Adama_AgilTrinity_15.08.2020

W czasie pandemii 60 proc. Polaków zaangażowało się w akcje charytatywne. Dostarczali m.in. sprzęt do nauki zdalnej

23 lipca 2020
W czasie pandemii 60 proc. Polaków zaangażowało się w akcje charytatywne. Dostarczali m.in. sprzęt do nauki zdalnej
Newseria Biznes

Pandemia SARS-CoV-2 skłoniła blisko 60 proc. Polaków do zaangażowania się w dobroczynność i akcje pomocowe na rzecz potrzebujących – wynika z badania Orange Polska. Masowo włączali się m.in. w akcje szycia maseczek dla szpitali, przygotowywanie posiłków dla seniorów i wspieranie dzieci w trakcie zdalnej nauki. To istotne o tyle, że edukacja online uwypukliła problem wykluczenia cyfrowego wśród dzieci i młodzieży, którym naukę utrudniał brak internetu lub komputera. Część braków sprzętowych nadrobili wolontariusze, informatycy i osoby związane z branżą IT.

– COVID-19 wywołał zryw solidarnościowy. Znacząco wzrosła liczba Polaków angażujących się w akcje dobroczynne, pojawiła się potrzeba pomocy osobom, które są nam bliskie bądź mogą znajdować się w trudnej sytuacji życiowej. Widać to szczególnie na poziomie lokalnym – samorządowcy podawali przykłady, gdzie z dnia na dzień całe grupy angażowały się w pomoc wolontaryjną, szycie maseczek, rozwożenie posiłków czy dostarczanie zakupów osobom starszym albo nawet w zaawansowane formy pomocy, np. w domach pomocy społecznej – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes dr hab. Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich.

Jak wynika z badania Orange Polska, ponad połowa Polaków (56 proc.) pod wpływem doświadczeń ostatnich miesięcy uświadomiła sobie, że wzajemne wsparcie pozwala łatwiej radzić sobie w trudnych czasach. Za tymi deklaracjami poszły czyny. Blisko 60 proc. mieszkańców naszego kraju w trakcie pandemii SARS-CoV-2 zaangażowało się w pomoc osobom potrzebującym wsparcia. Najczęściej przekazywaliśmy środki materialne i finansowe, ale 41 proc. osób aktywnie włączyło się w akcje pomocowe.

Jednym z obszarów, gdzie wsparcie było wyjątkowo potrzebne, okazała się edukacja. Wiele osób zaangażowało się w pomoc dzieciom, wspierając je w odrabianiu lekcji i udzielając korepetycji online.

– W okresie pandemii dzieci musiały się zmierzyć z potężnym problemem, jakim było przejście na zdalną edukację. W zasadzie odbyło się to z dnia na dzień. Ministerstwo Edukacji Narodowej zarządziło, że dzieci nie będą chodziły do szkoły i od tego momentu nauczyciele i uczniowie musieli się przystosować do nowych warunków – mówi dr hab. Adam Bodnar.

Z edukacją zdalną lepiej poradzili sobie nauczyciele, którzy byli przygotowani od strony technologicznej i już wcześniej wykorzystywali cyfrowe narzędzia w swojej pracy. Inni ograniczyli się wyłącznie do wysyłania lekcji i zadań, które należy wykonać w domu. Z kolei po stronie uczniów i rodziców problemem okazały się chociażby dostęp do szybkiego internetu i niewystarczająca liczba sprzętu.

– Nie wszystkie dzieci miały komputery, a czasem – nawet jeżeli sprzęt był w domu – to tylko dla jednego dziecka, a nie dwójki czy trójki – mówi rzecznik praw obywatelskich. – W zależności od szkoły, regionu Polski, a także od zamożności rodziców ta edukacja zdalna wyglądała w różny sposób.

Część braków sprzętowych nadrobili wolontariusze, informatycy i osoby związane z branżą IT, które zawiązały w sieci akcję społeczną.

– Akcja rozpoczęła się na początku pandemii od przekazania jednego ze zbędnych komputerów, który był u nas w serwisie. Naprawiliśmy go i przekazaliśmy osobie potrzebującej. Później odezwała się pani dyrektor z zaprzyjaźnionej szkoły z informacją, że też potrzebuje komputerów do edukacji. Wrzuciłem post do mediów społecznościowych, a on odbił się dość szerokim echem. Mieszkańcy Zamościa i okolic zaczęli dostarczać niezbędny sprzęt. Dołączyły firmy, kolejne szkoły i kolejne rodziny i w efekcie powstała szeroko zakrojona akcja – wyjaśnia Ireneusz Dybziński, inicjator akcji i właściciel serwisu komputerowego w Zamościu.

Do tej pory w ramach inicjatywy, którą rozpoczął, do uczniów trafiło już prawie 800 komputerów. Wśród darczyńców były zarówno osoby prywatne z Polski i zagranicy, jak i firmy.

– Jedna z firm przekazała nam 60 kompletów komputerowych, inna dostarczyła kolejnych 50, a ostatnio przyjechała cała paleta ponad 30 sztuk sprzętu komputerowego z Gdyni – wylicza.

Jak podkreśla, co prawda edukacja zdalna już się zakończyła, a od września uczniowie mają wrócić do szkół, ale akcja cały czas trwa, bo zapotrzebowanie okazało się znaczące. Tylko w rejonie Zamościa znalazło się kilkaset potrzebujących rodzin, którym sprzęt komputerowy jest niezbędny do pracy i nauki.

– W naszym rejonie ok. 500 osób miało sprzęt wypożyczony ze szkół, gmin czy ośrodków pomocy społecznej, tzw. MOPS-ów. Na koniec roku trzeba było go zwrócić, a nie chcemy zostawiać dzieci bez sprzętu komputerowego. Podejrzewam, że potrzeby są dużo większe i takich rodzin jest znacznie więcej – mówi Ireneusz Dybziński. – Dotychczas 99 proc. obdarowanych rodzin nie wierzyło, że to jest sprzęt przekazany za darmo. Większość myślała, że to wypożyczenie z opcją wykupu w późniejszym okresie albo trzeba go zwrócić.

– Fascynujące, że te braki sprzętowe po stronie dzieci były choć w części wyrównywane poprzez pracę społeczną, że pojawili się informatycy, którzy byli w stanie przygotowywać sprzęt i dystrybuować go do biedniejszych rodzin. To zrozumienie, że można swoje kompetencje zawodowe wykorzystywać na rzecz społeczeństwa, jest czymś, co buduje wspólnotę, i miejmy nadzieję, że już z nami zostanie – dodaje rzecznik praw obywatelskich.

Jak ocenia, cała ta sytuacja uwypukliła problem, jakim jest wykluczenie cyfrowe wśród dzieci i młodzieży.

– Mamy w Polsce kilka rodzajów wykluczenia edukacyjnego. Są regiony, gdzie dojazd do szkoły, szczególnie na terenach mniej zaludnionych, jest mocno utrudniony i dotyczy to szczególnie licealistów. Teraz okazało się, że są też czarne punkty na internetowej mapie Polski, gdzie nie ma dostępu do sieci, a nawet jeśli jest, to nie szerokopasmowy, pozwalający na regularne, porządne prowadzenie zajęć. Okazało się także, że sporo dzieci nie ma komputerów dostosowanych do potrzeb komunikacji zdalnej. To utrudniło edukację i niestety ucierpiały zwłaszcza dzieci z mniejszych miejscowości. Dopiero teraz będziemy w stanie zbadać skalę tego wykluczenia cyfrowego i jak przełożyło się ono na jakość edukacji i realizację podstawy programowej – wskazuje dr hab. Adam Bodnar.

 

 

Newseria Biznes


POWIĄZANE

Podczas tegorocznego Europejskiego Championatu Koni Arabskich, który odbywał się...

Od stycznia do czerwca 2020 r., pomimo wzrostu eksportu, całkowity wynik sprzeda...

Na łagodzenie skutków epidemii COVID-19 w sektorze akwakultury 2 października ru...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę