Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Internet Rzeczy — czy jest się czego bać?

31 sierpnia 2016
Internet Rzeczy — czy jest się czego bać?
Newseria Biznes

Rzeczywistość, w której żyjemy ewoluuje coraz szybciej, a najbardziej spektakularną zmianą, która ułatwia nam codzienne obowiązki jest Internet Rzeczy. Prawdopodobnie posiadasz przynajmniej jedno urządzenie, które samo łączy się z Internetem. Jednak czy taki sprzęt nie jest zaproszeniem dla hakerów, którzy tylko czekają na nasze poufne dane?

Zjawisko Internetu Rzeczy (ang. Internet of Things, IoT) nie jest nowe - pierwsze użycie tego terminu datuje się już na 1999 rok. Jednak dopiero od niedawna, dzięki rozwojowi Internetu, mamy możliwość korzystania na co dzień z pełnego dobrodziejstwa tej technologii. Ogólna koncepcja Internetu Rzeczy polega na tym, że dzięki wykorzystaniu połączeń bezprzewodowych, urządzenia codziennego użytku łączą się w sieć i bez ingerencji człowieka zbierają i wymieniają informacje nie tylko między sobą, ale i z globalną siecią. Ma to na celu większą personalizację wspomnianych urządzeń, ich lepsze dostosowanie do użytkownika, a także zwiększenie ich możliwości i optymalizację pracy.

Galopujący rozwój

W ostatnim czasie możemy mówić o boomie na urządzenia korzystające z IoT. W 2013 r. BuisnessWire przewidywał, iż do 2020 r. będziemy mieli do czynienia z 30 miliardami autonomicznych urządzeń podpiętych do globalnej sieci. Jednak już w 2015 r. wiele raportów zweryfikowało tę tezę, mówiąc o liczbie od 34 do nawet 50 miliardów. W tym momencie do sieci podłączone są produkty z praktycznie każdej dziedziny życia – rozruszniki serca, których praca może być korygowana zdalnie przez lekarza, latarnie miejskie i sygnalizatory świetlne dostosowujące się do aktualnego natężenia ruchu lub proponowany m.in. przez Google projekt samochodu sterowanego w całości przez sztuczną inteligencję. Plany producentów sprzętu i wizjonerów sięgają jednak dużo dalej. Pomysły takie jak cały „inteligentny” dom, „inteligentna” opieka zdrowotna, czy też w pełni zautomatyzowany przemysł określany jako „Industry 4.0” nie wydają się już dziś tak odległe jak jeszcze niedawno, a ich realizacja staje się nie tylko coraz bardziej możliwa, ale wygląda wręcz jak naturalna kolej rzeczy. Potencjał rozwoju IoT potwierdzają prognozy Buisness Insider Inteligence - wartość rynku IoT w 2016 r. ma sięgnąć 200 miliardów dolarów, a w 2019 r. aż 600 miliardów dolarów.

Korzystasz, a może nie masz pojęcia

Wobec tak dużej skali wartości oraz liczby urządzeń wykorzystujących tę technologię, dziwi fakt, jak mało osób zdaje sobie sprawę, czym tak naprawdę jest Internet Rzeczy, bądź w ogóle zetknęła się z tym określeniem. Według badania Samsung Electronics tylko 15 proc. mieszkańców Europy rozumie pojęcie Internet of Things. Wielu Europejczyków używa urządzeń korzystających z sieci, nie wiedząc nawet, na jakiej zasadzie one działają. Polska na tym tle wypada jeszcze słabiej. Wedle raportu „Internet rzeczy w Polsce” zaledwie 11 proc. Polaków w ogóle spotkało się z tym terminem. Oznacza to, że wielu z nas nie wie o potencjalnych korzyściach, jakie oferuje ta technologia, ale również, że nie zna zagrożeń, jakie za sobą niesie, nie mówiąc już o tym, jak się przed nimi uchronić. Ci, którzy znają pojęcie IoT obawiają się głównie o wyciek danych swoich oraz swoich bliskich – zagrożenia te wskazuje prawie połowa osób korzystających z urządzeń podpiętych do sieci. Ponad 40 proc. boi się z kolei utraty swojej prywatności, a 34 proc. martwi się o możliwość braku kontroli nad urządzeniem. Nie są to obawy nieuzasadnione, ponieważ lawinowo rosnąca liczba urządzeń połączonych w IoT sprawia, iż niektórzy producenci nie poświęcają wystarczającej uwagi kwestiom bezpieczeństwa, co może dla użytkowników być fatalne w skutkach. - Hakerzy mają wtedy po dwakroć ułatwione zadanie. Po pierwsze dlatego, że korzystając z techniki 0-day (czyli wczesnych ataków) mogą wykorzystywać luki jeszcze niezałatane przez producenta, a po drugie – wielu producentów w ogóle nie stosuje technik zabezpieczających. Potwierdził to jeden z badaczy Kaspersky Lab, któremu udało się bez większego problemu włamać do systemu sterującego latarniami ulicznymi dzięki wykorzystaniu technologii Bluetooth, ponieważ nie użyto tam żadnych technologii uwierzytelniających — mówi Alan Pajek, pomysłodawca aplikacji MPS Satellite, której zadaniem jest zdalny monitoring i zapewnienie bezpieczeństwa internetowego drukarek.

Problem rosnącej integracji urządzeń w IoT i możliwość ich zdalnego sterowania stał się tak wyraźnym zjawiskiem społecznym, że zainspirował nawet twórców gier komputerowych. W grze Watch Dogs, wydanej w 2014 r. przez studio Ubisoft, możemy wcielić się w hakera, Alana Pierce’a, który, aby osiągnąć wyznaczone cele, używa swoich umiejętności hakerskich. Przy pomocy smartfona potrafi zablokować przejazd przez most, odciąć całą dzielnicę od prądu bądź nawet pozbawić kogoś życia rozregulowując jego rozrusznik serca.

Jak się zabezpieczyć?

Czy więc jest się czego bać? Czy jeżeli posiadamy w domu lub w firmie sprzęt, który sam łączy się z Internetem, to jesteśmy zdani na łaskę i niełaskę hakerów? Niekoniecznie. Podczas decydowania o wyborze sprzętu, na przykład do biura, należy sprawdzić, jak dużą uwagę producent przykłada do kwestii związanych z bezpieczeństwem danych. Jeżeli mówimy o rzeczach tak ważnych jak poufna, firmowa dokumentacja, która nie może trafić w niepowołane ręce, to kwestia bezpieczeństwa jest tu absolutnym priorytetem. O słabych zabezpieczeniach materiałów przechowywanych w „chmurach” mogliśmy się nie tak dawno przekonać, kiedy do Internetu wyciekły poufne zdjęcia gwiazd, przechowywane przez nie w serwisie iCloud. - Mamy świadomość, że niektóre elementy IoT nie gwarantują odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa, dlatego na etapie wybierania rozwiązań zabezpieczających firmy muszą monitorować obecną sytuację, szybko reagować na pojawiające się zagrożenia i przewidywać, jak dana technika może rozwinąć się w przyszłości. Nie można sobie pozwolić na pozostawanie w tyle – mówi Łukasz Laskowski z firmy Ediko, specjalizującej się w zarządzaniu obiegiem dokumentów i informacji w firmie.

Zasadnym wydaje się stwierdzenie, że tylko od stanu naszej wiedzy zależy to, jak bezpieczni jesteśmy. Dlatego podczas decyzji o zakupie tego typu urządzeń należy kierować się renomą firmy i zwrócić uwagę, jak duży nacisk kładzie ona na kwestie związane z bezpieczeństwem. Najczęściej najlepszym zabezpieczeniem jest nasz własny, zdrowy rozsądek.

Newseria Biznes


POWIĄZANE

Na najbliższym posiedzeniu Sejmu PSL będzie się domagać od ministra rolnictwa Kr...

W pierwszym kwartale nadchodzącego roku należy spodziewać się bardzo trudnej syt...

29 listopada br. do Biura PIM wpłynęło pismo z Głównego Inspektoratu Weterynarii...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę