GUS: Rynek pracy rośnie, ale nieśmiało

18 listopada 2004

Pracy powoli przybywa, bezrobocie w październiku jeszcze spadło, ale na prawdziwy wysyp nowych etatów możemy liczyć dopiero w 2005 r. Przedsiębiorcy już nie tak ochoczo zgłaszają chęć zatrudniania.

W październiku zatrudnienie w przedsiębiorstwach zwiększyło się o 12,5 tys. - podał w środę GUS. To 0,3 proc. więcej niż we wrześniu, jednak w stosunku do września 2003 r. wciąż mamy spadek. Na szczęście jest on coraz niższy i wynosi obecnie 0,4 proc.

Dlaczego nie następuje przełom, skoro gospodarka rozwija się w tempie 6 proc. PKB? - Bo nie ma dynamicznego wzrostu inwestycji - mówią zgodnie ekonomiści.

- Przyszły rok będzie kluczowy. Przedsiębiorcy wciąż upewniają się, czy ożywienie jest trwałe. Czekają też na fundusze strukturalne - mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego.

Według wicepremiera Jerzego Hausnera w październiku liczba bezrobotnych zmniejszyła się o 32 tys., co dało spadek stopy bezrobocia do 18,7 proc. Ale to był prawdopodobnie ostatni spadek w tym roku. Kończą się prace sezonowe, ludzie wracają do urzędów pracy i rejestrów.

Taki sezonowy wzrost bezrobocia jest naturalny. Sytuacji na rynku gorzej rokuje jednak to, że przedsiębiorcy stali się ostrożni i mniej chętnie mówią o zwiększaniu zatrudnienia.

Według najnowszych badań koniunktury opracowany przez Narodowy Bank Polski przedsiębiorcy znów bardziej skłonni są zwalniać pracowników, niż zatrudniać. A jeszcze kwartał wcześniej po raz pierwszy przeważali zatrudniający.

Kto będzie chętniej zatrudniał? - Najlepsze prognozy mają przedsiębiorstwa oczekujące wzrostu produkcji i zamówień, firmy zatrudniające ponad sto osób, przedsiębiorstwa przemysłowe, które prowadzą inwestycje i nie zamierzają ich zmniejszać oraz prywatne firmy nastawione na eksport - czytamy w raporcie NBP.

Spośród eksporterów, którzy za granicą sprzedają przynajmniej połowę produkcji, zatrudniać chce około 15 proc. firm, a średnia w ankietowanej grupie wynosi 8-9 proc.

Z badań firmy doradztwa personalnego Hudson Global Resources wynika, że na deficyt kadr narzeka najsilniej branża informatyczna - tu nowych pracowników szukać będzie 67 proc. firm. W logistyce, transporcie oraz hotelarstwie zatrudniać chce połowa, ponad 40 proc. w chemii i farmacji, a niecałe 40 proc. spośród firm budowlanych. O zwolnieniach najczęściej mówi się w branży finansowo-ubezpieczeniowej i w handlu.

Raport NBP mówi: najbardziej wstrzemięźliwie do zatrudniania nowych osób podchodzą firmy najmniejsze (do 49 pracowników). Z drugiej jednak strony także one najrzadziej deklarują zwolnienia.

Deklaracje przedsiębiorców należy jednak traktować ostrożnie, bo faktyczne zmiany są bardziej zdecydowane niż zapowiedzi. Np. na III kwartał 15,5 proc. firm planowało wzrost zatrudnienia, ale ostatecznie zdecydowało się na to aż 32 proc.

Deficyt kadr okazał się w rzeczywistości większym problemem m.in. w branży transportowej, gdzie plany zatrudnienia miało 15 proc. firm, a zatrudniało prawie 50 proc. Podobnie było w handlu (15,8 i 37,3 proc.) i u eksporterów (16,9 i 34,4 proc.)

Jednocześnie aż 25,6 proc. firm, które planowało zwiększenie zatrudnienia, zwalniało ludzi!


POWIĄZANE

Podjęliśmy uchwałę upoważniającą do rozmów z różnymi środowiskami politycznymi, ...

Ponad 420 tys. zł od Skarbu Państwa otrzymają spadkobiercy właścicieli gospodars...

Finansowane przez obce rządy szpiegostwo przemysłowe jest zagrożeniem dla gospod...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę