Gorycz cukru

3 marca 2004

Trwa walka o cukrownie przeznaczone do zamknięcia przez zarząd Krajowej Spółki Cukrowej. Komitety protestacyjne działają w Żninie i Janikowie. Pracownicy zakładu w Małej Wsi pod Płockiem protestowali wczoraj przed cukrownią.

Od ogłoszenia decyzji Polskiego Cukru o wstrzymaniu produkcji w 6 cukrowniach minęły prawie dwa tygodnie. W tym czasie do walki o zakłady włączyły się związki zawodowe, samorządy i politycy. - Na dziś, byłoby lepiej, gdyby została wygaszona tylko jedna cukrownia w grupie bydgoskiej - uważa Wojciech Mojzesowicz, przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Ostateczna decyzja o liczbie fabryk do likwidacji zapadnie w połowie marca.

Urlop za karę?
- Nie zgodzimy się na to, aby rentowna cukrownia została zamknięta! - oświadcza Marek Wojciechowski, przewodniczący Zakładowego Komitetu Protestacyjnego w Żninie. Przedwczoraj 15-osobowa grupa robocza dyskutowała z zarządem w toruńskiej siedzibie koncernu. - Zapoznano nas tylko z głównymi założeniami programu restrukturyzacji. Zabrakło szczegółowej analizy ekonomicznej - stwierdza Wojciechowski.

Do obrony zakładu włączyli się żnińscy samorządowcy. - Rada miasta przygotuje uchwałę o ulgach podatkowych. Rozważamy również przejęcie części majątku zakładu na rzecz gminy - informuje z-ca burmistrza Jarosław Jaworski.

Tymczasem miesięczny urlop dostał dyrektor cukrowni, Tadeusz Stolarek. Zbulwersowało to załogę, która uważa, że kierownictwo jest potrzebne szczególnie teraz, gdy trwa walka o fabrykę. - Dyrektor Stolarek został wysłany na zaległy urlop, w ramach porządkowania spraw socjalnych - tłumaczy Łukasz Wróblewski z biura prasowego KSC. Nieoficjalnie mówi się jednak, że jest to kara za podejmowanie działań bez zgody zarządu (np. zorganizowanie ostatniego spotkania z załogą i posłami: Eugeniuszem Kłopotkiem i Grzegorzem Gruszką).

Pieniądze na tacy
Komitet Protestacyjny powstał w Janikowie. Na jego czele stanął Ryszard Cybuski, który nie ukrywa determinacji załogi: - Zamykanie zakładu w dobie tak wysokiego bezrobocia to zbrodnia! Nie oddamy cukrowni! Na razie protestujący czekają na drugą turę rozmów z zarządem oraz odpowiedź KSC na propozycję samorządu.

Jak wcześniej informowaliśmy, wsparcie w wysokości 500-700 tys. zł zaproponował cukrowni burmistrz Andrzej Brzeziński (m.in. umarzanie po 150 tys. zł podatku rocznie przez 3 lata): - Dajemy te pieniądze spółce "na tacy" i uważamy, że nie ma prawa ich odrzucić. Łukasz Wróblewski propozycji samorządu nie chce komentować, ale podkreśla, że rozmowy nadal trwają: - Słuchamy uważnie wszystkich argumentów.

Związkowcom nie podoba się sposób działania zarządu. - Dopiero teraz chcą jeździć do zakładów. Takie rozmowy powinny się odbyć przed ogłoszeniem wytypowanych zakładów - przekonuje Cybulski i dodaje, że załoga przygotowała "różne warianty" działań, w zależności od efektów negocjacji.

Protesty trwają we wszystkich wskazanych przez Krajową Spółkę Cukrową do likwidacji zakładach.


POWIĄZANE

W odpowiedzi na pismo KRIR z dnia 15 grudnia 2020 r. >>> w sprawie zwiększenia m...

Producent przypraw, koncentratów spożywczych, suszy warzyw i owoców z Wierzchosł...

Do obrotu na Giełdowym Rynku Rolnym prowadzonym przez Towarową Giełdę Energii S....


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę