aaaaaaaaaaaJOHN_DEERE1

Znamy zarys przyszłej unijnej polityki regionalnej

21 października 2003

Nowe państwa członkowskie mogą liczyć na największe wsparcie z unijnej kasy – jednogłośnie zadecydowali obradujący w Rzymie ministrowie państw Piętnastki i dziesiątki kandydatów.

Projekt reformy funduszy strukturalnych i spójnościowych, która najprawdopodobniej określi ich kształt na kolejne dziesięciolecia, przedstawił w poniedziałek komisarz Michel Barnier, odpowiedzialny za politykę regionalną. Nowe zasady – które zaczną obowiązywać najwcześniej w 2007 r. – przewidują, że pieniądze w unijnej kasie zostaną rozłożone do trzech różnych funduszy-kopert.
 
I Bogu świeczkę, i diabłu ogarek 
Największa z nich nazywać się będzie (tak jak teraz) "Cel pierwszy" – będzie przeznaczona niemal tylko dla tych regionów, w których dochód na głowę mieszkańca jest niższy niż 75 proc. unijnej średniej, czyli m.in. dla nowych członków Unii. Dlaczego "niemal tylko" dla tych państw? Bo w tej pierwszej kopercie będzie jeszcze osobna przegródka nazwana "Celem 1 bis". Znajdą się w niej pieniądze zarezerwowane dla tych regionów "starej" Unii, które straciłyby dostęp do pomocy 1 maja 2004 r., czyli w dniu, w którym dziesięciu biednych nowych członków gwałtownie obniży unijną średnią.
 
Nikt nie wie, ile pieniędzy będzie w tej przegródce ani jak długo ma ona istnieć. Wiadomo jedynie, że Polska już zgłasza propozycję mechanizmu zabezpieczającego, który spowoduje, że "starzy" członkowie - dużo bardziej przecież doświadczeni – nie będą przejadali większości pieniędzy.
 
Chcemy zaproponować zapis, na mocy którego wielkość transferów pieniężnych dla "starych" członków Unii, liczona na głowę mieszkańca, nie mogła przekroczyć poziomu transferów dla nowych członków – zdradziła "Gazecie" Krystyna Gurbiel, wiceminister gospodarki i szefowa polskiej delegacji na spotkanie w Rzymie. 
 
Grupa "starych" liczy w tej chwili 18 regionów – wśród nich prym wiodą belgijska Walonia, pięć landów niemieckich i trzy regiony brytyjskie. 
 
Jesteśmy ofiarami statystyki. Po rozszerzeniu, ze względu na wejście nowych, biedniejszych państw, wszyscy przekroczymy próg 75 proc. średniego unijnego. A przecież w rzeczywistości nie staniemy się z dnia na dzień bogatsi – powiedział jeden z członków belgijskiej delegacji. 
 
Druga koperta z unijnymi pieniędzmi nazywać się będzie "Konkurencyjność i zatrudnienie". Ta koperta będzie zarezerwowana dla bogatszych państw Unii – ma wspierać praktyczne wdrażanie Strategii Lizbońskiej, czyli inwestycje w nowoczesne technologie, działania proekologiczne, edukację i nowe sposoby walki z bezrobociem (np. specjalistyczne szkolenia zawodowe lub wspieranie nowo zakładanych e-firm).
 
Ostatnia, najmniejsza koperta, będzie się nazywać "Współpraca" – będą w niej zarezerwowanie pieniądze dla wszystkich projektów transgranicznych, włączając w to współpracę z państwami sąsiadującymi z Unią.
 
Komisja jest na ostatniej prostej – mówił komisarz Barnier. Już w listopadzie tego roku ramy nakreślone przez niego w Rzymie zostaną uzupełnione o propozycję konkretnych sum, przypisanych do każdej z kopert i przegródek. Wtedy bowiem Bruksela opublikuje tzw. Trzeci Raport nt. Polityki Spójności. I wtedy, gdy poznamy sumy, zacznie się najciekawsza dyskusja.
 
Bogaci mogliby pomóc sobie sami 
Polska delegacja wyjeżdża z Rzymu w dobrych nastrojach, ale nie wszyscy są z wyników spotkania zadowoleni. Praktycznie żadnych szans na powodzenie nie ma kontrpropozycja reformy polityki regionalnej zgłoszona przez Wielką Brytanię i Holandię, a poparta przez Skandynawów. Brytyjczycy i Hiszpanie chcą, by pieniądze z kasy w Brukseli trafiały tylko do tych krajów (nie regionów!), w których PKB na głowę mieszkańca jest niższy niż 90 proc. unijnej średniej. Tak ustawiony próg wyklucza niemal wszystkich prócz Grecji, Hiszpanii i Portugalii oraz 10. nowych członków.
 
Państwa, które przekraczają próg miałyby za to prawo na własną rękę wspierać swoje biedniejsze regiony – oczywiście w zgodzie z uninymi zasadami pomocy publicznej. Taka reforma, zdaniem jej autorów, oznaczałaby mniejsze wydatki (czyli mniejsza składkę do budżetu unijnego) i byłaby korzystna dla nowych członków wspólnoty (bo to na nich koncentrowałby się budżet Unii).
 
Takiej "renacjonalizacji" polityki strukturalnej zdecydowanie sprzeciwiają się jednak Komisja Europejska i kilku najważniejszych graczy w Unii, m.in. Włochy i Francja. 
 
Poziom całkowitych wydatków na politykę regionalną nie zmieni się i nadal będzie wynosił 0,40-0,43 proc. PKB całej Unii. Co prawda na samym początku konferencji przedstawiciel Węgier, minister Endre Juhasz zaproponował, by ta kwota wzrosła ponad 0,45 proc. PKB Unii, ale dyskusję na temat podwyżki zamroził szef niemieckiej delegacji, minister finansów Caio Koch-Weser, który stwierdził że "więcej pieniędzy nie będzie".


POWIĄZANE

Od 10 lutego Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa będzie przyjmował...

Około 92,6 tys. ton żywności o wartości ponad 265 mln zł trafi w tym roku do org...

Sytuacja na unijnym rynku rolnym nadal jest krytyczna. Potrzeba środków łagodząc...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę