Advertisement

UE będzie kontrolować 100 proc. mięsa z Brazylii na granicach

3 kwietnia 2017
UE będzie kontrolować 100 proc. mięsa z Brazylii na granicach
PAP/EPA / Marcelo Sayăo

W związku ze skandalem z przekupywaniem inspektorów sanitarnych w Brazylii Unia Europejska zdecydowała, że będzie przeprowadzać ścisłą kontrolę całego mięsa z tego kraju w punktach granicznych w portach europejskich.

W połowie miesiąca brazylijska policja federalna wydała 38 nakazów aresztowania urzędników i pracowników zakładów przetwórstwa mięsa w związku z zarzutami, że niektóre z największych firm z branży od lat wręczały łapówki inspektorom sanitarnym, by móc sprzedawać zepsutą wołowinę i drób. Wśród oskarżonych firm oprócz giganta BRF jest także JBS, największy eksporter wołowiny na świecie.

Sprawa wywołała oburzenie w Brukseli, tym bardziej że brazylijskie władze nie poinformowały oficjalnie UE o tym procederze, a Komisja Europejska dowiedziała się o całej sprawie z mediów. "Brazylia zapłaci za to wysoką cenę" - miał według relacji dyplomatów mówić wysokiej rangi urzędnik KE do przedstawicieli krajów UE.

Problem był omawiany na ubiegłotygodniowym spotkaniu głównych lekarzy weterynarii z państw członkowskich. W środę zajęli się nim eksperci z krajów unijnych. Jak poinformował w czwartek grupę dziennikarzy jeden z dyplomatów biorących udział w tych rozmowach, uzgodniono, że partie mięsa pochodzące z trzech stanów Brazylii objętych dochodzeniem będą ściśle kontrolowane na terenie UE.

Fizyczna kontrola, czyli sprawdzanie przez inspektorów zapachu, wyglądu czy metek na mięsie ma dotyczyć wszystkich dostaw. Dodatkowo 20 proc. towaru ma być poddawane szczegółowym badaniom mikrobiologicznym.

Zdecydowana większość kontroli będzie przeprowadzana w porcie w Rotterdamie, gdzie trafia około 80 proc. mięsa sprowadzanego do UE z Brazylii. Z Holandii trafia ono do innych państw członkowskich.

Kontrole będą też prowadzone w Hiszpanii, we Włoszech i w Wielkiej Brytanii. Wszystko to może podnieść koszty brazylijskiej wołowiny i drobiu. Do otrzymania wyników kontroli mięso będzie składowane w magazynach. Zapłacą za to firmy importujące je do UE. Gdyby okazało się, że mięso trzeba odsyłać za ocean, koszty spadną na Brazylijczyków.

Do Polski brazylijskie mięso praktycznie nie trafia drogą morską. Część państw członkowskich, które są w podobnej sytuacji jak nasz kraj, zdecydowała się jednak na dodatkowe środki ostrożności i wprowadziła kontrole u siebie.

Z informacji przekazanych przez źródła w Brukseli wynika, że do tej pory tylko jedna partia towaru wróciła do Brazylii. Włoscy celnicy zdecydowali się na odesłanie do producenta mięsa, gdyż pochodziło ono z zakładu zamieszanego w skandal.

Nie wiadomo jednak, ile jeszcze przesyłek może być w drodze, ani jaka jest skala procederu. Eksperci unijni podejrzewają, że może dochodzić do podrabiania metek, w tym dat przydatności do spożycia. Na taki trop wskazuje przykład Słowenii, która jeszcze zanim wybuchł skandal wykryła brazylijskie mięso wołowe z datą przydatności do spożycia wybiegającą w przyszłość na okres od 11 miesięcy do 2 lat. Tymczasem maksymalnie powinno być ono przydatne do spożycia tylko przez sześć miesięcy.

Z relacji dyplomatów wynika, że część lekarzy weterynarii nalegała, by Komisja Europejska wysłała kontrole do brazylijskich zakładów, ale ta nie chce tego na razie robić. Gdyby bowiem zdecydowała się na taki krok, Brazylijczycy czekaliby na wyniki kontroli, sami niewiele robiąc, by rozwiązać problem.

Afera ta uderza w reputację Brazylii jako jednego z czołowych producentów mięsa na świecie. Może również negatywnie wpłynąć na negocjacje dotyczące umowy o wolnym handlu, jakie UE prowadzi z państwami Mercosuru.

Brazylijscy śledczy oskarżają producentów mięsa o niehigieniczne praktyki, w tym o sprzedawanie mięsa nienadającego się do spożycia, np. wysyłanie na eksport produktów zawierających bakterie salmonelli czy przechowywanie mięsa w nieodpowiednich warunkach. Twierdzą, że czasami drób mieszano z ziemniakami, wodą, a nawet kawałkami kartonu.

W ubiegłym roku Brazylia wyeksportowała drób wartości 6,9 mld dolarów oraz wołowinę wartości 5,5 mld dolarów. Producenci zwiększyli wtedy sprzedaż do Chin i zaczęli wysyłać świeżą wołowinę do USA.

Krzysztof Strzępka (PAP)


POWIĄZANE

Do 20 czerwca 2017 r. przyjmowane są zgłoszenia do nowego składu Komisji do spra...

W miniony weekend do Szepietowa przybyły tłumy zwiedzających. Zielona Gala to pr...

Spośród ponad 150 winnic istniejących na Podkarpaciu blisko 60 proc. przyjmuje t...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę