Claas_20.11.2020shiuz_750x100_1102020

Drożeje zboże, trzeba znieść cła

6 października 2003

Jeśli rząd nie zniesie ceł na zboża, grozi nam lawinowy wzrost cen pieczywa, drobiu i wieprzowiny.

Na targowisku w Płońsku rolnicy sprzedają pszenicę po 550-560 zł za tonę. Wiele wskazuje na to, że ceny zbóż w tym roku poszybują w górę. Do końca października trzyma je jeszcze w ryzach oficjalny skup państwowy dokonywany przez Agencję Rynku Rolnego. Wyznaczyła ona cenę 440 zł za tonę pszenicy, a rolnicy dostają do tego jeszcze od 110 do 130 zł dodatkowo (najmniej w sierpniu, najwięcej w październiku), jeśli sprzedadzą pszenicę firmom, które mają umowy z agencją. Do tej pory zawsze było tak, że ta oficjalna cena skupu utrzymywała też cenę na targowiskach do czasu zakończenia skupu, czyli do listopada. Potem też zwykle do końca roku cena się nie zmieniała (bo nadal magazyny były pełne ziarna), a od nowego roku stopniowo rosła (bo dochodziły koszty przechowywania). Zboże najdroższe jest zawsze na przednówku, bo wtedy jest go najmniej. Im gorsze były żniwa, tym zboże na przednówku było droższe. W tym roku ten tradycyjny schemat wyraźnie się wali, i to od samego początku. 

- Pierwszy raz widzę, by we wrześniu zboże drożało, chociaż go nie brakuje - mówi Marek Dąbrowski z Polskiej Izby Makaronów. - Już nas głowa boli, bo jak tak dalej pójdzie, to się na wiosnę nie pozbieramy. Droższe zboże to droższa mąka, dlatego obok makaroniarzy równie przerażeni są piekarze. Za kilogram mąki tzw. pięćsetki muszą dziś zapłacić młynarzom 82 gr, w sierpniu płacili 75 gr. - Na razie młyny tylko macają rynek, to jeszcze nie są prawdziwe podwyżki. Coraz częściej słychać jednak, że będą podnosić ceny po 2-3 gr tygodniowo - mówi piekarz z Krakowa Kazimierz Czekaj. Mąka już w tym roku raz gwałtownie drożała w maju, kiedy okazało się, że ARR wyprzedała swoje zapasy i na rynku zaczęło brakować zboża. Wtedy mąka makaronowa ("450") zdrożała z 69 gr do 85 gr. Potem staniała, bo przyszły nowe zbiory, ale teraz znowu doszła do 84 gr. Nikt, kto interesuje się dziś polskim rynkiem zbożowym, nie ma wątpliwości, że szykuje się ciężki przednówek. Jak ciężki? To w dużej części będzie zależało od najbliższych decyzji rządu. Na razie rząd wprowadził zakaz eksportu zboża, obarczając ewentualnego eksportera gigantycznym cłem (300 zł za tonę pszenicy i 200 zł za pozostałe zboża). To jednak za mało, by uniknąć destabilizacji rynku. 

Ostatnie dane GUS potwierdzają wcześniejsze prognozy - zebraliśmy w tym roku o ok. 3 mln ton, czyli o 12 proc. mniej zboża niż w ubiegłym. Wszystko z powodu ostrej zimy i suszy na wiosnę. To różnica znaczna, a w naszych warunkach wręcz tragiczna, bo na przełomie roku i na wiosnę ARR opróżniła niemal do czysta swoje magazyny, eksportując co się da za bezcen ("Gazeta" prowadziła wówczas kampanię przeciwko tym działaniom, przewidując, że jeśli tegoroczne żniwa się nie udadzą, to znajdziemy się w kłopocie). Rząd zapewnia co prawda, że strachu nie ma, bo mamy rezerwy strategiczne (ich wielkość jest tajemnicą państwową), wiadomo jednak, iż nie wystarczą one, by ustabilizować rynek - strategiczne rezerwy są przewidziane na krótką metę i nadzwyczajne okoliczności. Na bezcłowy import z Unii w ramach kontyngentu, jaki mamy - 540 tys. ton pszenicy - nie można liczyć. Unia w ogóle nie ogłasza przetargów na eksport zboża - ma najniższe zbiory od kilkudziesięciu lat (według niektórych danych - od 60 lat). Na swoje szczęście własnych rezerw się nie pozbyła i ma znaczne zapasy. Już teraz Unia zaczyna je jednak rzucać na rynek, by nie dopuścić do wzrostu cen. Mimo to rolnicy francuscy są przekonani, że na zbożu w tym roku dobrze zarobią - już jest drogie, a będzie droższe. Kraje CEFTY - nasz naturalny sojusznik zbożowy - też nas nie poratują. 

Węgry, Czechy i Rosja miały żniwa równie słabe jak my, a Ukraina zwana spichlerzem Europy wręcz tragiczne. W zeszłym roku na Ukrainie zebrano 21 mln ton pszenicy, w tym roku 4 mln. Ponad dwie trzecie naszego zboża przerabiamy na paszę. I tu kolejny kłopot, bo mniejsza podaż styka się z większym popytem. Od 1 listopada zacznie obowiązywać zakaz karmienia drobiu i świń mączkami mięsno-kostnymi. Zresztą ten zakaz już praktycznie wszedł w życie, bowiem zakłady przygotowujące pasze przestały kupować mączkę, by oczyścić sobie magazyny i przestawić się na inną technologię. Skutek tego zakazu jest dwojaki. Z jednej strony rolnicy hodowcy potrzebują więcej zboża, które częściowo zastąpi mączkę (wraz z importowaną śrutą sojową), co sprawi, że podrożeją koszty produkcji drobiu i świń. Z drugiej - zakłady mięsne, które do tej pory sprzedawały odpady mięsne do zakładów utylizacyjnych, teraz muszą za zabranie odpadów płacić. W rezultacie rosną im koszty produkcji, co musi się przełożyć na ceny mięsa. Efekty już widać choćby na przykładzie kur niosek. Jeszcze przed miesiącem można było kupić jaja po 20 gr, dziś kosztują dwa razy więcej. W tej sytuacji właściciele kurników z nioskami uznali wzrost cen za dobry sygnał do zwiększania produkcji. A więcej nowych kur to większe zapotrzebowanie na ziarno.

Co dalej?

Jedynym wyjściem wydaje się import zboża z krajów, które miały udane żniwa, czyli z Ameryki. Ale by to miało sens, rząd musi znieść cła na zboże pozaeuropejskie. Cena na świecie waha się w granicach 130-140 dol. za tonę pszenicy. Do tego dochodzi ok. 25 dol. za tonę za transport. Jeślibyśmy jeszcze dodali 25 proc. cła, jakie obowiązuje obecnie, otrzymujemy cenę abstrakcyjną (zwłaszcza przy słabym obecnie złotym). Decyzję rząd powinien podjąć już teraz, by handlowcy mogli rozpocząć jak najszybciej negocjacje z eksporterami w Ameryce. Jeśli tego nie zrobi, ceny pieczywa, makaronów i mięsa pójdą mocno w górę. Jak na to zareaguje społeczeństwo? Ponadto jeśli 1 maja 2004 r. wkroczymy do Unii z tak wyśrubowanymi cenami mąk, pasz i mięsa, to może nam grozić zalew tańszych nieograniczonych cłami gotowych produktów z UE. A to postawi w bardzo trudnej sytuacji przetwórców w Polsce. - Drogie zboża to nie jest tylko sprawa jego przetwórców. To jest zmartwienie całego społeczeństwa, bo one prędzej czy później uderzą w każdego konsumenta i w całą gospodarkę. Nie można tego lekceważyć, bo teraz nas to nie dotyczy - przestrzega Bogdan Judziński, szef Polskiej Izby Zbożowej.


POWIĄZANE

Zgodnie wytycznymi Komisji Europejskiej przedstawionymi w Komunikacie z dnia 15 ...

Według stanu na dzień 11 grudnia 2020 roku (od początku sezonu 2020/21) ukraińsk...

Rok 2020 zaskoczył wszystkich – z pewnością był wyjątkowy, pełen wyzwań i nieocz...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę