Ptak_mega_22.11
Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Dodatkowy czas na dostosowanie do norm UE dla zakładów mięsnych

12 sierpnia 2003

Część zakładów mięsnych prawdopodobnie otrzyma od Brukseli dodatkowy czas na przystosowanie się do wymogów unijnych – dowiedziała się "Gazeta". Chodzi o ubojnie i masarnie, które 1 maja 2004 r. musiałyby zostać zamknięte, bo już wiadomo, że nie zdążą dokończyć inwestycji.

W Unii Europejskiej nie ma miejsca dla zakładów mięsnych, które nie spełniają określonych standardów produkcyjnych (sanitarnych, weterynaryjnych, bezpieczeństwa żywności i pracy, ochrony środowiska). W tej chwili w Polsce wszystkie wymogi spełniają zakłady dające 30 proc. mięsa na rynek. Mimo zakończenia negocjacji z Unią walka, by pozostałe miały czas na dostosowanie się, jeszcze trwa.
 
Zdaniem głównego lekarza weterynarii Piotra Kołodzieja, który w ubiegłym tygodniu referował w Brukseli sprawę mięsa, są szanse, by pula zakładów, które dostaną okresy przejściowe, została powiększona. Decyzję Bruksela podejmie we wrześniu. Na razie eksperci Unii rozpatrzyli ok. 100 wniosków.
 
W Polsce mamy ok. 3,5 tys. zakładów przetwórstwa mięsa czerwonego. Pod koniec 2002 r. podzielono je na cztery kategorie pod względem przystosowania do wymogów unijnych. Gotowych do wejścia do Unii było 45 (tzw. grupa A1). Ok. 1780 zakładów zobowiązało się przystosować do dnia akcesji, czyli do maja 2004 r. (to B1). 
 
Kolejne 237 (grupa B2) ma na to czas do końca marca 2007, czyli ma prawo do wynegocjowanych z Unią trzyletnich okresów przejściowych. Reszta, czyli ok. 1500 zakładów (kategoria C), prawdopodobnie zakończy działalność w dniu akcesji, gdyż większość z nich dotychczas nie podjęła w ogóle próby dostosowania się do wymogów Unii.
 
Z punktu widzenia przemysłu mięsnego strategiczną sprawą jest grupa B1, która teoretycznie ma być gotowa w dniu akcesji i której dotychczas wynegocjowane okresy przejściowe nie przysługują.
 
Jest tu ok. 850 zakładów przemysłowych, czyli takich, które tygodniowo produkują ponad 7,5 tys. ton wyrobów mięsnych. Reszta, czyli ok. 900, to firmy rzemieślnicze, którym z definicji nie udało się zapewnić prawa do okresów przejściowych, gdyż nie zgodziła się na to Unia.
 
Gdyby 1 maja 2004 r. rzeczywiście zamknięto nieprzystosowane do wymogów unijnych zakłady przemysłowe, wywołałoby to potężne zamieszanie na rynku mięsnym, a także spowodowałoby wysłanie na zasiłek sporej grupy pracujących w nich ludzi.
 
Tymczasem raport inspekcji weterynaryjnej zakończonej w marcu 2003 r. wypadł tragicznie - do integracji z Unią gotowych było 24 proc. Reszta miała na ogół mniej lub bardziej zaawansowane inwestycje i strach w oczach, że nie zdąży do maja z dokończeniem.
 
Dlatego Józef Pilarczyk, wiceminister rolnictwa odpowiedzialny w resorcie za sprawy mięsa, zaproponował, by firmy, które do końca czerwca przekroczą półmetek inwestycji, składały do ministerstwa wnioski z prośbą o okresy przejściowe.
 
W rezultacie wnioski złożyło ponad 200 firm. Po ich przeanalizowaniu resort rolnictwa i główny inspektorat weterynarii uznały, że ok. 100 nadaje się do przedstawienia ekspertom unijnym. W zeszłym tygodniu do Brukseli z wnioskami udał się główny lekarz weterynarii dr Piotr Kołodziej, by przekonywać ekspertów unijnych do przyznania nam okresów przejściowych.
 
Jak się dowiedziała "Gazeta", eksperci podeszli do naszych propozycji z "dużym zrozumieniem i życzliwością". Zakłady podzielono na trzy grupy pod kątem zaawansowania prac. Wstępnie uznano, że ok. 40 z nich może dostać półroczne odroczenie terminu, ponad 30 – dziewięciomiesięczne, a reszta – roczne. 
 
Decyzję podejmie Bruksela we wrześniu, ale według głównego lekarza weterynarii sprawa jest niemal pewna. Co więcej, także niektóre zakłady przemysłowe z grupy C, które nie zamierzały w ogóle się dostosowywać, a teraz rzutem na taśmę jednak rozpoczęły inwestycje, mają szansę starać się o okresy przejściowe.
 
Co będzie z małymi, rzemieślniczymi firmami? – Na okresy przejściowe szans nie mają, ale za to mają do spełnienia znacznie mniejsze wymagania niż zakłady przemysłowe, mogą więc zdążyć do maja z przystosowaniem – uważa Piotr Kołodziej.
 


POWIĄZANE

Krajowa Rada Lekarsko-Weterynaryjna żąda przywrócenia obowiązkowych świadectw zd...

Znane i doceniane przez rzesze konsumentów Wędliny z Borów Tucholskich ponownie ...

Ubój gospodarski odbywa się często bez nadzoru weterynaryjnego - wynika z kontro...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę