Green_Gas_2026_900

Różnijmy się pięknie

25 kwietnia 2003

Święta, święta i... po świętach. Zmartwienie jednak nieduże, bo przed nami znów święta. W tzw. międzyczasie jeszcze weekend.

Wiosenne rozleniwienie nie sprzyja pracy, za to w rodzinnych czy przyjacielskich gronach rozmawiać jest o czym. Życie i media podsuwają bez liku tematów politycznych, a to czy rząd się utrzyma i do kiedy, albo czy zawiąże się ponownie koalicja SLD-PSL, no i najważniejszy temat, iść czy nie iść oraz jak głosować w referendum unijnym. Rozmowy takie sprzyjają szerzeniu informacji zasłyszanych z typu tych, co to gdzieś dzwoni, ale nie wiadomo gdzie.

I tak z ust do ust idą wieści o tym, jak niebawem Niemcy nas wykupią, jak wraz z normami na ogórka i pojemność butelek „wyrównane do unijnych norm” będą nasze narodowe wartości i obyczaje. Że nie będzie wolno śpiewać Mazurka Dąbrowskiego, bo zgodny z normą stanie się jeden wspólny hymn unijny „Oda do radości”. Te działające na wyobraźnię skojarzenia z Unią są z gruntu nieprawdziwe i budzą złe emocje. Nikt nie obiecuje, że po wstąpieniu do Unii wejdziemy od razu do raju, ale jak dowiedli w swym raporcie niezależni eksperci – korzyści z wstąpienia do Wspólnoty Europejskiej przewyższają koszty, natomiast w scenariuszu dla niewstąpienia do Unii plusów nie znaleźli żadnych.

Tegoroczne święta wielkanocne w relacjach telewizyjnych i przeżywane w swoich środowiskach dowiodły jak bardzo jesteśmy przywiązani do tradycji. Choć już trudno dziś zidentyfikować jaki zwyczaj wziął się z kultury chrześcijańskiej, a jaki z tradycji dawnych Słowian czy czasów pogańskich, co symbolizuje zmartwychwstałego Chrystusa, a co wiąże się z nadejściem wiosny i odrodzeniem przyrody. Ważne, że to zwyczaj nasz, polski, przekazywany z pokolenia na pokolenie.

Były więc konkursy na największe palmy i najpiękniejszą pisankę, na projekt karty ze świątecznymi życzeniami, na „stoły wielkanocne” w dwóch wersjach: z menu dworskim i ludowym, na strojenie koszyków ze święconką. Przypominano zwyczaje związane z rezurekcją – dmuchanie ogniami, chodzenie z klekotami, strzelanie z armat. No i najbardziej kontrowersyjny obyczaj świątecznego poniedziałku – śmigus-dyngus, jakoś tak w tym roku jakby skromniejszy. Zapomniano już prawie zupełnie, że śmigus to smaganie suchymi gałązkami, a dyngus należał się tylko pannom na wydaniu i stosowano nowoczesne techniki oblewania kogo popadnie. Nawet obchodzony od 170 lat we wsi Jana Kasprowicza, Szymborzu, zwyczaj zwany przywołówkami, pozwalający członkom Klubu Starych Kawalerów wytykać publicznie, co prawda w wierszowanej formie, przywary wiejskich dziewcząt – w tym roku rozszerzono na wytykanie wad także innym kawalerom, bo tych dozgonnych zostało w klubie już tylko kilku.

Jeszcze w Unii nie jesteśmy, a nasze zwyczaje świąteczne przeżywają okresy wzlotów i zapomnienia, naginamy niektóre do tempa pospiesznego życia, nadajemy im nowocześniejsze wersje, ale są. I to jak długo przetrwają, jakie będą miały znaczenie w naszym życiu – szczere, naturalne, prawdziwe, czy pozostaną tylko elementem folkloru polskiego dla turystów – zależy tylko od nas, Polaków. Unia nie zakłada ingerencji w sferę obyczaju i kultury państw członkowskich, które akurat w tych dziedzinach mogą różnić się pięknie.


POWIĄZANE

Opony przemysłowe mają bezpośredni wpływ na sposób pracy maszyn roboczych, ich s...

Green Gas Poland 2026! Zarejestruj już dziś!

Sadzonki truskawek Frigo zmieniły sposób planowania uprawy. Dają elastyczność, p...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)Pracuj.pl
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę