Unia dała, ale trzeba będzie obejść się ze smakiem

1 grudnia 2004

Jeśli nie zbierasz rachunków za przejazdy do szkoły, posiłki na stołówce czy zakup pomocy do nauki nie otrzymasz unijnego stypendium. Ale ważna jest także data ich wystawienia - jeśli podręczniki kupiłeś we wrześniu, masz pecha i nie dostaniesz za nie zwrotu pieniędzy, bo liczą się tylko rachunki wystawione od października.

Pani Halina z podkieleckiego Zagnańska załamuje ręce. - Tak liczyłam na stypendia z Unii, bo u nas w domu się nie przelewa, a do szkoły chodzi trójka dzieci. Ale chyba trzeba będzie obejść się ze smakiem - przewiduje. W rodzinie pani Haliny dochód na jednego członka wynosi 300 zł. To znaczy, że dwójka jej dzieciaków, które uczą się w kieleckich szkołach ponadgimnazjalnych, powinna otrzymać unijne stypendium.

Przypomnijmy, że według przepisów graniczny dochód na jedną osobę w rodzinie nie powinien przekroczyć 504 zł. Dzieci naszej czytelniczki teoretycznie więc kwalifikują się do pomocy, ale by starać się o nią muszą przedstawić faktury za koszty zakwaterowania, posiłków, zakupu podręczników czy odzieży związanej z edukacją (np. stroju do wychowania fizycznego), pomocy naukowych, transportu do i ze szkoły, czesnego. I tu dla wielu młodych ludzi zaczynają się schody. - Książki kupowałam na raty, bo nie stać mnie było na jednorazowy wydatek. Trochę kupiłam w czerwcu, potem w sierpniu i we wrześniu. Wydałam 600 zł - mówi pani Halina. I nawet gdyby miała rachunki na wszystkie te podręczniki, to i tak ma pecha. Powód? W Świętokrzyskiem urzędnikom "uciekł" jeden miesiąc roku szkolnego i stypendia unijne będą wpłacane od października. I tylko rachunki wystawiane od tego miesiąca będą brane pod uwagę.

Nasi czytelnicy zwracają także uwagę na problemy z udokumentowaniem przejazdów dzieci do szkół. Respektowane będą tylko bilety miesięczne, nie ma natomiast mowy, by zwracać pieniądze za pojedyncze bilety.

- Nie można zebrać jakichkolwiek biletów. To, co uczeń przedstawi, musi jednoznacznie wskazywać, że zapłacił za przejazdy związane ze szkołą - tłumaczy Jerzy Strzelec, dyrektor Departamentu Rozwoju Regionalnego i Współpracy z Zagranicą Urzędu Marszałkowskiego w Kielcach. Być może więc dzieci pani Haliny nie dostaną ani złotówki, mimo że pomoc teoretycznie im się należy.

Przypomnijmy, że na okres 10 miesięcy uczniowie dostaną 1000 zł, czyli po 100 zł miesięcznie. - Tak liczyłam na te pieniądze, myślałam, że kupię dzieciom na zimę buty i kurtki - żali się nasza czytelniczka. Jest przekonana, że w podobnej sytuacji są dziesiątki rodzin.

Dyrektor Strzelec nie uważa, by młodzież, która stara się o stypendia, została wyprowadzona w pole. - To jest postawa roszczeniowa - mówi. - Unia Europejska nie wzięła nas na utrzymanie, jest jedynie gotowa pomóc młodym Polakom.
Należy dodać, że zgodnie z przepisami rachunków nie muszą przedstawiać studenci starający się o unijne stypendia.


POWIĄZANE

Od 10 lutego Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa będzie przyjmował...

Około 92,6 tys. ton żywności o wartości ponad 265 mln zł trafi w tym roku do org...

Sytuacja na unijnym rynku rolnym nadal jest krytyczna. Potrzeba środków łagodząc...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę