Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Holandia nie wierzy

15 października 2002

Holenderscy liberałowie, prawicowi populiści i większość chadeków – czyli trzon rządzącej w Hadze koalicji – nie wierzą Komisji Europejskiej, że Polska będzie gotowa do członkostwa w UE w 2004 roku. Na szali jest prestiż międzynarodowy Holandii i kryzys polityczny w Hadze. A jednym z zasadniczych argumentów jest polskie zacofane rolnictwo.

Holenderscy dyplomaci zapewniają, że na razie to scenariusz wielkiej katastrofy jest tylko hipotetyczny. Po pierwsze, rząd w Hadze może dojść do kompromisu ze swoją większością parlamentarną w sprawie mocniejszego nacisku na Polskę, by wypełniła wszystkie wymagania członkostw w Unii przed 2004 r. Po drugie, rząd może rezolucji parlamentu, która ma być przegłosowana 23 października, nie przyjąć do wiadomości i dzień później na szczycie w Brukseli poprzeć korzystne dla Polski rekomendacje Komisji Europejskiej. Wówczas jednak najpewniej zostanie przez parlament obalony.

Po trzecie wreszcie, zdaniem analityków i dziennikarzy rząd Jana Petera Balkenende może się podać do dymisji, tłumacząc parlamentowi, że nie może wziąć na siebie odpowiedzialności za wielki europejski kryzys, jakim byłoby zawetowanie członkostwa Polski w Unii. Pretekstem mogłyby być wówczas wewnętrzne kłopoty koalicyjnej partii Lista Pima Fortuyna.

Jak tłumaczą analitycy, gra o Polskę ma podwójny wymiar: wewnątrzholenderski i europejski. W Hadze nie chodzi tylko o niezdyscyplinowanych populistów, ale i próbę sił między chadeckim szefem rządu a współrządzącymi liberałami. W wymiarze europejskim to sygnał dla partnerów w UE, że Holandia nie zawaha się użyć "polskiego pretekstu", by walczyć o reformę Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) przed rozszerzeniem Piętnastki o Polskę – kraj z dużym i zacofanym rolnictwem. Choć szansę na radykalną reformę WPR są dziś bliskie zera, rząd holenderski uzależnia zgodę na stopniowo rosnące dopłaty bezpośrednie dla rolników z nowych państw, w tym Polski, od decyzji o stopniowym znoszeniu tych dopłat dla farmerów z obecnej Unii. O tym jednak Paryż nie chce nawet słyszeć. I co gorsze dla Holendrów – dogaduje się za ich plecami z ich dotąd największym sojusznikami w walce o reformę WPR – Berlinem. Niemcy bowiem nie chcą dopuścić do opóźnienia rozszerzenia UE.

Bruksela zachowuje zimną krew. Na razie nie ma powodu do paniki, że cały projekt zawali się z powodu Holandii – mówi jeden z urzędników w Komisji. Gdybyśmy panikowali na myśl o każdym kryzysie, dawno skończylibyśmy w szpitalu psychiatrycznym.

Przykład Holandii pokazuje jednak, że walka o rozszerzenie UE nie będzie w parlamentach narodowych taka łatwa. Komisja spodziewa się kłopotów i ostrej debaty w aż pięciu krajach: Holandii, Belgii, Francji, Włoszech i Austrii.


POWIĄZANE

Od 10 lutego Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa będzie przyjmował...

Około 92,6 tys. ton żywności o wartości ponad 265 mln zł trafi w tym roku do org...

Sytuacja na unijnym rynku rolnym nadal jest krytyczna. Potrzeba środków łagodząc...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę