Adama_1-15.08.2020
Bayer_dekalb_lipiec_2020

Cukier drożeje, a my zamykamy cukrownie

8 kwietnia 2008
To nie wina Brukseli, tylko zachłanności i bezmyślności polskich producentów cukru. Ponad 150 pracowników cukrowni w Brześciu Kujawskim protestuje przeciwko zamknięciu ich cukrowni przez właściciela, czyli Krajową Spółkę Cukrową. Nie rozumieją, dlaczego zamykać zakład, który robi dobry produkt i przynosi zyski. Na początku roku z tych samych powodów protestowali pracownicy cukrowni w Lublinie i Łapach.
Zarząd Krajowej Spółki tłumaczy, że musi zamknąć część zakładów, bo narzuca to nam Unia Europejska - w Unii wytwarza się za dużo cukru, wszystkie kraje muszą więc zmniejszyć produkcję. Firmy, które zrobią to teraz dobrowolnie, dostaną z Brukseli pieniądze. I to niemałe - ok. 300 euro za każdą tonę niewyprodukowanego cukru. Ale kto do końca marca tego roku nie zadeklaruje ograniczenia produkcji (czyli zamknięcia zakładów), będzie musiał to zrobić po 2010 r., tyle że już bez żadnej rekompensaty.

To mieszanina prawdy, półprawdy i nieprawdy.

Komisja Europejska rzeczywiście ogranicza produkcję cukru. Musi to zrobić, bo w 2004 r. przegrała na forum międzynarodowym spór z pozaeuropejskimi producentami. Dlatego od 2004 r. Unia nie może cukru eksportować. A ponieważ produkowała go więcej, niż przejadali jej obywatele, zdecydowała, że nie ma wyjścia - trzeba produkować mniej, by nas nie zasypał. Wymyślono system kija i marchewki.

Kij to Fundusz Restrukturyzacyjny, do którego wszystkie koncerny cukrowe muszą płacić obowiązkową składkę - im większa produkcja, tym składka wyższa. Marchewka to rekompensaty za zmniejszenie produkcji, właśnie owe 300 euro do tony. Najpierw Komisja zachęcała wszystkie kraje do ograniczenia produkcji o 13,5 proc. Trzeba było to zrobić do końca stycznia tego roku. I wszystkie kraje to zrobiły. Także Polska, trzecia europejska potęga cukrowa, która co roku produkowała znacznie więcej cukru, niż konsumowała, musiała się temu poddać. Zrobiły to wszystkie nasze koncerny cukrowe na czele z największym - Krajową Spółką Cukrową, która ma prawie 40 proc. naszego rynku. To dlatego m.in. zamknięto cukrownie w Lublinie i w Łapach. Chodzi o ogromne sumy - na zmniejszeniu limitów o 13,5 proc KSC zarobiła ok. 60 mln euro (dzięki zmniejszeniu składki do Funduszu, a jednocześnie rekompensatom za zamykanie zakładów).

Teraz Komisja zachęca do następnego kroku - w tym etapie można zmniejszyć produkcję do 9 proc. Można, ale nie trzeba. Komisja bowiem zastrzega, że "być może" wprowadzi nakaz redukcji limitów od 2010. Ale najpierw podliczy, o ile spadła produkcja w całej Unii i czy nadal ma za dużo cukru. Ale gołym okiem widać, że Unia szybko z eksportera staje się importerem cukru. Dlatego stare unijne wygi jak Niemcy, Brytyjczycy czy Francuzi nie występują o 9-procentową redukcję. W Polsce, gdzie mamy pięć koncernów, właśnie ten jedyny krajowy właściciel chce wykorzystać maksymalnie możliwość zmniejszenia limitów. Inne firmy albo w ogóle nie są tym zainteresowane, albo tylko częściowo.

Dlaczego? Bo KSC potrzebuje pieniędzy, nieustannie, by przedłużyć swój żywot. Nawet kosztem swoich dzieci-cukrowni, o które kiedyś politycy AWS z Gabrielem Janowskim na czele tak zażarcie walczyli. KSC powstała, bo posłom udało się zatrzymać prywatyzację polskich cukrowni. Uznali że ich sprzedanie zachodnim koncernom (w kraju chętnych do kupna nie było) doprowadzi do zamykania dobrych zakładów, zwalniania pracowników i likwidacji upraw buraków, które są dla rolników jedną z najbardziej opłacalnych produkcji. Za pomocą pomocy demagogii i populizmu swoje wywalczyli - powołali krajowy koncern.

KSC w 2002 r. przejęła 27 zakładów, dziś ma tylko 11, a po zaplanowanej właśnie likwidacji Brześcia i Luśniarza zostanie jej 9. Od trzech lat się restrukturyzuje, ale ciągle potrzebuje pieniędzy. Mówienie, że zamyka cukrownie, bo są słabe, to mydlenie oczu. To dobre firmy. Nie powinniśmy ich zamykać, bo możemy tego szybko żałować. Polska już teraz produkuje mniej cukru, niż go zjadamy. Jeśli ograniczymy produkcję o kolejne 9 proc., jak zamierza KSC, to import ruszy na wielką skalę.

Przedsmak tego, co się dzieje na rynku, już mamy w sklepach. Przez cały ubiegły rok cukier taniał, bo na wewnętrznym rynku sprzedawano nagromadzone nadwyżki z lat poprzednich, skoro nie można cukru eksportować. Cena w supermarketach spadła do 1,99 zł za kg. Od kilku tygodni cukier idzie w górę - dziś za kg zapłacimy ponad 2,5 zł.

POWIĄZANE

Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych wystąpił 3 sierpnia 2020 r. do Ministra Roln...

Jak donosi serwis ouest-france, po dziesięcioleciach protestów części konsumentó...

Minister Jan Krzysztof Ardanowski spotkał się w środę z przedstawicielami organi...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę