Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Spotkanie ekologów w Iłowie

12 marca 2004

Polscy rolnicy ekologiczni nawiązali współpracę z kolegami z Niemiec. Na pierwsze spotkanie w ramach projektu współpracy dotarło ok. 150 osób.

Kilka dni temu zaroiło się w auli nowego budynku gimnazjum w Iłowie. Bo właśnie ruszył tam międzynarodowy projekt polsko-niemieckiej współpracy w rolnictwie ekologicznym. Jego inicjatorem był Peter Stratenwerth z Grzybowa k. Słubic (pow. płocki). W ub.r. podczas targów w Norymberdze nawiązał kontakt z niemieckim stowarzyszeniem ekologicznym Naturland, skupiającym kilka tysięcy członków.

W grupie łatwiej

W Iłowie rolnicy ekologiczni z całej Polski dyskutowali z trzema doradcami z Naturlandu, odbyło się też walne zgromadzenie członków polskiego Ekolandu, najstarszego z kilku polskich stowarzyszeń rolników ekologicznych.
- To było bardzo pożyteczne spotkanie - mówi Ewa Smuk-Stratenwerth, organizatorka imprezy ze stowarzyszenia Ziarno z Grzybowa.

Seminarium było współfinansowane ze środków Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.
- W pojedynkę rolnicy niewiele mogą zdziałać, warto organizować stowarzyszenia, wtedy jest łatwiej - przekonuje Peter Stratenwerth.

Doradcy z Niemiec tłumaczyli Polakom zawiłości unijnych przepisów, rozporządzeń i wymogów w zakresie ekologii, informowali o trendach na światowym rynku.
- Można liczyć na spore dopłaty, ale bardzo trudno przebrnąć przez gąszcz biurokracji - mówi Ewa Smuk-Stratenwerth.

Jest więc szansa, że polskie produkty z atestowanych gospodarstw ekologicznych, przede wszystkim zioła i owoce miękkie, wyjadą za granicę. Jednym z obiecujących rynków jest Wielka Brytania, gdzie popyt przewyższa podaż. A to dlatego że średnie "normalne" gospodarstwo ma aż ok. 100 ha, więc trudno je przekwalifikować na ekologiczne.

My też możemy

W trakcie seminarium kilku polskich rolników zaprezentowało swoje osiągnięcia. Niemcy byli pod wrażeniem m.in. podpoznańskich mleczarni i gospodarstwa Mariana Nowaka, który sprzedaje sery twarogowe i jogurty. O swoich doświadczeniach mówił Piotr Hillar z woj. warmińsko-mazurskiego, producent kaszy i mąki, wykorzystujący młyn wodny. Jego produkty można kupić także w Płocku.
- Hillar wciąż szuka nowych produktów, zajął się także produkcją ekologicznych brojlerów i tuczem cieląt - opowiada Ewa Smuk-Stratenwerth. - A to dlatego że w gospodarstwie ekologicznym muszą być zwierzęta, bo jak uzyskać obornik do kompostu?

W Europie zainteresowanie żywnością ekologiczną jest duże, większe niż w Polsce. Ale wiąże się to z konkretnym wsparciem rządów, np. w Austrii, Danii.

Kolejne spotkania w ramach polsko-niemieckiego projektu zaplanowano w kwietniu i maju w Pile i Toruniu.

W Polsce jest ok. 2 tys. gospodarstw z ekologicznym atestem.


POWIĄZANE

Dnia 16 listopada minister rolnictwa Słowacji na spotkaniu Rady ds. Rolnictwa oś...

Ponad 11 mln ha, czyli 6,2 proc. całej użytkowanej w UE ziemi rolnej, jest upraw...

Jako organizacja zrzeszająca osoby i firmy tworzące certyfikowaną ekologiczną ży...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę