Green_Gas_2026_900

PSL nie chce politycznych

13 lutego 2009
Słuchając obrad 35 posiedzenia Sejmu aż trudno było uwierzyć własnym uszom w to co Jolanta Fedak - koleżanka partyjna Waldemara Pawlaka - mówiła na temat oszczędności po stronie rządu. Opowiadając na pytanie posłanki Krystyny Łybackiej (SLD): jak wobec zapowiedzianej i wyliczonej przez posłów około 30 zł podwyżki świadczeń emerytalnych i jak wobec takiej podwyżki świadczeń emerytalnych wygląda zamieszczony na stronach ministerstwa, którym kieruje Jolanta Fedak (przypomnijmy - Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej) projekt rozporządzenia o podwyższeniu płac dla pracowników gabinetów politycznych? Czy nie jest hipokryzją - pytała pani poseł - mówienie o zakazie finansowania partii z jednoczesnym podwyższaniem płac dla członków gabinetów politycznych?

Pytanie akurat poseł Łybackiej nie powinno dziwić wszak jeszcze przedwczoraj, 11 lutego SLD złożył w Sejmie ,,antykryzysowy'' pakiet zmian w ustawach. Co proponują? Złożone ustawy dotyczą oszczędności w funkcjonowaniu administracji publicznej. Punkt pierwszy to ograniczenia w finansowaniu partii politycznych. Punkt drugi: ograniczenie liczby sekretarzy i podsekretarzy stanu do poziomu z roku 2005. Dzisiaj mamy pod tym względem rekordy, które bije rząd Donalda Tuska. W rządzie Marka Belki było 21 sekretarzy stanu i 49 podsekretarzy, a w gabinecie Tuska jest ich 24 i 65. Punkt trzeci: likwidacja gabinetów politycznych w samorządach i ograniczenie gabinetów politycznych w ministerstwach do maksymalnie trzech osób.

- Nie może być tak - argumentował Janusz Olejniczak - szef klubu parlamentarnego SLD - że jednego dnia premier zapowiada potrzebę cięć w Sejmie, czy ograniczeń w funkcjonowaniu państwa, a tymczasem mamy rozbudowane gabinety polityczne, gdzie partyjni działacze są zatrudniani. Chcemy też wstrzymania nagród i trzynastek dla ,,erki''. To jest to, co - jak uważamy - należy uporządkować w sferze funkcjonowania polityków. I takie stanowisko lewicowych polityków pozostających dzisiaj w opozycji do rządu chyba nie dziwi. Dziwi jednak i to niepomiernie odpowiedź Jolanty Fedak - kolegi z rządu - Waldemara Pawlaka. Rząd - jak wyjaśniała pani minister rząd - zawsze planuje w każdym budżecie na niewielkim poziomie wzrost płac w administracji rządowej. A zatem osoby, które są zatrudnione w urzędach tak czy siak zawsze mogą liczyć na niewielki wzrost wynagrodzeń.

-Rozważamy w tej chwili również taką ewentualność - argumentowała pani minister - aby w ramach oszczędności i z taką propozycją wystąpił klub poselski PSL aby zlikwidować gabinety polityczne funkcjonujące w ministerstwach a także w samorządzie.

Co to oznacza? Że kilka tysięcy partyjnych koleżanek i kolegów z PO i PSL może dziś, po takim oświadczeniu czuć się zagrożonymi, mogą bowiem już wkrótce stracić lukratywne, ciepłe posadki w urzędach. Czy tak się stanie? Ano zobaczymy.



POWIĄZANE

Opony przemysłowe mają bezpośredni wpływ na sposób pracy maszyn roboczych, ich s...

Green Gas Poland 2026! Zarejestruj już dziś!

Sadzonki truskawek Frigo zmieniły sposób planowania uprawy. Dają elastyczność, p...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)Pracuj.pl
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę