Azoty_Kedzierzyn_4_04_16

Negocjacie z ochrony środowiska do poprawki

14 października 2002

Z powodu opóźnień w spełnianiu negocjacyjnych obietnic Polsce grozi karne otwarcie rokowań w ochronie środowiska – dowiedziała się Gazeta Wyborcza. Ponadto, choć nie sprzyja temu kalendarz, nasi negocjatorzy będą musieli wystąpić o dwa nowe wyjątki dla Polski.

W zamkniętym w październiku rozdziale negocjacji "ochrona środowiska" (jednym z najważniejszych) pojawiło się ostatnio dużo problemów. Dotyczą one zarówno tego, co rząd zobowiązał się zrobić, zamykając rozmowy, jak i nowego prawa, które weszło w życie niedawno i Polska będzie musiała się do niego odnieść. Chodzi m.in. o jakość wody pitnej, przyszłość składowisk odpadów i emisje zanieczyszczeń z wielkich elektrociepłowni.

Dotychczas Komisji udawało się dyscyplinować Polskę, i tym razem chodzi raczej o presję niż dążenie do wielkiego kryzysu – jakim byłoby ponowne otwarcie rokowań środowiskowych. Polscy rozmówcy przyznają, że podczas konsultacji technicznych pod koniec września w Brukseli ze strony Komisji padła konkretna groźba powrotu do zamkniętego rozdziału.

Co więcej, ochrona środowiska była jednym z obszarów dostosowania się do prawa unijnego najbardziej krytykowanych za opóźnienia w raporcie Komisji o przygotowaniu Polski do członkostwa. Dla wielu państw członkowskich czułych na punkcie ochrony środowiska ociąganie się ze strony Polski jest karygodne. Może więc to zaszkodzić naszemu krajowi w ostatecznej fazie rokowań z UE o finansach.

W piątek minął termin dostarczenia do Komisji odpowiedzi na długą listę pytań Komisji związanych z postępami w dostosowywaniu się do unijnego prawa w dziedzinie ochrony środowiska. Większość oczekiwanych informacji nadeszła. Jednak na ważną część Komisja będzie musiała poczekać przynajmniej do końca października.

Uzupełnić trzeba będzie informacje na temat gminnych planów gospodarki odpadami. Każda z gmin będzie musiała dokładnie określić, które składowiska odpadów zostaną, które będą zamknięte, kiedy oraz czy planuje się budowę nowych.

Polska miała też przedstawić pełne informację na temat sieci monitoringu emisji azotanów pochodzenia rolniczego do wód powierzchniowych, podziemnych i tzw. wgłębnych. Zdaniem Komisji chodzi o stworzenie około tysiąca stacji pomiaru. Na razie polscy negocjatorzy byli w stanie poinformować Brukselę o monitoringu wód powierzchniowych. Instytut Geologii nie skończył bowiem prac nad resztą zadanej przez Komisję "pracy domowej" w tej sprawie.

Poważniejszy problem dotyczy stosunku Polski do dyrektywy o zakładach dużego spalania. Dotyczy ona m.in. zanieczyszczeń z elektrociepłowni. Z powodu wielkich inwestycji, do jakich prowadzi wprowadzenie w życie dyrektywy, Polska już jakiś czas temu zasygnalizowała, że wystąpi o okres przejściowy na jej wdrożenie. Komisja Europejska chciała już w piątek dowiedzieć się jak długi. Powołany do tego celu w Polsce specjalny zespół międzyresortowy określić ma polskie stanowisko w tej sprawie do końca października.

To, że Polska dostanie okres przejściowy na wdrożenie tej kosztownej dyrektywy, jest zdaniem naszych rozmówców w Komisji przesądzone. Źródła "Gazety" przyznają, że trzeba tylko dogadać się w sprawie jego długości i zakresu. Problem w tym, że polski sektor energetyczny domaga się bardzo długich okresów dostosowawczych, przekraczających nawet 20 lat – co nie jest do przyjęcia do Unii.

Niezależnie od problemu z zakładami wielkiego spalania strona polska rozważa wystąpienie o okresy przejściowe dotyczące wdrażania jednej z kluczowych dyrektyw – o jakości wody pitnej. W zakończonych w zeszłym roku negocjacjach zgodziliśmy się na wprowadzanie jej w życie w kolejnych etapach (całość wchodzi w życie w UE w 2013 r.). UE przystała na to, ale poprosiła o dostarczenie w przyszłości planów dotyczących wdrożenia kolejnych etapów. Kiedy takie plany powstały, okazało się, że koszty terminowego dostosowania znacznie przerosły oczekiwania. Według różnych szacunków może to być 2-5 mld zł, których ani budżet centralny, ani lokalne nie mają.

I tu – jak dowiedziała się GW – nie brak elastyczności ze strony Komisji. Bruksela będzie się jednak upierała przy tym, by przyjęte mechanizmy dostosowawcze nie odbiły się na jakości wody dla Polaków. Polska będzie musiała zagwarantować spełnienie minimalnego standardu w tym zakresie z dniem członkostwa w UE.


POWIĄZANE

Dnia 16 listopada minister rolnictwa Słowacji na spotkaniu Rady ds. Rolnictwa oś...

Ponad 11 mln ha, czyli 6,2 proc. całej użytkowanej w UE ziemi rolnej, jest upraw...

Jako organizacja zrzeszająca osoby i firmy tworzące certyfikowaną ekologiczną ży...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę