Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Duńskie świnie jadą do Polski

22 lipca 2005

W Danii gwałtownie rośnie eksport żywych świń, głównie prosiąt. To nowy trend w duńskim sektorze hodowli i produkcji trzody chlewnej. Jak przewidują branżowi analitycy eksport żywych zwierząt wzrośnie z 2,3 mln w 2004 roku do 3,3 mln w roku bieżącym. Dla porównania w 2001 roku wynosił 1,3 mln żywych świń.

Kierunek Polska

Duńczyk Niels Moeller zajmuje się hodowlą prosiąt. W bieżącym roku zamierza wysłać 17.000 prosiąt na tucz do Polski. Przedtem wysyłał je do duńskich gospodarstw skąd potem trafiały do duńskich ubojni. Ale nie dziś. Dzisiaj wysokie koszta tuczu w rodzimych fermach oraz restrykcyjne przepisy ochrony środowiska naturalnego wymogły na duńskich hodowcach inne rozwiązania. Eksportują więc prosiaki głównie do Polski i Niemiec.

Prosięta z hodowli innego duńskiego producenta Finna Mikkelsena jak podaje gazeta Jyllands-Posten także nie będą tuczone w Danii. I nie trafią do duńskich ubojni. Też pojadą do Polski, gdzie będą tuczone w gospodarstwach polskich rolników, którzy zawarli umowy na tucz kontraktowy z Animexem, największą polską firmą zajmującą się przetwórstwem trzody i drobiu przejętą w 1999 roku przez amerykański koncern Smithfield Foods. Finn Mikkelsen produkuje rocznie ok. 20.000 prosiąt. Koszt transportu jednego prosiaka z Danii do Polski wynosi ok. 40 DKK. Ale duński hodowca potrafi kalkulować. „Właściwie większość prosiąt wysyłam do Polski. Zarobię na tej transakcji więcej pieniędzy niż w Danii,” mówi.

Interes idzie tak dobrze, że Finn Mikkelsen wspólnie z kolegą niedawno założyli własną firmę transportową. Teraz będą sami przewozili zwierzęta. Amerykański koncern prawdopodobnie zamierza w bieżącym toku skupić 125.000 duńskich prosiąt. Jeszcze więcej w następnych latach. Finn i jego partner zacierają ręce! „Oni są niezwykle efektywni,” mówi Finn.”Trzeba wiedzieć, że Animex jest obecny na brytyjskim rynku. Jest duża szansa na to, że bekon z moich prosiąt znajdzie się na angielskich stołach” dodaje.

To poważny problem dla duńskich zakładów mięsnych, dla których Wielka Brytania jest jednym z najważniejszych rynków, a „Danish Bacon” to markowy, typowo duński produkt.

Robota Smithfielda

W ostatnich latach daje się wyraźnie zauważyć zwiększoną aktywność amerykańskiego giganta na europejskich rynkach. W Danii Smithfield dopiero w bieżącym roku zaczął skupować trzodę chlewną. Taki rozwój jest niezwykle bolesny dla największego duńskiego koncernu mięsnego Danish Crown, który traci trzodę chlewną na rzecz najgroźniejszego konkurenta jakim jest właśnie Smithfield. Smithfield bowiem, a raczej należąca do niego polska firma Animex poprzez swojego agenta operującego na duńskim rynku zaczęła w ciągu ostatnich miesięcy na dużą skalę wykupywać duńskie prosiaki. „Nie mamy żadnych problemów z zakupem duńskich prosiąt. Duńscy hodowcy zapisują się w kolejce na listę oczekujących na sprzedaż. Jest wielu chętnych, bo proponujemy im lepszą cenę skupu”, mówi Jan Tambo, przedstawiciel Smithfielda na Danię.

Ale nie tylko skup prosiąt jest przedmiotem zainteresowania amerykańskiego koncernu. Smithfield próbuje jednocześnie zachęcić duńskich hodowców i producentów trzody chlewnej, aby przenieśli produkcję do Polski. „Służymy pomocą prawną tym duńskim producentom, którzy sprzedają nam prosięta i którzy chcieliby przenieść produkcję do Polski. Oczywiście muszą wcześniej zobowiązać się do tego, że będą oddawali świnie wyłącznie do naszych ubojni”, mówi Jan Tambo.

Danish Crown w opałach

Smithfield Foods nie ukrywa, że chce skupić tyle duńskich świń dla polskich rzeźni, ile tylko się da. Taktyka wykupywania duńskich prosiąt przez Smithfield Foods to frontalny atak na Danish Crown, krzyczy Jyllands-Posten. Ale nie tylko działalność Smithfielda kłuje w oczy Danish Crown. Na duńskim rynku pojawiły się bowiem inne, konkurencyjne firmy jak holenderski Meat Business Europe (ubój - 0,5 mln świń rocznie) czy niemiecki Tönnies Fleisch (ubój - 340.000 tuczników rocznie). Także rodzimy Tican nie zamierza zmniejszać produkcji. Tylko w bieżącym roku do duńskich rzeźni nie dotrze ok.1 mln świń, bowiem zostaną one przetransportowane do zagranicznych konkurentów firmy. To zmniejszenie uboju o 5%. Jeszcze nigdy skala uboju świń w Danii nie spadła tak drastycznie.

Jaka jest przyczyna zaistniałego stanu rzeczy? Otóż duńskich producentów trzody chlewnej niepokoją obniżające się ceny skupu żywca wieprzowego, jakie proponuje im spółdzielnia Danish Crown. Mogliby je sobie zrekompensować zwiększając produkcję, ale na to nie pozwalają obowiązujące w Danii restrykcyjne przepisy ochrony środowiska naturalnego. Duńskie rzeźnie obniżyły ostatnio ceny skupu żywca wieprzowego o 30 duńskich groszy (oere) za kilogram. Dla hodowcy prowadzącego fermę średniej wielkości oznacza to obniżenie rocznych dochodów – i tak już mocno nadszarpniętych poprzednimi obniżkami – o 70.000 DKK. Wzbudza to niemałą frustrację wśród producentów. Mieliśmy nadzieję, że po trzech latach słabej koniunktury wreszcie wychodzimy z dołka. Jak się okazało były to złudne nadzieje, mówią hodowcy.

Zwiększony eksport żywych świń to nóż w plecy wbity Danish Crown, największego duńskiego koncernu mięsnego. Jak przewidują eksperci zmniejszenie tegorocznego uboju o 5% zmusi koncern do redukcji miejsc pracy w podległych mu ubojniach. A jeśli taka tendencja będzie utrzymywała się dłużej trzeba będzie podejmować bardziej drastyczne decyzje włącznie z zamykaniem rzeźni. Z braku dostatecznej ilości zwierząt do uboju. Szefowie Danish Crown są bardzo zaniepokojeni rozwojem na rynku mięsnym. „To niezwykła sytuacja. Czegoś podobnego nigdy nie widzieliśmy”, mówią z niepokojem.

Póki co Danish Crown z obrotami rzędu 44 miliardów DKK oraz ubojem wielkości 21 mln świń zachowuje pozycję największego koncernu mięsnego nie tylko w Danii, ale i w Europie. Pytanie jak długo?

Złote czasy dla firm transportowych

Duńskie firmy transportowe specjalizujące się w przewozach żywych zwierząt przeżywają istne złote czasy.

W DTL (Dansk Transport og Logistik = Danish Transport and Logistics Association) odnotowuje się wzrost przewozów o 50-60%. W bieżącym roku firma spodziewa się wyeksportować 350.000 prosiąt. Konkurencyjna firma Porc-Ex zwiększyła transport o 30-40%. Niewielka firma Finna Mikkelsena także spogląda łaskawym okiem na rozwój sytuacji na duńskim rynku trzody chlewnej.

Kryzys duńskich rzeźni

Duńskie rzeźnie stracą w bieżącym roku 1 mln świń na rzecz zagranicznych konkurentów. Wielkość uboju trzody chlewnej w Danii jeszcze nigdy tak dramatycznie nie spadła. Pomijając eksport prosiąt, niemieckie, holenderskie i amerykańskie rzeźnie zaczęły już skupować duńskie tuczniki. Specjaliści z branży uważają, że jedną z przyczyn tak katastrofalnej sytuacji są niskie ceny skupu żywca wieprzowego, jakie ostatnio oferują rzeźnie należące do Danish Crown. Dlatego wielu producentów zdecydowało się wysyłać tuczniki do rzeźni w Holandii. Inni rozważają rozwiązanie umowy z Danish Crown, jeszcze inni już te umowy rozwiązali. Ci, którzy nie zawarli umów z Danish Crown od dawna eksportują żywiec do niemieckich, holenderskich i amerykańskich rzeźni. W 2004 roku (od stycznie do maja) duńscy producenci trzody chlewnej wyeksportowali 100.000 tuczników. Prognozy na taki sam okres bieżącego roku wskazują na 81% wzrost eksportu. Zamykanie rzeźni wydaje się być nieuniknionym następstwem takiego rozwoju sytuacji. W Danii już wcześniej zamknięto kilka rzeźni. Częściowo za sprawą mechanizmów globalizacji, częściowo robotyzacji ubojni.

Przyczyny

Produkcja trzody chlewnej w Danii nie zmalała. Ale cechuje ją stagnacja. Zmniejsza się natomiast ubój. Duńscy hodowcy i producenci trzody chlewnej wskazują na trzy główne przyczyny zaistniałej sytuacji.

Po pierwsze: restrykcyjne duńskie przepisy ochrony środowiska naturalnego, które uniemożliwiają rozszerzenie produkcji tuczników, co mogłoby stanowić swoiste antidotum na niską cenę skupu żywca wieprzowego. Po drugie: wysokie koszta produkcji. I wreszcie po trzecie: niskie ceny skupu oferowane przez duńskie rzeźnie.

Finn Mikkelsen hoduje również niewielką ilość tuczników. Kilka tygodni temu wysłał jeden transport do Holandii. „Zapłacono mi 950 DKK za sztukę. Taką samą cenę mógłbym otrzymać w Niemczech. W Danii przy dużej dozie szczęścia mógłbym dostać najwyżej 800 DKK. Nawet wliczając koszta transportu handel z Holandią jest opłacalny.” To najlepszy przykład na to w jak poważnej sytuacji znajdują się duńskie rzeźnie.

Duńczycy wydają się być bezradni wobec takiego rozwoju sytuacji. Danish Crown oraz koncern mleczarski Arla Foods to przecież największe „okręty flagowe” duńskiego rolnictwa.


POWIĄZANE

Krajowa Rada Lekarsko-Weterynaryjna żąda przywrócenia obowiązkowych świadectw zd...

Znane i doceniane przez rzesze konsumentów Wędliny z Borów Tucholskich ponownie ...

Ubój gospodarski odbywa się często bez nadzoru weterynaryjnego - wynika z kontro...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę