Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Uboższy jadłospis polskich świń w UE

21 stycznia 2004

Koniec z odpadami w świńskim jadłospisie. Nasi rolnicy nie mają już prawa karmić świń tym, co zostało ze stołów. Zwierzęta mają być przez to zdrowsze. Skarżą się jednak gospodarze i restauratorzy - boją się, że nasze prosiaki będą smakować gorzej.

Problem, choć nienowy, wypłynął niedawno. - Przyjechał urzędnik z miasta i powiedział, że koniec z wylewaniem resztek zupy do koryta. Zostaje tylko pasza - żalił się jeden z gospodarzy z Czułowa, podkrakowskiej wsi. Sprawa nowego jadłospisu prosiaków wyszła w tym roku przy okazji szkoleń z wypełniania wniosków o unijne dopłaty dla rolników i poruszyła środowisko. Przyjrzyjmy się jej dokładniej.

Walczą o specyfikę

Mięsa i wędliny z okolic Czułowa wyszukał sobie jeden z krakowskich restauratorów Jacek Łodziński. - Mają specyficzny smak, bo zwierzęta są tradycyjnie i naturalnie karmione. Od lat mam tam stałych dostawców, od lat mięsko smakuje bardzo dobrze - zapewnia. - Niedawno jednak usłyszałem od gospodarzy, że dobre mięso chyba się skończy. Podobno zmieniło się prawo i nasze świnie muszą się dostosować do Unii Europejską. Możemy stracić to, co jest naszą specyfiką! 

Tradycyjnie - na ziemniakach, rzepie i własnej paszy z otrębów - świnie karmi większość drobnych hodowców. Więksi - podawali tylko sztuczną paszę, ale i oni wykorzystują odpady ze stołówek i hoteli. Nie powinni jednak tego robić. Stanisława Kwoka: - Urzędnicy straszą, że żadnych dopłat nie dostaniemy, jak zupy będziemy dolewać. Oj, porobiło się teraz, porobiło.

Mogą stracić dopłaty

Urzędnicy: - W ramach dostosowania naszych przepisów do Unii Europejskiej trzeba było zmienić prawo. Świń odpadami karmić już nie można, bo mogą przenosić choroby. Jednak więcej powiedzą weterynarze - stwierdzono w wydziale rolnictwa małopolskiego urzędu wojewódzkiego.

I faktycznie, weterynarze wiedzieli więcej. - O zmianach mówi artykuł 9 ustawy z dnia 24 kwietnia 1997 roku o zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt i inspekcji weterynaryjnych. Jest zapis, że odpadów kuchennych nie stosuje się w żywieniu trzody chlewnej - informuje zastępca małopolskiego lekarza weterynarii Grzegorz Kawiecki.

Zapis wszedł w życie przed rokiem, ale właśnie teraz do rolników trafiają inspektorzy Agencji Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa, którzy uczą ich jak wypełniać wnioski o unijne dopłaty. Przy okazji informują o zmianach w żywieniu świń. A skąd te zmiany? - Poprzez odpady istnieje prawdopodobieństwo przeniesienia pomoru, groźnej choroby świń. Takie zasady obowiązują już w UE, a my do Unii wchodzimy - zaznacza Grzegorz Kawiecki. Rolnicy do przepisów muszą się dostosować, żeby na dopłaty mieć szanse.

Szynki parmeńskiej nie robią

Jacek Łodziński do tłumaczeń weterynarzy nie jest przekonany: - A na przykład Włochy? Tam świnie mogą biegać po polach na dziko i jeść niemal, co chcą. Tak powstaje ceniona szynka parmeńska - podkreśla.

Dyrektor Kawiecki: - Cóż, szynka parmeńska jest produktem regionalnym. Jeśli nasi rolnicy zarejestrują swój podobny specjał - będą go robić po swojemu. Póki co, jeśli nie zastosują się do nowych przepisów, nie mogą mięsa sprzedawać. Te normy są sprawdzone w Europie. Chodzi o zdrowie ludzi.

Nie wiadomo dokładnie, co najbardziej smakuje świniom. Ale świń o zdanie nie pytał nikt. Bo ludziom chodzi tylko o to, żeby zdrowe świnie smakowały lepiej.


POWIĄZANE

Krajowa Rada Lekarsko-Weterynaryjna żąda przywrócenia obowiązkowych świadectw zd...

Znane i doceniane przez rzesze konsumentów Wędliny z Borów Tucholskich ponownie ...

Ubój gospodarski odbywa się często bez nadzoru weterynaryjnego - wynika z kontro...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę