Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Z perspektywy Europarlamentu - Kto lepszy, ten pierwszy

12 kwietnia 2007
Kto pierwszy ten lepszy - taka zasada od lat obowiązuje w rozdziale rolniczych pieniędzy z Unii Europejskiej. Czas to zmienić. Obowiązywać powinna inna zasada: Kto lepszy ten pierwszy.

Były takie czasy, które starsi ludzie jeszcze pamiętają, a młodzi juz nie - że trzeba było stać w kolejkach po wszystko, bo nie było niczego, z wyjątkiem octu. Dziś nie brakuje niczego, z wyjątkiem pieniędzy. Dlatego rolnicy stoją w kolejkach po pieniądze, te z Unii Europejskiej.    Redakcja Pierwszego Portalu Rolnego rozpisała w związku z tymi kolejkami ankietę, jak powinny być rozpatrywane wnioski - czy według kolejności osobistego zgłoszenia, według stempla pocztowego czy jeszcze inaczej. Znaczna część ankietowanych uznała, że dobrego sposobu na podział unijnych pieniędzy po prostu nie ma.

    Zabieram głos w tej sprawie na podstawie moich doświadczeń jako prezesa NIK, który nie raz badał rozmaite procedury rozdziału publicznych pieniędzy. Nie jest łatwo je podzielić, bo zazwyczaj pieniędzy jest mniej niż wyciągniętych po nie rąk. Trzeba wtedy poszukiwać mądrych i sprawiedliwych procedur. Komu dać, komu nie dać? Czym się kierować i jak to uzasadnić?
W odniesieniu do pieniędzy unijnych powszechnie stosowana jest zasada kolejności wniosków. Kto pierwszy ten lepszy. Zasada z pozoru sprawiedliwa, a w praktyce zła i korupcjogenna. Zazwyczaj pierwszy i lepszy jest ten, kto ma lepsze dojścia i układy, kto wcześniej dotrze do wiedzy o dostępnych środkach, kto dostatnie odpowiednio wcześnie tak zwany "cynk". Nie przypadkiem w przeszłości wśród beneficjentów znacznej części unijnych funduszy rolniczych znalazło się niemało pracowników ARiMR.

Zasada, kto pierwszy ten lepszy przeradza się dość często w zasadę, kto silniejszy ten lepszy. Już nie kolejka decyduje, ale twardość łokci. Z czasów mojej kadencji jako prezesa NIK pamiętam kontrolę, która dotyczyła rozdziału kontyngentów na import mięsa wieprzowego. Też obowiązywała zasada, kto pierwszy ten lepszy, skutkiem której w Ministerstwie Gospodarki słychać było trzask łamanych kości i wyrywanych z futrynami drzwi. Lepszym okazywał się silniejszy i to wcale nie gospodarczo silniejszy, lecz fizycznie. Po tej kontroli sformułowałem wniosek, że procedury podziału dóbr deficytowych muszą być ucywilizowane.
Zamiast zasady, kto pierwszy ten lepszy, powinna obowiązywać zasada odwrotna - kto lepszy ten pierwszy. A o tym, kto ma być lepszy, powinny decydować jasne kryteria i przejrzyste procedury.

Po pierwsze - gdy pojawią się do podziału jakieś pieniądze, trzeba głośno i szeroko obwieścić, że one są. Informacja powinna być na tyle powszechna, żeby dotarła do możliwie największej liczby potencjalnie zainteresowanych.
Po drugie - muszą być stworzone jasne kryteria, komu dać, a komu nie dać i dlaczego. To jest już kwestia polityki państwa. Gdy mamy do czynienia z nadmiarem chętnych, państwo powinno zdecydować - z takich to a takich powodów preferujemy rolników rodzinnych, a obszarnicy muszą czekać. Dajemy w pierwszej kolejności na budowę stodoły
i piwnicy na ziemniaki, a na chcącym budować obory i kurniki damy, jeśli coś zostanie. Preferujemy łysych, a rudym na razie dziękujemy.... to oczywiście żart, nie do końca stosowny. Kryteria muszą być racjonalne, a nie dowolne.
Po trzecie należy wyznaczyć termin na składanie wniosków - miesiąc, dwa, pół roku, w zależności od sytuacji. Żaden wyścig, żadne tam rozpychanie się łokciami, każdy powinien mieć czas na spokojne przeanalizowanie sprawy, zastanowienie się i ewentualne złożenie wniosku.
Po piąte - trzeba wprowadzić jasną i obiektywną procedurę rozpatrywania wniosków. Powinno to czynić obiektywne gremium, wolne od presji własnych i cudzych interesów, kierujące się wyłącznie ustalonymi wcześniej i wszystkim znanymi kryteriami.
Po szóste - podjęte decyzje trzeba odpowiednio ogłosić i uzasadnić, żeby każdy wiedział, dlaczego Iksiński dostał pieniądze, a Igrekowski nie dostał i żeby mógł to w razie wątpliwości sprawdzić i wyjaśnić.

Aż tyle i tylko tyle. Że to jest trudne? Owszem. Zarządzanie sprawami wagi państwowej łatwe nie jest. Znacznie łatwiej jest zarządzić losowanie wniosków i mieć problem z głowy.
Jeśli o przydziale rolniczych pieniędzy ma decydować losowanie, to wtedy należy rozwiązać Ministerstwo Rolnictwa, a instytucją odpowiedzialną za sprawy rolnicze uczynić Totalizator Sportowy.

POWIĄZANE

Od 10 lutego Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa będzie przyjmował...

Około 92,6 tys. ton żywności o wartości ponad 265 mln zł trafi w tym roku do org...

Sytuacja na unijnym rynku rolnym nadal jest krytyczna. Potrzeba środków łagodząc...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę