Ptak_mega_22.11
Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

W świecie przyrody obcy niekoniecznie jest wrogiem

23 marca 2009
W świecie przyrody obcy niekoniecznie jest wrogiem. Rośliny i zwierzęta obcego pochodzenia nie są bezlitosnymi mordercami rodzimych gatunków, jak jeszcze niedawno sądzono.
Ziemniaki, pomidory, kukurydza, pszenica to rośliny tak charakterystyczne dla polskiego krajobrazu, że wydaje się nam, iż rosną tu od zawsze. Jednak nie są to gatunki rodzime, lecz sprowadzone z innych krajów. To cenne nabytki. Ale wśród przyrodników panuje przekonanie, że najlepiej, gdyby oprócz nich nie było u nas innych gatunków obcych.
Na przykład rdestu japońskiego. Ten chwast zawłaszcza brzegi rzek, wykluczając obecność innych gatunków. W gęstwinach jego pnączy nie ma miejsca ani dla innych roślin, ani nawet dla zwierząt. W ten sposób rdest prawdopodobnie przyczynia się do wymierania rodzimej flory.
W Polsce jest co najmniej 800 gatunków zwierząt i roślin sprowadzonych nieświadomie lub celowo. Stanowią one niewielki procent rodzimej fauny i flory - wynika z bazy danych "Gatunki obce w Polsce", opracowanej przez Instytut Ochrony Przyrody PAN w Krakowie. To niewiele, ale według przyrodników dość, by siać spustoszenie wśród miejscowych gatunków. A niekiedy i wśród ludzi. Niedawno polscy wędkarze wyłowili z Odry dwie południowoamerykańskie piranie paku wyrzucone z hodowli. Po zbadaniu ich przez biologów okazało się, że ryby miały na skrzelach niezidentyfikowane dotąd pasożyty, które potencjalnie mogą się okazać groźne również dla człowieka.
Jednak pojawienie się obcych przybyszów wcale nie musi oznaczać katastrofy ekologicznej. Istnieje reguła dziesiątek, według której spośród wszystkich obcych gatunków 10 procent jest w stanie przetrwać na nowym terenie. Z tych zadomowionych jedynie 10 procent stwarza problemy. Do podobnych wniosków doszli ostatnio dwaj amerykańscy badacze, ekolog Dov Sax z Brown University w Providence oraz biolog Steven Gaines z University of California. W pracy opublikowanej w piśmie "Proceedings of the National Academy of Sciences" twierdzą wprost, że inwazje roślin i zwierząt nie tylko nie prowadzą do ginięcia rodzimych przedstawicieli flory i fauny, lecz wręcz przyczyniają się do powstawania nowych gatunków. To wśród przyrodników pogląd nowatorski i kontrowersyjny.
Sax i Gaines znaleźli na Nowej Zelandii potwierdzenie tezy, że inwazja obcych nie jest równoznaczna z masową zagładą rodzimych gatunków. Żyje tam bowiem 2065 roślin charakterystycznych wyłącznie dla tej wyspy - takich jak choćby ogromne drzewa kauri - oraz trochę więcej, bo aż 2069 gatunków zadomowionych, które przywiezione przez człowieka rozprzestrzeniły się na wyspie. Rośnie tu jeszcze 20 tysięcy innych sprowadzonych roślin, które mogą przetrwać wyłącznie w ogrodach. Jak się okazuje, najeźdźcy wcale nie wyniszczyli rodzimej flory Nowej Zelandii. Według danych zebranych przez amerykańskich badaczy wymarły jedynie trzy lokalne gatunki.
Konkurencja ze strony egzotycznych przybyszów nie dość, że nie zabija, to może być nawet korzystna dla rodzimych gatunków - uważają badacze. Dov Sax ocenia, że w wyniku mieszania się z obcymi powstała jedna trzecia roślin na świecie. Nowe gatunki często wymuszają na miejscowych przystosowanie do zmieniających się warunków, bo na przykład wypychają je z dotychczasowego środowiska życia i przyspieszają ewolucję.
Według badaczy Dova Saksa i Stevena Gainesa gatunki inwazyjne stanowią zagrożenie dla lokalnej fauny jedynie wtedy, gdy są drapieżnikami. Po latach niekiedy okazuje się zresztą, że to nie one są winne. Na przykład okoń nilowy wpuszczony do Jeziora Wiktorii w Afryce w 1954 roku rzekomo miał się tak rozpanoszyć, że wyjadł inne ryby, m.in. pielęgnice. Jednak z ostatnich analiz wynika, że głównym winowajcą mógł być człowiek, bo wymieranie pielęgnic rozpoczęło się już w latach 20. XX wieku, gdy zaczęto budować kolej i drogi, niszcząc brzegi jeziora i zanieczyszczając jego wody.
Zanim więc zrzucimy winę na zwierzęta - szczególnie te przybyłe z innych regionów świata - sprawdźmy lepiej, czy największego zagrożenia dla środowiska nie stwarzamy sami.
Źródło: Newsweek/2008

POWIĄZANE

Ponad 11 mln ha, czyli 6,2 proc. całej użytkowanej w UE ziemi rolnej, jest upraw...

Jako organizacja zrzeszająca osoby i firmy tworzące certyfikowaną ekologiczną ży...

3 października br. została uruchomiona nowa platforma internetowa OK-net Arable....


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę