Claas_20.11.2020shiuz_750x100_1102020

Niemieckie przedsiębiorstwa naciągają nasze firmy

12 lipca 2005
Niemieckie firmy są największymi odbiorcami polskich towarów. Niestety, dosyć często są też, wbrew stereotypom, niesolidnymi kontrahentami – opóźniają terminy płatności albo czasem próbują uniknąć zapłaty za dostarczony towar lub za wykonaną usługę.

Od kilku lat niemiecka gospodarka przeżywa trudności. Wskazują na to między innymi liczne bankructwa przedsiębiorstw. Wprawdzie w ubiegłym roku nastąpiła nieznaczna poprawa, ale w tym roku w Niemczech liczba upadłych firm może się zwiększyć o jeden procent – do 39,6 tys., natomiast w przyszłym roku możliwa jest nawet rekordowa liczba 40 tys. upadłości – ocenia Euler Hermes, lider na rynku ubezpieczeń kredytu kupieckiego, obecny w 40 krajach.

Bardzo duża liczba bankructw w Niemczech oraz pogarszająca się sytuacja finansowa wielu firm zachodniego sąsiada ma niekorzystny wpływ na ich rozliczenia z polskimi przedsiębiorstwami. Upada przy tym stereotyp solidnego niemieckiego kontrahenta.

Od kilku lat Niemcy należą do najgorszych, najtrudniejszych płatników w Europie. Handlowcy odbierający nasze mięso nierzadko odraczają płatności. Nie płacą w uzgodnionych terminach, ponieważ obniżyła się ich płynność finansowa  –  mówi Witold Choiński, sekretarz generalny Polskiego Związku Producentów Eksporterów i Importerów Mięsa. Opinię tę potwierdza Marek Adamowicz, dyrektor biura Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli. Terminy płatności uzgadniane z niemieckimi odbiorcami wyciśnięte są do granic możliwości – rzędu 90 dni – a mimo to są przekraczane. Producenci mebli przyzwyczaili się już do tego, że pieniądze za meble otrzymują z dużymi opóźnieniem. Dlatego nie eksponują tego problemu? Rozwiązują go w ten sposób, że opóźniają płatności dostawcom materiałów wykorzystywanych do produkcji mebli. Jest to niekorzystne w całym łańcuchu przepływów finansowych –  podkreśla Marek Adamowicz.

Trudności w rozliczeniach z firmami niemieckimi mają także polskie firmy transportowe.

Najczęściej polegają one na odwlekaniu terminów płatności, choć zdarzają się i tacy kontrahenci, którzy wpisują w swoją taktykę prowadzenia działalności niepłacenie w ogóle, szczególnie przewoźnikom ze Wschodu. W tych praktykach liderami są Włosi i Francuzi, ale w Niemczech jest to też poważnym zjawiskiem. Odwlekanie płatności jest wręcz epidemią, w ten sposób kontrahenci kredytują swoją działalność i ciężko z tym walczyć, w sytuacji gdy w międzynarodowych usługach transportowych występuje nadpodaż  –  mówi Jan Buczek, sekretarz Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

Niemcy od kilkunastu lat są pierwszym partnerem handlowym Polski. Do tego kraju trafia prawie jedna trzecia całego polskiego eksportu. W ubiegłym roku sprzedaliśmy do Niemiec towary warte 17,9 mld euro. Było to o 16,7 proc. więcej niż w roku poprzednim. Jednak udział Niemiec w polskim eksporcie obniżył się w ubiegłym roku do 30,1 proc. z 32,3 proc. w 2003 r.

W handlu z Niemcami tylko niewielka część naszego eksportu jest ubezpieczona. W ubiegłym roku Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych wypłaciła polskim firmom za szkody, jakie ponieśli na rynku niemieckim, 1 mln 786 tys. zł – było to prawie dwa razy więcej niż w roku poprzednim.


POWIĄZANE

Chociaż w ostatnich latach poziom aktywności fizycznej Polaków sukcesywnie rósł,...

Czy to pierwsza w tym roku pozytywna informacja dla branży HoReCa? Przełomowa ap...

Fundacja WWF Polska rozpoczęła kolejny projekt, którego celem jest ochrona dziki...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę