Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Ekopodatek

13 maja 2009
Ministerstwo Finansów pracuje nad wprowadzeniem podatku ekologicznego. Z założeń do ustawy wynika, że będzie to podatek uzależniony m.in. od emisji CO2. Trudno skopiować system unijny, bo każdy kraj inaczej opodatkowuje auta.
Trwają prace nad projektem ustawy, która miałaby wprowadzić podatek ekologiczny płacony od samochodów. Ma on zastąpić dzisiejszą akcyzę. Z informacji, jakie uzyskaliśmy w Ministerstwie Finansów, wynika, że teraz są prowadzone analizy, które zlecił minister finansów Jacek Rostowski.
Przedstawiane dotychczas założenia tego podatku, z jednej strony, zyskują aprobatę branży, z drugiej, wywołują protesty posiadaczy samochodów, zwłaszcza tych starszych. Z danych MF wynika, że będzie to podatek pobierany co roku. Jego wysokość będzie zależała albo od emisji CO2, albo od pojemności silnika, ale nie powinien on przekroczyć kilkudziesięciu złotych dla małych aut.
Postanowiliśmy sprawdzić, jakie rozwiązania są stosowane w innych krajach. Niestety, okazało się, że nawet w samej Unii Europejskiej nie ma jednego modelu opodatkowania aut. W jednym państwie funkcjonuje podatek ekologiczny, np. na Węgrzech, w innym jest to system złożony uzależniony od pojemności silnika i wieku auta, np. w Belgii. Są też kraje, gdzie podatek od samochodów nie jest pobierany, np. Słowacja, Szwecja czy Wielka Brytania.
Prawie ekopodatek
Z informacji udostępnionych dotychczas przez Ministerstwo Finansów nie wynika, abyśmy mogli używać nazwy podatek ekologiczny. Takiego zdania jest Wojciech Drzewiecki, ekspert z IBRM Samar, który podkreśla, że, co prawda, wśród parametrów decydujących o wysokościach stawek nowego podatku znajduje się ten związany z emisją CO2, ale dotyczy on tylko samochodów stosunkowo nowych. W pozostałych przypadkach mówimy raczej o parametrach związanych ze specyfikacją silnika (pojemność).
- Nie mamy informacji, jak będą wydatkowane pieniądze. Można tylko podejrzewać, że wydatki na cele ekologiczne nie znajdą się na czele listy priorytetów MF. Dlatego nową formułę opodatkowania należałoby nazwać motopodatkiem lub podatkiem od samochodów i traktować ją jako alternatywę dla obowiązującej akcyzy - ocenia Wojciech Drzewiecki.
Dodaje, że nadzieje na rezygnację przez państwo z opodatkowania samochodów są raczej płonne. Żaden z ministrów nie podejmie decyzji o ewentualnym uszczupleniu dochodów budżetowych.
Już wcześniej wstępne założenia przygotowane przez Ministerstwo Gospodarki szły w dobrym kierunku - zmieniając sposób podejścia do kwestii podatkowych, tworząc system sprzyjający stopniowej wymianie parku samochodowego. Nie ograniczają się one tylko do prostej zamiany akcyzy na nową formułę opodatkowania obejmującą wszystkich właścicieli samochodów, lecz także uwzględniają system ulg i zachęt finansowych powiązanych ze złomowaniem starego samochodu.
- Zaletą proponowanych zmian z punktu widzenia podatnika byłoby rozłożenie na raty (czytaj lata) dzisiejszych obciążeń wynikających ze stawek i formuły akcyzy, dzięki czemu zmniejszyłyby się obciążenia jednostkowe dotyczące nabywanych pojazdów - nowych i używanych - wskazuje Wojciech Drzewiecki.
Według niego tego typu rozwiązania nie są nowością w Europie. Już 16 krajów Unii zmieniło system obciążeń podatkowych stosowanych wobec aut, uzależniając wysokość podatku od parametrów emisyjnych. Wśród naszych sąsiadów wprowadzili je Czesi i Rumuni. Dodatkowo 13 krajów uruchomiło system premii powiązanych ze złomowaniem.


POWIĄZANE

Dnia 16 listopada minister rolnictwa Słowacji na spotkaniu Rady ds. Rolnictwa oś...

Ponad 11 mln ha, czyli 6,2 proc. całej użytkowanej w UE ziemi rolnej, jest upraw...

Jako organizacja zrzeszająca osoby i firmy tworzące certyfikowaną ekologiczną ży...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę