informacje
o stosowaniu
® zarejestrowana nazwa ADAMA Polska

Ze środków ochrony roślin należy korzystać z zachowaniem bezpieczeństwa. Przed każdym użyciem przeczytaj informacje zamieszczone w etykiecie i informacje dotyczące produktu. Zwróć uwagę na zwroty wskazujące rodzaj zagrożenia oraz przestrzegaj środków bezpieczeństwa zamieszczonych w etykiecie.

Sezon zdechł

14 lipca 2004

"Polak powinien odpoczywać w Polsce, bo inaczej daje odczuć cudzoziemcom, że nie ceni własnego kraju" - mówił marszałek Józef Piłsudski, gdy lekarze zalecali mu wyjazd na portugalską Maderę.

Elity II Rzeczypospolitej Polskiej uznawały spędzanie wakacji w Polsce za patriotyczną i obywatelską powinność. Dziś politycy również apelują do mas, iż obcokrajowcy nie przyjadą do Polski, jeśli sami Polacy nie odkryją na nowo własnego kraju. W ramach tej promocji były prezydent Lech Wałęsa upodobał sobie nadmorskie Dębki, a obecny prezydent Aleksander Kwaśniewski lubi podobno odpoczywać w Juracie.

W zeszłym roku mówiono o modzie na spędzanie wakacji w Polsce. Jak wynika z danych Polskiej Organizacji Turystycznej, ponad 10 mln Polaków wybrało w ubiegłym sezonie urlop w kraju. Prawdziwy boom przeżyło Wybrzeże reklamowane w mediach jako Riwiera Północy. "Newsweek" i "Wprost" opublikowały rankingi najbardziej atrakcyjnych miejscowości i adresów nad Bałtykiem, a słoneczna pogodna i brak opadów nakręciły w zeszłym roku turystyczną koniunkturę. Spędzać wakacje w Dębkach czy Juracie było bardzo trendy i cool.

Na polskim wybrzeżu każdy turysta mógł znaleźć własny sposób na wspaniałe wakacje. W Łebie, z największym europejskim kempingiem, porządną mariną i windsurfingiem, świetnie się bawili ludzie młodzi i aktywni. Ustkę, z promenadą wzdłuż plaży, muzyką biesiadną i Festiwalem Sztucznych Ogni, preferowało średnie pokolenie i pracownicy mających tu swoje ośrodki zakładów pracy. Międzyzdroje to łyk snobizmu, szansa otarcia się o wielki świat polskiej rozrywki. Szacowano, że Krynica Morska, licząca mniej niż 1200 stałych mieszkańców, w zeszłym sezonie była w stanie przyjąć 25 tys. gości. W zamieszkanych przez 154 osoby Dębkach przy dobrej pogodzie i w weekendy bawiło 10 - 15 tys. osób dziennie. W ubiegłym roku nad Bałtykiem urlop spędziły ponad cztery miliony Polaków i milion cudzoziemców.

Zawiodła aura

W tym roku będzie inaczej. Zimny i burzowy lipiec oraz zapowiadany deszcz w sierpniu to klęska dla wakacyjnego biznesu.

Helena Budzisz z Chałup od dziesięciu lat przyjmuje letników. W tym roku wyremontowali z mężem łazienkę, a pani Helena kupiła nowe komplety pościeli i ręczniki. Budziszowie zainwestowali w sezon, tak samo jak ich sąsiedzi zza siatki, którzy wzięli kredyt na nową lodówkę z chłodziarką i mikrofalę z grillem - I po co to wszystko? - zastanawia się pani Helena. - Oni do tej pory mieli dwóch letników, my - jedną parę z Kłodzka z dzieckiem, ale wyjechali po trzech dniach. No bo co mieli robić? Na deszcz patrzeć? Komary łapać? - Pani Helena za dzień letniskowania nie bierze dużo, dogadać się zawsze można. Posiłki, nawet dietetyczne i wegetariańskie, są w cenie pobytu. Jak trzeba, to pani Helena dziecka popilnuje, a mąż kutrem szwagra wycieczkę po zatoce zorganizuje. Też niedrogo. - O męża się martwię - mówi pani Helena. - Proszki łyka i patrzy na samochody z zamiejscowymi rejestracjami przejeżdżające przez nasze miasteczko. Napis wymalował taki: "Wolne pokoje. Bardzo tanio. Zapraszamy", ale na co to wszystko?

Nad morzem w tym roku czeka na turystów 200 tys. miejsc noclegowych, z czego dwie trzecie w obiektach sezonowych różnej klasy - od kwater prywatnych po kempingi. Czekają kafejki, restauracje, nocne kluby i dyskoteki jak na Ibizie - cały letni interes. I przede wszystkim czekają ludzie - na sezonowy zarobek, z którego przyjdzie żyć przez resztę roku.

Roman Grabowski, właściciel trzech punktów gastronomicznych: w Pucku, Rewie i Karwi opowiada, że w zeszłym roku sprzedaż piwa i lodów była o 200 proc. większa niż teraz. Bywało, że dziennie cztery razy jeździł do hurtowni. Na ten sezon Grabowski zatrudnił studentki do nalewania piwa: dziewczyny siedzą, książki czytają, bo nie mają co robić. - Ten rok jest już stracony. Nawet jak sierpień będzie ciepły, to się nie odkuję. Ludzie piwa nie piją, zimno, to lodów nie jedzą. Wkurzeni chodzą, do domów chcą wracać. Nędza - podsumowuje Grabowski.

Klapki z przeceny

Zapracowani na Wybrzeżu są w tym sezonie tylko sprzedawcy peleryn przeciwdeszczowych i parasoli. Przegrali ci, którzy postawili na kostiumy kąpielowe, klapki, gadżety plażowe, nadmuchiwane piłki i materace. Kiepsko idą specyfiki do opalania. Na wielu przyplażowych stoiskach pojawiły się już wywieszki "Przecena posezonowa".

Obok piwnego biznesu Grabowskiego stoisko z okularami słonecznymi. Handlująca tu dziewczyna mówi, że dziś sprzedała dwie sztuki. Zarobek na czysto: 24 złote. - Szefowa kazała mi stać i polerować szkła, żeby przynajmniej ruch jakiś był, ale na co to wszystko? - sprzedawczyni wie, że nawet najmodniejsze fasony nie zejdą, jeśli słońca nie będzie.

Za słońcem

Na kiepskiej pogodzie w kraju zarabiają biura turystyczne wyspecjalizowane w sprzedaży wyjazdów zagranicznych. Podczas sezonu rozczarowani pogodą w kraju ludzie, którzy wcześniej planowali wakacje w Polsce, wybierają wyjazdy w ciepłe rejony Europy. W ostatnich tygodniach o kilkunaście procent wzrosło zainteresowanie ofertą zagraniczną. - Wiele osób dużo wcześniej zaplanowało sobie urlop w pracy i szukają miejsca, gdzie na pewno świeci słońce - mówi Aneta Stasiuk, pracownica trójmiejskiego biura turystycznego organizującego turnusy w Grecji i Hiszpanii.

Dwa tygodnie na Paros wykupiła Małgorzata Okoń. Opcja all included: błękitne morze, piaszczysta plaża, opieka rezydenta, wycieczka do Aten i posiłki w cenie, a najważniejsze - gwarancja słońca i wysokiej temperatury. - Jestem patriotką, ale nie za cenę zepsutych wakacji - stwierdza pani Małgorzata. - Nie będę brodziła po kostki w zimnym Bałtyku tylko dlatego, że kobiece magazyny nawołują, że urlop na polskim wybrzeżu to świetny pomysł.

Miesiecznik "Elle" reklamuje na swojej okładce polską riwierę zamieszczając w środku numeru 50 modnych adresów nad Bałtykiem - gwarancję udanego urlopu, nawet gdy pogoda nie dopisze. "Elle" poleca m.in. drink-bar Max w Jastrzębiej Górze (drinki od 20 zł), kurs dla początkujących kitesurferów na Helu (390 zł) i zabiegi SPA w hotelu Eris w Łebie (nocleg w dwójce - 350 zł). - Chciałabym zobaczyć statystycznego Kowalskiego korzystającego z tych dobrodziejstw, bo się nudzi i pada deszcz - mówi Małgorzata Okoń.

Nędzna pogoda nie odstrasza jednak turystów z Europy. Rick i Anne-Marie van den Vejk z Arnhem w Holandii przyjechali w tym roku do Rowów zachęceni rewelacyjnymi wrażeniami znajomych. Spacerują brzegiem plaży, oddychają jodem i cieszą się urlopem. - Gdybyśmy chcieli pielęgnować czerniaka podczas upałów i potykać się o silikonowe cycki angielskich turystek, pojechalibyśmy na Costa del Sol czy na Kretę. A tu jest pięknie - cisza, spokój, genialne ryby i umiarkowane ceny - stwierdza Rick, który wróży polskim wybrzeżom za kilka lat najazd turystów z zachodniej Europu, niezależnie od temperatury wody i powietrza. - Polska będzie przebojem turystycznym Europy - prognozują Holendrzy.


POWIĄZANE

Odkrywanie lokalnej kuchni jest bez wątpienia jednym z najprzyjemniejszych aspek...

W tym roku przypada 20. rocznica powstania Stowarzyszenia Roter Hahn (tłum. niem...

12 placówek agroturystycznych zostało we wtorek laureatami konkursu "Na wsi najl...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę