Anwil_7.04.17

Problemy pszczelarzy

30 maja 2005

Ciepły styczeń, mroźny marzec i warroza czyli najgroźniejsza choroba pszczół spowodowały prawdziwe spustoszenia w zachodniopomorskich pasiekach. Bartnicy stracili blisko połowę uli, a to oznacza że dobry miód stanie się w tym roku towarem deficytowym.

Kłopoty zachodniopomorskich pszczelarzy rozpoczęły się już latem ubiegłego roku. Pogoda była tak kiepska, że pszczoły wykorzystały swoje zapasy i z głodu zaczęły padać. Jesień nie przyniosła poprawy. Przeciwnie, straty były coraz większe. Stracili zwłaszcza bartnicy, którzy tak jak Tadeusz Jankowski, pojechali z pasiekami na wrzosowiska w okolicy Drawska Pomorskiego.

Tam pszczoły zaatakowała warroza. Z 70 uli Tadeuszowi Jankowskiemu zostało zaledwie 15. Pasieki stracili nawet bardzo doświadczeni pszczelarze. Romuald Tomczak z Czepina hoduje pszczoły od 40 lat. I jak mówi, nie przeżył jeszcze takiej klęski. Z 64 pszczelich rodzin uratował tylko 18. Teraz próbuje reaktywować pasiekę. Bartnik chce do jesieni odnowić minimum 30 uli. To możliwe, ale tylko pod warunkiem, że zrezygnuje z produkcji miodu. Takiego wyboru musi dokonać w naszym regionie kilkudziesięciu bartników, a to oznacza że cena miodu może znacznie wzrosnąć.


POWIĄZANE

Najnowszy raport dotyczący światowej produkcji ekologicznej z danymi do 2015 rok...

W odpowiedzi na przedstawiony do zaopiniowania projekt rozporządzenia Ministra R...

Połowa Polaków kupuje owoce i warzywa tylko na targowiskach, są to zazwyczaj ci ...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę