cts_ptak_10317

Nowa lista grzybów chronionych to absurd - mówią leśnicy

12 sierpnia 2004

Czym się różni borowik szlachetny od królewskiego i czy stróże prawa powinni zaopatrzyć się w leksykon grzybów?

W lasach między Radomiem i Szydłowcem smakosze purchawicy olbrzymiej polują na swój ulubiony gatunek. Pewnie nie zdają sobie sprawy z tego, że za zerwanie grzyba grozi im areszt lub w najlepszym wypadku grzywna. - Zgodnie z art. 127 ustawy o ochronie przyrody - informuje Renata Kurzyna-Młynik z Departamentu Ochrony Przyrody Ministerstwa Środowiska.

Na liście obowiązującego od środy rozporządzenia Ministra Środowiska w sprawie gatunków dziko występujących grzybów objętych ochroną oprócz purchawicy znalazło się 51 gatunków grzybów. 28 z nich zagościło w dokumencie po raz pierwszy, np. trzy gatunki borowika.

- Jak rozpoznam, czy zerwany przeze mnie borowik to chroniony korzeniasty lub królewski czy niechroniony szlachetny? - zastanawia się miłośnik grzybobrania Wacław Wrona.

Jacek Słupek, radomski przyrodnik: - Nie wyobrażam sobie egzekwowania prawa, o którym nikt nie ma pojęcia. Prawdopodobnie żaden z grzybiarzy nie zdaje sobie sprawy z tego, że pod ochroną jest np. maślak żółtawy, który choć rzadko jednak występuje w okolicach Radomia.

Rozporządzenia broni Kurzyna-Młynik z ministerstwa. - Do ochrony tego gatunku grzyba zobowiązują nas postanowienia konwencji berneńskiej, innych gatunków przepisy unijne - twierdzi. Nie potrafi jednak powiedzieć, w jaki sposób nowa lista grzybów chronionych ma trafić do grzybiarzy. - Lista obejmuje gatunki bardzo rzadko spotykane w Polsce - argumentuje Kurzyna-Młynik. Jej zdaniem egzekwowaniem prawa powinny zająć się policja i straż miejska. Ale czy stróże prawa sami będą umieli rozróżnić, który z borowików jest pod ochroną, a który nie? Być może szefowie zaopatrzą ich w fachowe poradniki. - Nie sądzę. Jeśli działania policji skierowane są np. przeciwko kłusownictwu wodnemu, korzystamy z pomocy straży wodnej - informuje Tadeusz Kaczmarek, rzecznik prasowy mazowieckiej policji. - Trudno wymagać, by policjant znał się na tak wąskiej specjalności, jak np. grzyby. Dlatego w tym wypadku liczymy na pomoc i doświadczenie straży leśnej - dodaje.

Na współpracę z fachowcami liczy także Sylwester Kiraga, komendant straży miejskiej w Radomiu. - Będziemy posiłkować się wiedzą leśników. Wspólnie z wydziałem ochrony środowiska Urzędu Miasta myślimy także o kampanii informacyjnej - ujawnia. Sami leśnicy są bardziej sceptyczni wobec rozporządzenia. - Jest kuriozalne - podsumowuje krótko Przemysław Gembarzewski, nadleśniczy Nadleśnictwa Radom.


POWIĄZANE

Firma analityczna Strategie Grains w marcowej ocenia szacuje zbiory surowców ole...

Związek Producentów Cukru w Polsce ocenia miniony rok bardzo dobrze. Kampania cu...

Polskie jabłka powróciły masowo na rynek rosyjski. Na obcych papierach. Za wiedz...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę