Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Zdrowa żywność i budki dla przepiórek

28 lutego 2006

Zdzisława Sibilska ma jedno z największych w Polsce gospodarstw ekologicznych. Na dwustu hektarach słabej ziemi w miejscowości Boruja-Wieś w Wielkopolsce sieje zboże na paszę i hoduje bydło rasy mięsnej. Od 1995 r. gospodarstwo ma atest producenta żywności ekologicznej.

Nasi urzędnicy powinni się uczyć od Francuzów czy Greków, jak sprawnie obsługiwać rolnika, nie zakłócając mu pracy i nie stresując uciążliwymi procedurami. — mówi Zdzisława Sibilska

- To gospodarstwo było ekologiczne od początku i z założenia. Zanim sprowadziłam się do Borui, mieszkałam w Niemczech, gdzie w Berlinie mój partner miał hurtownię ekologicznej żywności. Kupując w Polsce ziemię, chcieliśmy produkować zdrową żywność - opowiada Zdzisława Sibilska.

Pierwsze lata wspomina bardzo dobrze. Hodowla koni wierzchowych przyciągała letników. Stado prawie 38 krów wędrowało swobodnie po ogromnych pastwiskach.

- Ubój robiliśmy na miejscu. Przyjeżdżał weterynarz, wszystko odbywało się szybko, żeby zwierzęta miały jak najmniej stresu. Mięso i przetwory wykorzystywałam w gospodarstwie agroturystycznym, goście chętnie je kupowali. Problemy zaczęły się z wejściem Polski do Unii. Teraz muszę wieźć zwierzęta 200 km do specjalistycznej ubojni. Sam ubój kosztuje 250 zł od sztuki, do tego drugie tyle transport - wylicza właścicielka gospodarstwa.

Nie jest też zadowolona z systemu dopłat. W 2004 r. w ogóle ich nie dostała, w 2005 r. wypłaty były z dużym opóźnieniem, a w tym wciąż nie wiadomo, kiedy będą.

- Dużo podróżuję po Europie. Nasi urzędnicy powinni się uczyć od Francuzów czy Greków, jak sprawnie obsługiwać rolnika, nie zakłócając mu pracy i nie stresując uciążliwymi procedurami. Polacy wszystko maksymalnie zagmatwali. W agencji rolników traktuje się przedmiotowo, upokarza - wylicza.

Jej zdaniem rolnictwo ekologiczne to alternatywa przede wszystkim dla gospodarstw małych, położonych w trudnym terenie, o ubogiej glebie. Szybciej przestawiają się na ekologiczną produkcję.

Muszą jednak mieć pomysł na sprzedaż swoich produktów, bo w Polsce działa niewiele ekohurtowni, specjalistyczne sklepy są tylko w dużych miastach, a przetwórni wciąż za mało.

Wespół w zespół na Podlasiu

W Krakowie wytwórnię makaronów z ekologicznej mąki pszennej ma od sześciu lat Zofia Miśkiewicz. Miesięcznie produkuje około 2,5 tony razowego makaronu.

- Problemem jest mąka i dystrybucja makaronu do sklepów. Syn ma gospodarstwo ekologiczne, więc część zboża pochodzi od niego, kupuję też od innych rolników. Raz w tygodniu jadę ze zbożem do młyna, który ma certyfikat na produkcję ekomąki, i tam pod kontrolą mielą ją dla mnie - opowiada Zofia Miśkiewicz.

Swoje makarony sprzedaje do kilku krakowskich sklepów ze zdrową żywnością i do sieci supermarketów.

-Moje makarony nie są droższe od przemysłowych. Jednak mało jeszcze klientów po nie sięga, bo właściciele dużych sklepów nie eksponują specjalnie takiej żywności - dodaje.

Ci, którzy chcą produkować hurtowo, natrafiają na kłopoty nietylko ze zbytem, ale i z kupnem specjalistycznego sprzętu.

Iwona i Jens Frasek ze Szczedrzyka na Opolszczyźnie mają 11 hektarów ziemi i hektar sadu jabłoniowego. W gospodarstwie jest unikatowa oczyszczalnia roślinno-stawowa z unijnym certyfikatem. Właściciele uprawiają warzywa i owoce.

- Produkujemy sok jabłkowy i mieliśmy wielki kłopot z kupieniem tłoczni do przerobu ekologicznych jabłek. Tylko trzy firmy w Polsce sprzedają takie urządzenia, w większości używane, sprowadzane z Zachodu - opowiada Iwona Frasek.

Sok rozchodzi się od ręki wśród odwiedzających gospodarstwo turystów, ale chętnie produkowaliby go więcej i sprzedawali np. w Opolu. Tam jednak rynek zdrowej żywności ma dopiero powstać.

Żeby poradzić sobie ze sprzedażą swoich produktów, czterdziestu rolników z dwóch powiatów Podlasia założyło Augustowsko-Podlaskie Stowarzyszenie Ekorolników. Szef stowarzyszenia Andrzej Chilipskisam jest w trakcie przestawiania 40-hektarowego gospodarstwa na produkcję ekologiczną. Taka transformacja trwa zazwyczaj trzy lata.

- Bardzo wielu rolników jest zainteresowanych ekoprodukcją. Założyliśmy więc stowarzyszenie, aby ułatwić im dotarcie do potrzebnej wiedzy, a także by razem opracować metody sprzedaży naszej żywności -mówi Chilipski.

Wpięciu podlaskich powiatach (augustowski, sejneński, suwalski, sokólski i moniecki) jest już 250 ekologicznych gospodarstw - i ciągle pojawiają się nowe.

Z ideologicznym podłożem

Dla Katarzyny Trawińskiej, właścicielki 10-hektarowego gospodarstwa w Nowinie na Dolnym Śląsku, ekologiczne gospodarowanie ma podłoże ideologiczne.

- Chcę żyć w zdrowym środowisku i nie wyobrażam sobie, aby goście, którzy odwiedzają moje gospodarstwo, jedli dżem ze sklepu czy fasolkę z puszki - opowiada.

W Nowinie jest więc dżem domowego wyrobu z własnych owoców z sadu z certyfikatem, są warzywa zamrożone na zimę. Gospodyni hoduje konie, uprawia zioła i - jak większość ekorolników - uskarża się na trudności w hurtowej sprzedaży swojej produkcji.

-Miałam w tym roku jeden telefon od pani z Wielkopolski, która prowadzi hurtownię zdrowej żywności i szukała owoców do zamrażania -mówi pani Katarzyna.

Leżąca na wysokości ponad 600 m n. p. m. wieś Nowy Gierałtów w Górach Bialskich na granicy z Czechami ma ziemie przeważnie V i VI klasy. Gospodarstwo (21 ha) Barbary i Ryszarda Kalińskich od siedmiu lat ma status ekologicznego. Uprawiają aronię i hodują kozy.

- To jest nie tylko rolnictwo, ale i styl życia. Mąż jest we wsi sołtysem, oboje kochamy przyrodę i nie chcemy jej niszczyć chemią - opowiada pani Barbara.

Owoce i mleko mają atest zdrowej żywności. Kozie sery, które gospodyni sama wyrabia (zajmuje się też agroturystyką), takiego atestu nie dostały.

- Nie mam serowarni umożliwiającej pasteryzację. Polskie przepisy nie zezwalają na to, co jest możliwe w krajach tzw starej Unii, czyli na produkcję serów z mleka niepasteryzowanego - mówi pani Barbara.

Ideologiczne podejście prezentuje też Małgorzata Bliskowska, prowadząca z mężem liczące 16 ha ekogospodarstwo w Gorzeszowie pod Kamienną Górą na Dolnym Śląsku. Uprawia warzywa, truskawki, hoduje kozy i kury.

Jej zdaniem rolnictwo ekologiczne ma dużą przyszłość, nie tylko dlatego, że rośnie zapotrzebowanie na zdrową żywność, ale także ze względu na pozytywny wpływ tego sposobu użytkowania na glebę.

- Ludzie kojarzą rolnictwo ekologiczne z tym, że się nie sypie nawozów sztucznych. W rzeczywistości to coś więcej. Naturalne metody upraw poprawiają żyzność gleby. W miedzach, które pozostawiamy, robimy budki dla przepiórek, sadzimy dużo pożytecznych roślinmotylkowych - wylicza Małgorzata Bliskowska.

Zetknąć konsumenta z producentem
Gospodarstwo Ekocentrum ICPPC Jadwigi Łopaty w Stryszowie w Małopolsce jest inne niż wszystkie. Można tu nie tylko dostać ekologiczne warzywa i owoce, ale także zobaczyć, jak działają kolektory słoneczne, biologiczna oczyszczalnia, sferyczna szklarnia, która zużywa 20 proc. energii mniej niż tradycyjna, świetliki rurowe do oświetlania ciemnych wnętrz. Można nauczyć się budować dom z kamienia, z gliny i słomy, poznać tajniki ekologicznej produkcji.

Właścicielka jest z zawodu matematykiem i programistką. Ma za sobą dziesięcioletnie doświadczenie z ekologicznym rolnictwem w Holandii. Do Polski wróciła w 1993 roku i założyła polski oddział Europejskiego Centrum Rolniczej Ekologii i Turystyki. Na dwóch hektarach w Stryszowie uprawia warzywa, zioła i owoce, organizuje wykłady i warsztaty z ekorolnictwa.

- Największym problemem w Polsce jest to, że z jednej strony są konsumenci, którzy zdrowej żywności poszukują, a z drugiej nie mogą się spotkać z jej producentami. Ci z kolei narzekają na słabą dystrybucję i koło się zamyka.

Podkreśla, że w Polsce jest duża świadomość ekologiczna. Piętnaście sejmików wojewódzkich (oprócz świętokrzyskiego) uchwaliło weto dla żywności modyfikowanej genetyczne na swoim terenie.- Niestety, takiego zakazu nie ma w Unii. Dlatego dobrze, że np. w Małopolsce powstała strategia bezpieczeństwa biologicznego, dająca ekogospodarstwom zielone światło.


POWIĄZANE

Dnia 16 listopada minister rolnictwa Słowacji na spotkaniu Rady ds. Rolnictwa oś...

Ponad 11 mln ha, czyli 6,2 proc. całej użytkowanej w UE ziemi rolnej, jest upraw...

Jako organizacja zrzeszająca osoby i firmy tworzące certyfikowaną ekologiczną ży...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę