Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Prochowicki pasztet ze Szczecina?

3 lutego 2003

Zakłady Drobiarskie w Prochowicach powstały w 1957 r. W najlepszych latach zatrudniano tutaj 1100 osób. W roku 1993 firmę kupił "Animex”. W czwartek Zbigniew Szpak, członek zarządu "Animexu” stwierdził krótko, że dłużej tego zakładu nie da się utrzymać. Produkcja zostanie przeniesiona do szczecińskiego "Agryfu”. Zaproponował też tam kilkudziesięciu osobom pracę. Na miejscu zostałoby 20, a sześćdziesiąt poszłoby na bruk.

Maria Morar, szefowa zakładowej "Solidarności wspomina – Było różnie, raz lepiej, raz gorzej ale dało się żyć. Głośno zrobiło się o firmie, gdy okoliczni hodowcy drobiu protestowali domagając się wypłaty pieniędzy za dostarczony drób. W roku 1998 zakład kupiła amerykańska firma Amin Smithield Foods i producenci kurczaków zostali spłaceni. Dwa lata temu wstrzymano jednak ubój najpierw gęsi, potem kurcząt. To przyczyniło się do upadku wielu ferm. Obecnie w prochowickim "Animeksie” wytwarza się konserwy, ze sztandarowym pasztetem prochowickim. Cały surowiec potrzebny do produkcji przywożony jest z Suwałk. Pracę ma 121 osób.

Jeszcze pod koniec roku zapewniano nas, że sytuacja firmy jest dobra. W listopadzie zainwestowano tutaj 300 tys. zł, mieliśmy zbyt i odbiorców – informuje Barbara Kopeć z OPZZ – I co się nagle stało? 

Pod koniec roku zaczęto mówić, że właściciel zamknie zakład. Bo ponoć trzeba zainwestować półtora miliona zł na poprawę warunków sanitarnych, a na to firmy nie stać – mówi z kolei Maria Morar. 

Również dla burmistrza Prochowic Romana Jarosza był to szok – Nie dopuszczam myśli, że ten zakład może zostać zlikwidowany. Wszystko jednak wskazuje na to, że klamka już zapadła.

Dla pracowników „Animeksu”, którzy w większości przepracowali tutaj nawet po kilkadziesiąt lat, pójście na bruk oznacza, że znalezienie nowej pracy będzie niemożliwe. Anna Suchowicz pracująca przy taśmie z konserwami zaciska ręce – Utrzymamy nasz zakład, nie będą robić pasztetów w Szczecinie. A ludzie barkami tam nie popłyną.

Maria Morar i Barbara Kopeć mówią - Nie pozwolimy wywieźć stąd żadnej maszyny. Będziemy walczyć. W Szczecinie ludzie mają większe szanse na pracę - dodaje pani Morar - My tutaj nie i dlatego będziemy walczyć. Zablokujemy bramy, nie wpuścimy aut po maszyny. Burmistrz jednak jest zdania, że protest czy inne akcje niewiele przyniosą.

Związkowcy uważają, że propozycja pracy w Szczecinie jest wybiegiem, aby uniknąć zwolnień grupowych, bo wtedy firma musiałaby wypłacić większe odprawy. Dla pracowników najlepszym rozwiązaniem byłoby dogadać się z właścicielami "Animeksu”, by zgodził się wydzierżawić zakład pracownikom, którzy produkowaliby tutaj nadal pasztety. Ten pomysł popiera też burmistrz Jarosz – W poniedziałek, gdy przyjadą do Prochowic szefowie "Animeksu”, właśnie takie rozwiązanie im zaproponujemy. Gdyby się zgodzili, spółce pracowniczej zagwarantujemy daleko idące ulgi podatkowe.

Nie wiadomo jednak czy "Animeks”, właściciel znaku towarowego będzie tym zainteresowany, bo prochowicki pasztet bardzo dobrze się sprzedaje.


POWIĄZANE

Krajowa Rada Lekarsko-Weterynaryjna żąda przywrócenia obowiązkowych świadectw zd...

Znane i doceniane przez rzesze konsumentów Wędliny z Borów Tucholskich ponownie ...

Ubój gospodarski odbywa się często bez nadzoru weterynaryjnego - wynika z kontro...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę