Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Sektor spożywczy w Unii - bliższa konfrontacja z cenami światowymi

24 maja 2004

Polskie firmy branży spożywczej nie mogą liczyć w UE na specjalne traktowanie. Nie powinny też wiązać zbyt dużych nadziei z ochroną unijnych rynków (w tym polskiego) przed napływem konkurencyjnej cenowo żywności spoza Wspólnoty. Powód: postępująca globalizacja i bardzo szybkie zanikanie barier celnych.

- Unia Europejska w swej polityce ochrony wspólnego rynku musi uwzględniać wytyczne Światowej Organizacji Handlu (WTO), do której należy ponad 160 krajów. Działania WTO mają na celu stopniową likwidację barier celnych w obrocie międzynarodowym. W ciągu minionego roku średni poziom ceł w handlu produktami spożywczymi obniżył się z 6,3 do 2,2 proc. Oznacza to, że jednolity rynek UE staje się polem konkurencji globalnej i nie ma od tego odwrotu - powiedziała prof. Małgorzata Duczkowska-Piasecka podczas obrad Kongresu Polska Żywność. Uważa, że po akcesji wyraźnie zwiększy się liczba zagranicznych podmiotów na polskim rynku żywnościowym (obecnie około 20 proc. wszystkich firm sektora spożywczego to podmioty z udziałem kapitału zagranicznego). Wzrośnie tym samym konkurencja.
Polskie firmy będą musiały zwiększyć wydatki na promocję i komunikację marketingową z handlem i konsumentem ostatecznym. - Pomóc im w tym mogą fundusze UE. Trzeba jednak pamiętać, że nie są to pieniądze dla biednych i bez pomysłu, tylko dla tych, którzy wiedzą i potrafią, ale chwilowo nie mają środków na realizację swych zamierzeń - twierdzi prof. Duczkowska-Piasecka.

Potencjał polskiego przemysłu spożywczego jest duży. Wartość netto jego produkcji wyniosła w 2003 roku 57 mld euro, a więc relatywnie bardzo dużo w porównaniu do produkcji wszystkich krajów Wspólnoty (przed poszerzeniem) - około 600 mld euro. Jesteśmy szóstym krajem UE pod względem wielkości produkcji żywności (po Niemczech, Francji, Włochach, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii). W polskim przemyśle żywnościowym pracuje około 470 000 osób. - Naszą największą przewagą są koszty pracy - wciąż niemal pięciokrotnie niższe niż np. w Niemczech oraz atrakcyjne ceny zdecydowanej większości polskich produktów. Bolączką jest dużo mniejsza wydajność, jednak w ciągu najbliższych lat będziemy bardzo szybko nadrabiać dystans w tym zakresie - uważa prof. Roman Urban z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Wiele polskich firm branży spożywczej już od kilkunastu miesięcy doskonale wykorzystuje swoje atuty, skutecznie konkurując na unijnym rynku. W efekcie, bardzo dynamicznie rośnie eksport i produkcja spożywcza. W 2003 roku zwiększyła się ona o 5 proc., a szacunki na ten rok mówią o wzroście na poziomie co najmniej 10 proc. Obserwowane jest także duże ożywienie inwestycyjne. W minionym roku wydatki na ten cel wzrosły o jedną trzecią, a liczba nowo rozpoczętych inwestycji - o 60 proc. Mankamentem polskiego sektora spożywczego jest wciąż duże rozdrobnienie. Zarejestrowanych jest ogółem ponad 21 400 podmiotów zajmujących się produkcją artykułów spożywczych i napojów. Ich liczba będzie się stopniowo zmniejszać na skutek upadłości, fuzji i przejęć.


POWIĄZANE

Od 10 lutego Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa będzie przyjmował...

Około 92,6 tys. ton żywności o wartości ponad 265 mln zł trafi w tym roku do org...

Sytuacja na unijnym rynku rolnym nadal jest krytyczna. Potrzeba środków łagodząc...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę