Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Międzynarodowy rynek handlu powietrzem

12 czerwca 2003

Na razie nie wiadomo, jak będzie wyglądał system redukcji emisji gazów cieplarnianych dla naszego kraju. Choć wydaje się, że uruchomienie międzynarodowego systemu handlu emisjami powinno być korzystne dla Polski, eksperci zastanawiają się nad sposobem przystąpienia naszego kraju do międzynarodowego obrotu limitami zanieczyszczeń.

Przewiduje się, że handel emisjami może od 2005 r. odbywać się między 28 krajami – poza obecnymi członkami i kandydatami uczestnictwo w nim deklarują Norwegia, Islandia i Szwajcaria. Planowana dyrektywa europejska o handlu emisjami dwutlenku węgla zobowiązuje kraje członkowskie do ograniczenia emisji tego gazu o 8 proc. (384 mln ton) do 2012 r.

W latach 2008-2012 będzie emitowane 3,8 miliarda ton dwutlenku węgla rocznie. Według szacunków Komisji Europejskiej rozmiar handlu emisjami w ciągu 5 lat może wynieść nawet ok. 60 miliardów euro. 

Obowiązkowy handel w UE

Polska dysponuje pokaźnymi nadwyżkami limitów gazów cieplarnianych. Wartość całej nadwyżki czystego powietrza, jaką moglibyśmy dysponować, jest oceniana na 3,2 mld dolarów w ciągu pięciu lat. Zyski, jakie moglibyśmy osiągnąć ze sprzedaży, szacowane są na poziomie 300-400 milionów dolarów. Chodzi o ok. 50-75 mln ton nadwyżki dwutlenku węgla, którą będziemy dysponować w latach 2008-2012. Zgodnie z unijnym harmonogramem, rynek handlu emisjami dwutlenku węgla otworzy się w Europie już za dwa lata – w 2005 r. Do końca 2007 r. będzie przechodził okres próbny, a dopiero w latach 2008-2012 nastąpi etap pięcioletniego obowiązkowego uczestnictwa. Dla wszystkich krajów Unii Europejskiej uczestnictwo w tym systemie ma być obowiązkowe już na etapie próbnym. Dla Polski, która stanie się członkiem Wspólnoty, będzie to oznaczało włączenie się do międzynarodowego handlu emisjami już w 2005 r. Takie terminy narzuca dyrektywa, którą lada dzień powinna zaakceptować Komisja Europejska. Zobowiązuje ona również Polskę, jako członka Unii Europejskiej, do przedstawienia Komisji Europejskiej krajowego planu alokacji do końca marca przyszłego roku. Do tego czasu powinniśmy więc stworzyć listę przedsiębiorstw uczestniczących w obrocie emisjami dwutlenku węgla, obliczyć górny limit dopuszczalnych emisji dla poszczególnych sektorów oraz rozdzielić je między poszczególne przedsiębiorstwa czy grupy przedsiębiorstw.

Trzeba więc już teraz szukać odpowiedzi na pytanie, jak kontrolować handel emisjami, żeby nie dopuścić do podwójnego obrotu i spekulacyjnych działań podmiotów uczestniczących w międzynarodowym obrocie. Taką rolę powinna sprawować powołana w tym celu jednostka kontrolująca emisje i prowadząca rejestr gazów cieplarnianych. 

Handel emisjami zanieczyszczeń

Dyrektywa unijna przewiduje powiązanie handlu emisjami z inwestycjami, prowadzonymi przez przedsiębiorstwa z krajów wysoko rozwiniętych w krajach tzw. okresu przejściowego (m.in. w Polsce), a także z inwestowaniem w krajach rozwijających się. Osiągnięte w ten sposób redukcje emisji mogą być zaliczane na konto danego kraju. System jest dobrze znany w USA. Spośród bliskich nam sąsiadów wdrożyła go Słowacja. Spośród krajów członkowskich UE jest stosowany m.in. w Wielkiej Brytanii i Danii.

Surowe kary

Unia zakłada, że handel emisjami będzie odbywał się na poziomie przedsiębiorstw, ale rząd odpowiada za zorganizowanie systemu i rząd określa limity dla poszczególnych przedsiębiorstw, a także określa kwotę zbywalnych emisji dla każdego uczestnika rynku. Oczywiście całość ma podlegać kontroli Komisji Europejskiej, która już teraz przestrzega przed upatrywaniem w przyznawaniu pozwoleń na emisję dwutlenku węgla swoistej pomocy państwa dla poszczególnych sektorów. Przewiduje również surowe kary dla przedsiębiorstw, które nie osiągną oczekiwanych poziomów redukcji. Do 2008 r. będą obowiązywać kary na poziomie 40 euro za tonę wyemitowanego dwutlenku węgla, po 2008 r. wzrosną one aż do 100 euro za tonę.

Uczestnikami rynku będą głównie przedsiębiorstwa z branży energetycznej, metalurgicznej, rafinerie, huty metali i szkła, cementownie, zakłady papiernicze, ale także wszystkie instalacje o mocy powyżej 20 megawatów. – Oznacza to, że jeśli sektor chemiczny nie został wymieniony w dyrektywie, a posiada instalacje o mocy powyżej 20 megawatów, to również te instalacje będą musiały wywiązać się z narzuconych redukcji dwutlenku węgla – tłumaczy Monique Voogt z firmy Ecofys, uczestnicząca w pracach ekspertów europejskich nad międzynarodowym systemem handlu emisjami. – Poza tym, jeśli w jednym miejscu będą działały dwie mniejsze instalacje o łącznej mocy przekraczającej 20 megawatów – również będą podlegały obowiązkom redukcyjnym.

Światowy obrót

Unijne regulacje są zbieżne z założeniami protokółu z Kioto, który traktuje dwutlenek węgla jako jeden z gazów odpowiedzialnych za światowe zmiany klimatyczne. Protokół zakłada redukcję tego gazu o 5 proc. w skali świata w stosunku do roku bazowego – 1990. Poszczególne kraje będą musiały wywiązać się z indywidualnych celów redukcyjnych. Dla Polski wynosi on 6 proc. w stosunku do emisji w roku 1988. Aby protokół z Kioto wszedł w życie, musi go ratyfikować Rosja, co – według deklaracji tego kraju – ma nastąpić jeszcze jesienią tego roku. Na światowym rynku handlu emisjami największym potencjalnym nabywcą są Stany Zjednoczone, a największymi oferentami Rosja i Ukraina. Pewne nadwyżki limitów posiadają również takie kraje, jak Niemcy, Wielka Brytania i Francja


POWIĄZANE

Dnia 16 listopada minister rolnictwa Słowacji na spotkaniu Rady ds. Rolnictwa oś...

Ponad 11 mln ha, czyli 6,2 proc. całej użytkowanej w UE ziemi rolnej, jest upraw...

Jako organizacja zrzeszająca osoby i firmy tworzące certyfikowaną ekologiczną ży...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę