskiej i w pobliżu Puszczy Białowieskiej.

Władze lokalne wszystkich miejscowości leżących w pobliżu dużych kompleksów leśnych, a na dodatek oddalonych od Śląska (koszty transportu węgla) powinny poważnie zastanowić się nad podobną inicjatywą i spróbować przestawić duże kotłownie ogrzewające domy mieszkalne i budynki użyteczności publicznej na piece spalające biomasę, której wszak w pobliżu mają zatrzęsienie (lasy). Do takiego interesu dołożą się i Ekofundusz i NFOŚ i Unia Europejska. Współorganizatorami i współpromotorami takiej inicjatywy mogą stać się parki narodowe.

Wszystko w polskim ręku

Zyski z tego przedsięwzięcia w całości pozostaną w naszych rękach. Po zainicjowaniu upraw polegającym na zakupie pierwszych sadzonek zyski z odsprzedaży nowych w całości pozostaną w ręku lokalnych producentów-rolników, zasilając konta naszych rolników i producentów brykietów, mat i węgla aktywowanego. Powstaną nowe miejsca pracy tak w rolnictwie jak i poza nim (produkcja mat i brykietów). Większość mieszkańców regionu bieszczadzkiego, a także działających u nas hoteli i pensjonatów może przestawić się na ogrzewanie brykietami, cenowo konkurencyjne wobec innych źródeł energii. Jeden hektar plantacji daje około 60m3 masy drzewnej to jest około 20 ton opału, zaś 1 tona suchej wierzbowej masy zastępuje 0,5 tony oleju opałowego lub 1 tonę miału (cena miału 150zł/t). Jedna tona wierzbowych brykietów w detalu kosztuje około 100 złotych. Odpadają też koszty transportu, co naszych warunkach nie jest bez znaczenia.

Specjalne wysokowydajne piece do spalania biomasy produkuje od lat firma inżyniera Kubackiego z Hajnówki. Piece te nazwane przez ich konstruktora moderatorami mają niezwykle wysoką wydajność cieplną, czyli wyciskają ze spalanego drewna maksymalna moc energetyczną. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w którejś z naszych bieszczadzkich miejscowości powstała wpierw montownia, a następnie wytwórnia moderatorów Kubackiego. W ten sposób powstaną nowe miejsca pracy, a urządzenia te mogą stać się naszą specjalnością eksportową na Ukrainę, Białoruś i do Słowacji.

Cały urok takiego rozwiązania tkwi w tym, że całe zyski z tego przedsięwzięcia pozostają w kraju, większość zysków w kieszeniach mieszkańców wsi. A przy okazji ot tak, same z siebie, bez żadnych rządowych inicjatyw powstają nowe miejsca pracy poza rolnictwem (na to też można środki z Unii otrzymać), a i niektórym rolnikom zaczyna się lepiej powodzić.

I tak mamy czyściejsze środowisko (powietrze bez smrodu siarki z lichego węgla), sporo pieniędzy za ogrzewanie pozostaje w naszych kieszeniach (a chłody u nas długo trwają), sensownie zagospodarowane nieużytki rolnicze, a na dodatek nowe firmy i nowe miejsca pracy. Czyli jest pełny sukces. Wystarczy tylko mieć wolę zrobienia dla siebie i otoczenia czegoś pożytecznego, a przy okazji wolę zmiany swego losu na dużo lepszy.


POWIĄZANE

Dnia 16 listopada minister rolnictwa Słowacji na spotkaniu Rady ds. Rolnictwa oś...

Ponad 11 mln ha, czyli 6,2 proc. całej użytkowanej w UE ziemi rolnej, jest upraw...

Jako organizacja zrzeszająca osoby i firmy tworzące certyfikowaną ekologiczną ży...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę