Ptak_mega_22.11
Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Zaorzemy truskawki - grożą rolnicy

4 lipca 2005

Ceny truskawek w skupie sięgnęły dna - na Podlasiu chłodnie płacą nie więcej niż 90 gr za kilogram. Plantatorzy wożą tirami owoce pod zachodnią granicę, bo tam dostają złotówkę.

- By cokolwiek na truskawce zarobić, powinno być przynajmniej 2 zł za kilogram - mówi Jan Bojarzyński, plantator z Rudki pod Korycinem. - W tym roku w skupie można dostać najwyżej 1,60-1,80 za łubiankę (dwa kilogramy). To zabójcze ceny.

Problem jest ogólnopolski. Borykają się z nim m.in. plantatorzy z Kaszub, czy Gór Świętokrzyskich, gdzie - podobnie jak na Podlasiu - truskawki obrodziły. Wszystkiemu winne tanie owoce z Chin i z Maroka, które zalewają Europę - głównego odbiorcę polskich truskawek. Na unijne rynki trafia 90 proc. przemysłowej odmiany senga sengana, hodowanej w podlaskim zagłębiu truskawkowym, jakim są okolice Korycina, Janowa i Suchowoli. Rolnicy uprawiają tam w sumie ok. 400 ha. Ok. 70 proc. gospodarstw żyje m.in. z tych owoców. Bojarzyński ma 4 ha truskawek, z których mógłby zebrać ok. 50 ton owoców. Ale w tym roku spora ich część zostanie na polu. Zbiór nie opłaca się.

- Zatrudniam ok. 30 osób, głównie młodzież, która dorabia na wakacjach - opowiada plantator. - Płacę po złotówce za kobiałkę plus obiad, do tego dochodzi nawodnienie, środki ochrony roślin. Gdzie tu jakaś opłacalność?

Rolnicy ratują się, jak mogą - sprzedają truskawki przy drogach, na giełdzie i bazarach. Ale detal to tylko nikły udział w sprzedaży przy takich ilościach owoców. Plantatorzy skazani są więc na odbiorców przemysłowych - czyli wszelkie okoliczne chłodnie - w Białymstoku, Ełku czy Sokółce, a te oferują 1,50-1,60 zł za kobiałkę.

- Przecież to nie jest nasza zła wola - tłumaczy Henryk Witczak z Chłodni Białystok. - Też mamy swoich kontrahentów, głównie z Niemiec, którzy dyktują cenę. W tym roku płacą po 500 euro za tonę, rok temu bywało i 700 euro. A jaka jest cena euro w tym roku? W porównaniu z 2004 r. jesteśmy o 50 gr do tyłu. To prawdziwy dramat, bo złotówka ma jeszcze się umacniać.

Rolnicy grożą, że zaorzą plantacje, jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie. Ten sezon spisali już na straty. Podlascy plantatorzy zwrócili się z apelem do rządu i parlamentarzystów o mądrą politykę państwa wobec krajowych producentów, by choć w przyszłym roku nie dopuścić do truskawkowego krachu.

- Tegoroczna sytuacja na rynku owoców miękkich dobitnie wskazuje, że ten rynek też wymaga regulacji ze strony naszego rządu i Unii - mówi Mirosław Lech, wójt gminy Korycin. - Domagamy się zabezpieczeń rynku przed zalewem tanich owoców, głównie z Azji, wprowadzenia dopłat dla producentów, a także skutecznej promocji naszych owoców na rynkach światowych. Ogromny błąd został popełniony podczas negocjacji przed akcesją, kiedy polska produkcja owoców miękkich nie zyskała żadnej ochrony.

Ministerstwo Rolnictwa wystąpiło w czerwcu z wnioskiem do Komisji Europejskiej o podjęcie działań, zmierzających do ochrony rynku owoców w Polsce.

- To długotrwałe procedury, bo tylko Polska jest zainteresowana wprowadzaniem instrumentów ochronnych - powiedziała nam Małgorzata Książyk z biura prasowego Ministerstwa Rolnictwa. - W tej sprawie musi wypowiedzieć się 25 krajów. Odpowiedź mamy dostać do 6 lipca.

W grę wchodzą dwie możliwości: ustalenie minimalnych cen skupu sprzedaży truskawek na rynek unijny i kontyngenty ilościowe dla importu z rynku azjatyckiego.


POWIĄZANE

100 mln zł trafi do rolników poszkodowanych w wyniku klęsk żywiołowych. Pomoc je...

Służby statystyczne francuskiego Ministerstwa Rolnictwa w ostatnim czasie skoryg...

Kraje unijne są drugim co do wielkości po Chinach producentem gruszek na świecie...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę