aaaaaaaaaaaJOHN_DEERE1

Euro za mniej niż 3,8 zł

6 stycznia 2006
Eksporterzy dobrze radzą sobie z silnym złotym, a złoty będzie się umacniał - powiedziała w środę minister finansów Teresa Lubińska. Już dzień później nerwy firm sprzedających towary za granicę wystawione zostały na kolejną próbę. Kurs euro spadł poniżej 3,8 zł, najmniej od czerwca 2002 roku.

W ten sposób zagraniczni inwestorzy obwieścili masowy powrót na tzw. rynki wschodzące. Podobnie rosły kursy czeskiej korony czy węgierskiego forinta. Wszystko za sprawą sygnałów napływających z amerykańskiej gospodarki. Inwestorzy doszli do wniosku, że seria podwyżek stóp procentowych w USA dobiega końca. W efekcie dolar osłabł, a kapitał zaangażowany w Stanach Zjednoczonych zaczął sobie szukać innego miejsca.

Biorą akcje i obligacje

Polska mu się zaczęła podobać z kilku powodów. Kres podwyżek stóp w USA sprawił, że więcej kapitału płynie na rynek akcji. Na światowych giełdach trwa hossa. W takiej sytuacji większe możliwości zysków dają zazwyczaj giełdy rynków rozwijających się - w tym Polska. A kto chce u nas kupić akcje najpierw musi wymienić waluty na złote. W efekcie nasza waluta drożeje.

Główne indeksy WIG i WIG20 przez trzy sesje Nowego Roku wzrosły o ponad 6 proc., bijąc historyczne rekordy. W środę wartość handlu na parkiecie sięgnęła 1,8 mld zł - prawie dwa razy więcej, niż zwykle. W czwartek doszło do niewielkiego osłabienia nastrojów, ale duża część analityków twierdzi, że to tylko naturalny odpoczynek przed kolejną falą zakupów akcji.

Analitycy tłumaczą napływ zachodniego kapitału na giełdę tzw. efektem stycznia, czyli tradycyjnym napełnianiem portfeli przez instytucje finansowe na początku roku. Mówią także o powracającej modzie na rynki wschodzące. Ostre kupowanie akcji trwa bowiem nie tylko na polskiej giełdzie, ale też na węgierskiej i czeskiej. Ta ostatnia również bije rekordy.

Mamy chwilę oddechu, ale ogólnie euforia trwa i większego pesymizmu na rynku nie widać. To dopiero pierwszy tydzień roku, więc można się spodziewać dalszych napływów pieniędzy z zagranicy – powiedział agencji Reuters Wojciech Wośko z DM BZWBK.

Podobny proces zachodzi też na rynku papierów skarbowych - inwestorzy zagraniczni bardzo chętnie kupują nasze obligacje. Gospodarka wydaje się być w dobrej kondycji, a na dodatek nieco bardziej prawdopodobna stała się obniżka stóp w Polsce. Zmniejszenie oprocentowania też może być bowiem atrakcyjne - pod warunkiem, że zainwestuje się w obligacje jeszcze przed cięciem stóp. Po obniżce cena papierów skarbowych na rynku rośnie, a ich rentowność spada.

Olbrzymie powodzenie polskich obligacji widać było doskonale podczas środowej aukcji papierów dwuletnich. Ministerstwo sprzedawało pulę o wartości 2,5 mld zł, a kupujących wystarczyłoby na 9 mld zł - 3,6 raza więcej.

Quo vadis złoty?

Zdaniem analityków złoty będzie się umacniał. A skoro są takie oczekiwania, to oczywiście pojawiają się tacy inwestorzy, którzy chcą zarobić na tym umocnieniu. Kupują naszą walutę i czekają aż jej kurs wzrośnie. Wielu z nich wierzy, że stanie się tak także za sprawą urzędników! Ministerstwo Finansów planuje bowiem w połowie stycznia sprzedać obligacje warte 3 mld euro. Pieniądze z emisji potrzebne są na zaspokojenie bieżących potrzeb budżetu, trzeba je więc wymienić. A rząd w ostatnim czasie preferuje - o dziwo - wymianę środków na rynku walutowym a nie w NBP. Mało tego. Sugeruje, że do takiej wymiany dojdzie po styczniowej emisji. Skoro rynek spodziewa się, że za kilka-kilkanaście dni będzie duży chętny na kupno złotych, to gracze zaopatrują się w naszą walutę, aby zarobić na jej sprzedaży.

Rząd przestał już z niepokojem wypowiadać się o kursie złotego. Nie słychać już zaklęć, że wspólna waluta powinna kosztować np. 4 zł. Doradca ekonomiczny premiera Marek Zuber uważa, że na koniec tego roku cena euro może spaść do 3,5-3,6 zł, a dolara w okolice 3 zł.

Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Citibanku Handlowego, uważa jednak, że nie ma miejsca na znaczne umocnienie naszej waluty ze względu na ryzyko polityczne. Może się bowiem okazać że kolejne przegrane bitwy w Sejmie tak zwiększą wydatki państwa, że będą trudności z domknięciem budżetu w tym roku.


POWIĄZANE

W sprawozdaniu z cyfrowej dekady 2024 wezwano do zintensyfikowania wspólnych dzi...

Przywódcy państw członkowskich nie doszli wczoraj do porozumienia w sprawie obsa...

Nvidia wyprzedza Apple i Microsoft pod względem kapitalizacji rynkowej, stając s...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę