Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Gruźlica u alpak z Wielkiej Brytanii groźna nie tylko dla zwierząt

26 października 2016
Gruźlica u alpak z Wielkiej Brytanii groźna nie tylko dla zwierząt

Przyjazne usposobienie i luksusowe runo to główne powody rosnącej popularności hodowli alpak. Jednak te zwierzęta w Wielkiej Brytanii coraz częściej chorują na gruźlicę bydlęcą. Jak groźna jest to choroba dla alpak, innych zwierząt i… ludzi?

 

Wielka Brytania to obecnie teren największego ryzyka zakażenia gruźlicą bydlęcą. Choroba występuje również wśród alpak.

 

Polska jest uznana za kraj wolny od gruźlicy, a zgodnie z Programem Kontroli i Zwalczania Gruźlicy Bydła, zwierzęta wprowadzane na terytorium naszego kraju mają pochodzić wyłącznie z państw lub regionów uznanych za wolne od gruźlicy bydła.

 

- Hodowcy ze starego kontynentu, w tym także z Polski kuszeni są jednak przede wszystkim atrakcyjną ceną – podkreśla Joanna Najbar, właścicielka hodowli alpak Coniraya w podkrakowskich Sieborowicach. – Handlarze wykorzystują nieświadomość kupujących i sprzedają zwierzęta z terenów wysokiego ryzyka, co jest skrajnie nieodpowiedzialnie – dodaje.

 

Jak podkreśla Joanna Najbar, konsekwencje mogą być tragiczne. Alpaki z Wielkiej Brytanii stanowią zagrożenie nie tylko dla naszego stada, ale także dla sąsiednich gospodarstw, hodowców i wszystkich ludzi.

 

Aby uchronić swoje stado i najbliższych, warto jak najwięcej dowiedzieć się o tej chorobie.

 

Gruźlica śmiertelna dla alpak

 

Gruźlica bydła to choroba spowodowana zakażeniem prątkami z grupy Mycobacterium bovis. Naturalnymi nosicielami jest bydło domowe, bizony i żubry, borsuki jednak podatne na zakażenie są wszystkie ssaki, w tym także wielbłądowate. Zakażenie gruźlicą następuje głównie przez drogi oddechowe.

 

- Nawyk wypluwania mieszaniny treści żołądkowej i śliny przez alpaki to doskonała okazja do zarażenia. Niebezpieczny może być jednak już sam kontakt bezpośredni w obrębie stada. Choroba roznosi się także przez sprzęt, karmę czy błoto – mówi właścicielka hodowli Coniraya i dodaje, że stwierdzenie gruźlicy w stadzie to prawdziwa tragedia. Zagrożone są wówczas wszystkie zwierzęta.

 

Podobne uczucia zostały świetnie przedstawione w filmie „Barany. Islandzka opowieść”, w którym życie tracą całe stada chorych owiec. Oby polscy hodowcy nie podzielili ich losu …

 

Groźna także dla ludzi

 

Joanna Najbar podkreśla jednak, że zagrożenie dla alpak to nie najgorsza konsekwencja gruźlicy. – Pamiętajmy, że gruźlica może być przenoszona także na ludzi. Najczęstszym źródłem zakażenia jest wdychanie bakterii zawartych w wydzielinach z dróg oddechowych zakażonych zwierząt. Przyczyną może być także nieopatrzone skaleczenie i otarcie – wyjaśnia.

 

O tym, jak łatwo się zarazić przekonała się Dianne Summers, hodowca z Kornwalii. Była pierwszą osobą w Wielkiej Brytanii zakażoną gruźlicą bydła przez alpaki i jak sama podkreśla, to koszmarna, wyniszczająca choroba. Do tej pory Dianne nie może prowadzić pojazdów, a zwykłe czynności ją całkowicie wyczerpują. Pani Summers jest również pełna obaw, że bez konkretnych kroków choroba przeniesienie jeszcze bardziej, stwarzając zagrożenie dla ludności, weterynarzy i innych zwierząt.

 

Gruźlica i co teraz?

 

Aby pokonać wroga, trzeba go najpierw precyzyjnie zlokalizować. Niestety, największą trudnością jest właśnie rozpoznanie.

 

- Zarażone alpaki bardzo często wyglądają jednak całkowicie zdrowo, a dopiero po kilku miesiącach czy latach okazuje się, że są nosicielami śmiertelnej bakterii – mówi Joanna Najbar z hodowli alpak Coniraya.

 

Dodaje również, że wskazówką mogą być objawy takie jak – przewlekłe osłabienie, utrata wagi , kaszel, przyspieszony oddech, czy dolegliwości żołądkowo – jelitowe, jak np. biegunka, choroby skóry. W razie jakichkolwiek podejrzeń choroby u alpak należy zwrócić się o poradę do lekarza weterynarii, a jeżeli zwierzę zdechło wykonać sekcję zwłok.

 

Gruźlicę u wielbłądowatych diagnozuje się za pomocą pojedynczej śródskórnej tuberkulinowej próby porównawczej (SICTT). Jest to urzędowa metoda przesiewowa wykrywania gruźlicy, stosowana w wielu krajach. Jest to także jedyna uznana w większości krajów próba przyżyciowej diagnostyki gruźlicy u wielbłądowatych. Skuteczność tej metody to 14%-20%. Ujemny wynik nie oznacza jednak, że zwierzę nie było zakażone. Zwierzę mogło znajdować się we wstępnych stadiach zakażenia, cierpieć na zmiany trudne do wykrycia albo ulokowane nietypowo w organach ciała, które nie są rutynowo badane.

Zatem ponad 80% chorych zwierząt w tym teście zostanie uznane za zdrowe.

Najdokładniejszą metodą jest kombinowany test serologiczny którego czułość wynosi do 77,1%.

 

 

- Niestety, w Wielkiej Brytanii, pomimo ogromnego ryzyka, badania nadal są dobrą wolą hodowców. Ze względu na to, iż test śródskórny nie daje żadnej odpowiedzi a test serologiczny jest drogi hodowcy bardzo rzadko decydują się na zbadanie całego stada. Z kolei w Polsce nie obowiązują żadne przepisy regulujące zasady zakupu alpak zza granicy - twierdzi Joanna Najbar. - W ten sposób gruźlica może bardzo szybko rozprzestrzenić się także w Polsce i innych państwach europejskich. Niektóre kraje jak Austria czy Niemcy nie zezwalają na udział w wystawach i nie rejestrują zwierząt pochodzących z Wielkiej Brytanii - dodaje.

 

Ryzyko można zmniejszyć

 

Zmniejszenie ryzyka jest trudne, ale możliwe. Właścicielka gospodarstwa Coniraya zaznacza, że podstawową zasadą jest izolowanie zwierząt, które przybyły do gospodarstwa lub wróciły z wystawy czy rozrodu. Dopuszczenie ich do kontaktu ze stadem po odbyciu kwarantanny powinno być uzależnione od pozytywnego wyniku badań, ale zawsze obarczone jest ryzykiem. Przejazdy w niebezpieczne miejsca powinny być ograniczane do minimum.

 

Edukować i badać

 

Jak podkreśla Joanna Najbar, pomimo dostępu do informacji, świadomość o zagrożeniu gruźlicą z Wielkiej Brytanii wśród hodowców alpak jest wciąż niewielka. Lekceważenie tego tematu może być zaś niezwykle groźne dla zwierząt, ludzi, a także dla całej Polski, jako eksportera bydła. Ze względu na brak obowiązujących przepisów, ryzyko należy ograniczać na własną rękę. W oczekiwaniu na reakcję ustawodawcy, warto wykonywać badania i zachować wszelkie środki ostrożności. Tylko w ten sposób można uchronić się przed tą śmiertelną chorobą. Zdecydowanie nie zaleca się kupowania zwierząt z rejonów z dużym ryzykiem gruźlicy.

 

 

Na podstawie rozmowy z Joanną Najbar

Opracowanie Patrycja Grzybowska

Biuro prasowe Hodowli Alpak Coniraya


POWIĄZANE

Senat poparł w czwartek ustawę ułatwiającą rolnikom sprzedaż żywności z własnego...

Rolnicy ze stref objętych ograniczeniami z powodu wystąpienia afrykańskiego pomo...

Copa i Cogeca odrzuciły w środę plany Komisji Europejskiej dotyczące obcięcia o ...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę