GUS_230920_750x100_stat

Dzisiaj my, jutro wy - protesty rolników

8 października 2020
Dzisiaj my, jutro wy - protesty rolników
zdj.: Agrounia / fb

Środa, 7. października upłynęła jako kolejny dzień rolniczych protestów organizowanych głównie przez Agrounię pod hasłem: „Dzisiaj my jutro wy”.

Przez kraj przetoczyła się fala protestów przeciwko ustawie znanej jako „Piątka dla zwierząt” mającej na celu ograniczenie uboju rytualnego do potrzeb krajowych wspólnot religijnych oraz wprowadzającej m.in. zakaz hodowli zwierząt futerkowych.

Protesty i blokady rolnicze odbyły się m.in. w Sieradzu, Środzie Wlkp., i wielu innych miejscowościach. Dzień wcześniej odbył się głośny protest m.in. pod gmachem Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, gdzie rolnicy zablokowali wejście do budynku belami słomy. Przed budynkiem ministerstwa zapłonęły też świece dymne.

- Protestujemy przeciwko powołaniu ministra rolnictwa, który tak naprawdę jest powołany po to żeby to rolnictwo zniszczyć (…) Ta słoma (pod budynkiem ministerstwa – przyp. red.) symbolizuje zamknięte drzwi dla takich ludzi, a widać, że Jarosław Kaczyński po prostu gra „Va Banque” i dzisiaj sprawdza na ile może sobie pozwolić jeżeli chodzi o rolnictwo, pozwala sobie na bardzo dużo, ale nie ma i nie będzie na to naszej zgody – powiedział dziennikarzom Michał Kołodziejczak lider Agrounii.

Z kolei w wywiadzie dla RMF Kołodziejczak powiedział:”…przeiwduję ża na nasz kolejny protest przyjedzie kilkadziesiąt tysięcy rolników…. Ja bym chciał, aby ktokolwiek nie musiał przyjechać do Warszawy 13 października… można powiedzieć, aby rolnicy nie przyjeżdżali, gdyby politycy zrobili cokolwiek aby mieć do nich zaufanie, ale zrobili wszystko aby tego zaufania nie mieć i rolnicy będą patrzeć politykom na ręce w senacie dlatego spod Ronda Zawiszy przejdziemy pod Senat i dzisiaj bardzo trudno było by kogokolwiek zatrzymać tych, którzy do Warszawy się wybierają…”
I dalej lider rolników mówi:”…dzisiaj jest bardzo ciężko poradzić sobie tym, jaka zapaść dotyka polską wieś i ta zapaść jest robiona na zaproszenie Jarosława Kaczyńskiego….i to Jarosław Kaczyński zaprosił rolników do Warszawy i oni na to zaproszenie gorąco odpowiedzieli. To Jarosław Kaczyński, wspólnie z klubem Lewicy, Platformy Obywatelskiej i Pawłem Kukizem zaprosili rolników do Warszawy….”
Odnosząc się do nowopowołanego Grzegorza Pudy na Ministra Rolnictwa Michał Kołodziejczak powiedział: „…..Minister Puda wchodzi na urząd z napisaną ustawą, której jest współautorem i widzimy z jakim wchodzi dorobkiem… TO JEST LIKWIDATOR!, wchodzi tak naprawdę z planem LIKWIDACJI POLSKIEGO ROLNICTWA!...”
Prezydent Duda zachował się jak słaby polityk. W ostatniej rozmowie powiedział jasno, że myśli tak jak my ale boi się postawić veto, bo to veto może być odrzucone przez sejm”
Z kolei na pytanie dziennikarza RMF, …”co będzie jeżeli rząd się nie ugnie, Sejm przyjmie te przepisy o zwierzętach, a Prezydent tą ustawę podpisze?” Michał Kołodziejczak odpowiedział: „…MOŻEMY LICZYĆ SIĘ Z BARDZO DUŻYM PARALIŻEM KRAJU, KTÓREGO JA BYM NIE CHCIAŁ!” i dalej stwierdzał że:”…Prezydent Duda powiedział jeszcze jedną rzecz, że jest jeden sposób na zatrzymanie tej ustawy, organizując burze strajków i manifestacji, bo tak jak on to powiedział, jest to ideologia którą wprowadzają politycy, a z ideologią bardzo trudno walczyć na argumenty i to nie są moje słowa, tylko słowa które padły z ust Prezydenta…”
Tak więc rozwój i siła niezadowolenia i protestów rolników będzie rosła- to pewne. Wydaje się, że rządzący nie zdawali i nadal nie zdają sobie sprawy z odzewem rolników na wprowadzane przepisy. Tkwiąc w swoim błędnym przeświadczeniu i uporze, liderzy Prawa i Sprawiedliwości poświęcili już swojego bardzo dobrego i kompetentnego ministra rolnictwa, Jana Krzysztofa Ardanowskiego, rezygnują z elektoratu polskiej wsi wywołując protesty, rozżalenie, gorycz i bezpowrotną utratę zaufania polskich rolników, którzy czują się oszukani, bo przecież z wielkim przekonaniem oddawali swoje głosy na PiS w wyborach parlamentarnych w zeszłym roku oraz ostatnich wyborach prezydenckich głosując na Andrzeja Dudę.

Powołanie Grzegorza Pudy na ministra rolnictwa, dopełnia czarę goryczy i nie pozostawia wątpliwości, co do cynicznego wykorzystywania rolników przez rządzących oraz nie pozostawia wyboru, jak tylko walczyć na ulicy o byt i egzystencję setek tysięcy gospodarstw rolnych. Bo nie jest prawdą, że kontrowersyjna ustawa dotyka „wąskiej grupy bardzo zamożnych biznesmenów i hochsztaplerów z branży futrzarskiej, jak kiedyś w wywiadzie stwierdził jeden z liderów lewicy Adrian Zandberg, któremu w tym przypadku zabrakło nie tylko wiedzy, ale i lewicowej wrażliwości społecznej. Producenci zwierząt futerkowych, to niejednokrotnie, niewielkie i niezbyt zamożne wielopokoleniowe gospodarstwa rodzinne, które mają zobowiązania kredytowe obciążające ich hipoteki, mają dzieci, wnuki całe rodziny które były i są kształcone w miastach za uzyskane dochody właśnie z hodowli zwierzą. Wypowiadanie takich słów przez polityków, świadczy o tym, że tacy jak Pan Zadberg, są kompletnymi dyletantami w sprawach produkcji rolnej. Nie mają żadnych kompetencji aby w jakimkolwiek stopniu zajmować stanowisko, stanowić prawo w tym zakresie. Wprowadzana tzw. „Piątka dla zwierząt” i powołanie posła sprawozdawcy tej ustawy na stanowisko ministra rolnictwa, świadczy również o kompletnej ignorancji środowisk rolniczych przez partie rządzącą.

I aby było jeszcze bardziej dramatycznie a zarazem śmiesznie, do odwołania ministra rolnictwa J.K. Ardanowskiego przyczyniła się jedna publikacja medialna ONETU, którego właścicielem jest Ringier Axel Springer Media- niemiecki koncern medialny, którego przedstawiciele i członkowie Prawa i Sprawiedliwości wielkim miłośnikiem i zwolennikiem przecież nie są, o czym wielokrotnie dawali wyraz w toczących się pracach nad ustawą o dekoncentracji mediów. Pośrednio można więc stwierdzić- niemieckie media zwolniły polskiego Ministra Rolnictwa!!! A rządzący brną dalej w swoim uporze wszem i wobec głosząc: nawet jak jesteśmy w błędzie, to i tak nie damy się z niego wyprowadzić, nie zdając sobie sprawy z siły, uporu i determinacji do walki o swoje prawa polskich rolników o swój byt - bo przecież tutaj idzie walka o „być albo nie być”.
Rządzący nie pozostawiają polskiej wsi żadnego wyboru, pola manewru. Rolnicy za swoimi plecami mają tylko bankructwa i licytacje ich majątków, na co zgodzić się przecież nie mogą. To oczywiste.


Jak podaje Krajowa Rada Izb Rolniczych, która na dzisiaj zwołała konferencję prasową, rynek eksportowy wołowiny pochodzącej z uboju rytualnego wynosi 1,57 mld euro, zaś rynek futrzarski stanowi około 7% wartości całego eksportu produktów leśnictwa, rolnictwa i rybactwa.

 

e-mk, red. ppr.pl na podst. materiałów Agrounii / RMF,


POWIĄZANE

Prezesi zebrani na naradzie, która odbyła się w Biurze Krajowej Rady Izb Rolnicz...

Kupując nowego laptopa, niektórzy klienci kierują się wyłącznie ceną, gdyż nie c...

W obliczu coraz większych niepewności w związku z Brexitem, kryzysem COVID-19 i ...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę