Unia w mleczarni

21 października 2003

Być może producenci mleka i mięsa nie będą mieli szans sprawdzić się na unijnym rynku. Z polskimi wyrobami nikt ich tam nie wpuści.

Prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Szprotawie Zdzisław Fitzner na dostosowanie swojego zakładu do wymogów unijnych wydał już 400 tys. zł. 100 tys. na budowę nowych szatni dla personelu i 300 tys. na modernizację hal produkcyjnych, budowę podjazdów pod rampy i zadaszenia. To 30 proc. tego, co musi zrobić do 2006 r. Taki okres na dostosowanie się Unia Europejska wyznaczyła zakładom będącym w klasie B2. 
Sprzedajemy swoje punkty odbioru mleka i stąd mamy pieniądze na inwestycje – wyjaśnia prezes. – Czeka nas jeszcze m.in. zakup maszyn i urządzeń. Sam pasteryzator do mleka i śmietany kosztuje 250 tys. zł.

Aluminiowe drzwi

Zbigniew Motyka, właściciel zakładu przetwórstwa mięsnego we Wrzesinach, prace remontowe prowadzi od trzech lat. Wydał 400 tys. zł. Zamontował 50 drzwi z aluminium (wymóg Unii), jedne kosztują 1.500 zł. Jego zakład jest w kategorii B1, więc musi być gotowy na 1 maja 2004 r. 
Została mi do zrobienia klimatyzacja, wentylatory – mówi Z. Motyka. – Na zakup maszyn potrzebuję ok. 500 tys. zł. Staram się o dofinansowanie z Sapardu. 
Lekarz weterynarii przyjeżdża regularnie do zakładu i kontroluje, czy remont nie wpływa negatywnie na produkcję wyrobów. Codziennie trzeba solidnie posprzątać, ubrania robocze muszą być uprane, pojazdy dowożące towar dezynfekowane.

Będą się łączyć

W woj. lubuskim są 62 takie zakłady jak Z. Motyki. Jeśli nie zdążą z pracami remontowymi i wymianą maszyn do dnia, w którym Polska stanie się oficjalnie członkiem Unii, zostaną zamknięte do czasu, aż się dostosują do wymogów. 
Z mojego rozeznania wynika, że do maja zdąży ok. 70 proc. firm – mówi Stanisław Hałabura, zastępca dyrektora ds. Sapardu w lubuskim oddziale regionalnym Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Zielonej Górze. 
Przygotowując się do unijnej konkurencji, właściciele niektórych mleczarni myślą o tym, żeby się połączyć. 
Silny partner byłby zbawieniem dla średniego przedsiębiorstwa – tłumaczy prezes Z. Fitzner. – Naszym rynkiem zainteresowana jest niemiecka firma Müller. Mogą skupować mleko od gospodarstw lub od nas. Jeśli wybiorą ten pierwszy wariant, dla nas nie będzie mleka i trzeba będzie zakłady zamknąć. Większym i silnym mleczarniom będzie łatwiej.

Zrezygnuje z kefiru

Jak swoją przyszłość w Unii Europejskiej widzą lubuscy przedsiębiorcy? 
Zawężę produkcję – zapowiada Z. Fitzner z mleczarni w Szprotawie. – Nastawię się na sery twarde, śmietanę i mleko. Teraz produkuję też serki homogenizowane i ziarniste oraz kefiry. 
W ogóle nie mam zamiaru konkurować na unijnym rynku – zdradza Z. Motyka z Wrzesin. – Wystarczy mi krajowy odbiorca. 
Radzę panu Motyce rozważyć eksport produktów regionalnych na rynek niemiecki – dodaje S. Hałabura. – Niemcy lubią swojskie, polskie wyroby.


POWIĄZANE

Według Głównego Urzędu Statystycznego cena skupu mleka w październiku 2018 r. wy...

Wczoraj odbyła się aukcja produktów mlecznych na platformie aukcyjnej Global Dai...

Sytuacja w branży mleczarskiej obecnie nie jest zła, ale gorsza niż przed rokiem...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę