Nie ma pieniędzy na zwalczanie białaczki u bydła - poinformował PAP w piątek Główny Lekarz Weterynarii Krzysztof Jażdżewski. Przypadki tej choroby odnotowano na terenie całego kraju.
Jażdżewski dodał, że skala problemu jest dość duża, gdyż chodzi o 20 tys. sztuk bydła nie wykupionego od rolników w ciągu ostatnich 3 lat, z powodu braku pieniędzy. Zgodnie z przepisami, bydło u którego stwierdzono białaczkę, podlega wykupowi przez państwo.
Białaczka sprawia wiele kłopotów rolnikom, którzy nie mogą handlować takim bydłem ani powiększać stada. Choć problem dotyczy całej Polski, skutki białaczki odczuwają głównie hodowcy z woj. wielkopolskiego, gdzie jest największe pogłowie bydła.
Wyjściem z tej sytuacji byłoby zwiększenie środków na wykup chorego bydła. W budżecie na 2006 r. na zwalczanie chorób zakaźnych u zwierząt przeznaczono ponad 130 mln zł, tj. prawie dwa razy więcej niż w 2005 roku. "To by pozwoliło na ruszenie z programem zwalczania białaczki" - powiedział Jażdżewski.
Białaczkę u bydła stwierdza się, badając krew. Chora krowa powinna trafić do rzeźni, a rolnik powinien otrzymać odszkodowanie. Jego wysokość jest zależna m.in. od wagi zwierzęcia, przeciętnie jest to ok. 2,5 tys. zł.
Jażdżewski wyjaśnił, że zwalczanie tej choroby polega na realizowaniu programu badań oraz wykupie chorych krów. W ten sposób ze stada usuwane są zakażone krowy.