Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Patentowy absurd

18 października 2007
Serowe nici, czyli sery z masy parzonej, na Słowacji produkowane są już chyba od stu lat pod nazwą korbaciki, we Włoszech jest to mozzarella, a w Polsce faruki, warkocze serowe itp. Początki produkcji wywodzą się ze środowisk pasterskich, gdzie okoliczni bacowie na halach wypasający owce i bydło mleczne regonów Polski południowej (Podhale)  i południowo-wschodniej (Bieszczady) oraz Czech   i Słowacji, opracowali sposób parzenia świeżego sera nagrzewając go w ciepłej wodzie i ręcznie rozciągając. Dopiero w latach 70-80 - tych. na Słowacji wymyślono maszynę do produkcji serowych nici. Liderem w produkcji tego typu urządzeń była firma Liptovske Revuce.  
Sery parzone na świecie nie są żadną nowością. Technologia ich produkcji jest ogólnie dostępna, podręcznikowa, uczą się jej  studenci technologii mleczarstwa zarówno w Polsce jak i na Słowacji i w Czechach.  Jest to produkt charakterystyczny dla danego regionu,  produkowanych przez prywatnych producentów, co można zauważyć chociażby na zakopiańskich Krupówkach, czy na stoiskach pod Gubałówką.  
Produkowany jest też przez liczne zakłady mleczarskie na skalę przemysłową.
Jak to się więc stało, że jeden tylko przedsiębiorca uzyskał patent?
Czy chce przywłaszczyć sobie coś co jest powszechnie znane i z produkcji czego utrzymuje się szereg rodzin Polski południowej?
Jak można patentować  technologię której P. Pławecki nauczył się na Słowacji. Stamtąd zakupił maszynę do wyciągania nici.  Kopia  f-ry zakupu  z firmy Liptovske Rvuce jest w posiadaniu „Mlekovity”.  Technolodzy tejże firmy uczyli P.Pławeckiego  zasad działania maszyny i technologii wyciągania nici serowych ( w załączeniu informacja P. Józefa Szotkowskiego).

Faruki serowe produkowane z masy parzonej, tej samej z której produkuje się ser typu mozzarella jako pierwsza w kraju, bo już  w roku 1989 wprowadziła do produkcji Spółdzielnia Mleczarska w Szczurowej.
Podtrzymując tradycję na podstawie własnych,  norm zakładowych  produkcję na skalę przemysłową uruchomiła OSM w Brzesku.
Promocja tego produktu odbyła się w Warszawie w siedzibie Naczelnej Organizacji Technicznej,  a  na X Targach Mleko-Expo 2001 produkt ten otrzymał medal „ za najwyższą jakość” w kategorii serów dojrzewających ( jako ser parzony). Oceniany był m.in. przez  prof. Dr hab. Jerzego Borowskiego ówczesnego prodziekana Wydziału Nauki o Żywności Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.
Po połączeniu OSM Brzesko z  „MLEKOVITĄ” produkcja faruków przeniesiona została  do Podhalańskiego Zakładu  Produkcyjnego   w Zakopanem, gdzie nastąpiła kontynuacja produkcji wg. własnych norm zakładowych i pod nadzorem Dyrektora Adama Nity, który to wprowadził tę produkcję i był jej inicjatorem w OSM Brzesko.  
Wysoką jakość tego produktu i pracę na podstawie własnych norm zakładowych, a nie rzekomego patentu P. Pławeckiego potwierdzają uznane autorytety z dziedziny technologii mleczarskiej prof. dr hab. Zbigniew Śmietana,  prof. dr hab. Władysław Chojnowski  z Katedry Mleczarstwa                   i Zarządzania Jakością Uniwersytetu Warminsko-Mazurskiego,  a także opinia niezależnego rzecznika patentowego P. Izabeli Raniszewskiej.
Zachodzi więc pytanie: dlaczego P. Pławecki polubił jedynie faruki produkowane przez Zakład Podhalański w Zakopanem?  Na co liczy? Może chodzi o chęć łatwego pieniądza? A może wystąpi też z karą grzywny do innych producentów? Dlaczego chce przywłaszczyć tylko sobie to co jest powszechnie znane?.
    

Zgodnie z wyrokiem  sądu ‘Mlekovita” wycofała się z produkcji faruków.
Dla Mlekovity produkcja tego wyrobu była jedynie chęcią podtrzymania tradycji na  Podhalu i nie miała wpływu na wielkość przychodu firmy.  Dlatego też firma  nie chciała zatrudniać do tej sprawy drogich kancelarii  prawnych             i ponosić dodatkowych kosztów.  Sprawa utrzymania produkcji  tego typu wyrobów należy do górali, którzy nie powinni pozwolić aby mogły być one produkowane tylko przez jednego producenta, skoro utrzymują z tego swoje rodziny.
Faruki „Mlekovity” rozsławiły Podhale na całą Polskę, były dostępne  we wszystkich sieciach handlowych w największych miastach Polski i gwarancją zachowania jakości i tradycji produkcji w Zakopanem.
Należy wspomnieć , że łącząc się ze Spółdzielnią Mleczarską w Zakopanem „Mlekovita” zastała zakład zadłużony, niedoinwestowany, bez parku maszynowego, jedynie z ogromnymi wymaganiami. W chwili obecnej jest to już piękny mały wysokogórski zakładzik przerabiający mleko również z terenu działania OSM Brzesko.  Skup mleka obecnie sięga ok. 70 000 l/d. Powstała nowa kotłownia, w procesie chłodzenia wyeliminowano niebezpieczny dla tego regionu amoniak zastępując go całkowicie przyjaznym środowisku glikolem. Odbudowano park maszynowy, a w trakcie realizacji jest kontrakt na największą w kraju produkcję sera  mozzarella. Będzie to mozzarella najlepsza, bo pochodząca jedynie z  najlepszej jakości górskiego surowca.
Należy więc zadać pytanie, czy to „Mlekovicie” powinno zależeć na chałupniczej produkcji faruków stanowiącej znikomy, nieznaczący   procent  sprzedaży zakładu. „Mlekovita” poradzi sobie i bez faruków . Tylko co dalej????   Czy patentowy absurd spowoduje, że  Polacy innych regionów Polski nie będą mogli kupić tak znakomitej przekąski?
Mlekovita uważa, że w sprawie tej nie chodzi o rzekomy patent P.Pławeckiego, a najważniejsze jest uznanie tego produktu jako regionalnego, wspólnego dla górali polskich i słowackich.

POWIĄZANE

Polska Izba Mleka przytoczyła za Instytutem Żywności i Żywienia jego opinię na t...

Mleko w skupie drożeje, rosną ceny zbytu produktów mlecznych w Polsce i na świec...

"Laur Eksperta" to jeden z najbardziej prestiżowych znaków jakości, którego cele...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę