Anna Rogowska wyjaśnia - polemika z komentarzem do mojego artykułu

5 stycznia 2016
Polemika  z komentarzem do mojego artykułu pt: „Zmiany w rejestracji i reklasyfikacji środków owado- i grzybobójczych stosowanych w ochronie rzepaku”


Po publikacji artykułu mojego autorstwa pojawiła się polemika z zawartymi w nim tezami, sformułowana w sposób wymagający mojej odpowiedzi. Autor tej polemiki zarzuca mi niekompetencję i nierzetelność, tymczasem całkowicie nie zrozumiał intencji zawartej w opracowaniu.  
Celem artykułu było dotarcie do rolników z informacją o zmianach w rejestracji i reklasyfikacji środków ochrony roślin stosowanych w uprawie rzepaku, aby nieświadomie, polegając na przyzwyczajeniach i wieloletnich doświadczeniach w stosowaniu tych preparatów nie łamali oni prawa, używając ich niezgodnie z etykietą rejestracyjną. Nie można, bowiem zapominać, iż etykieta jest dokumentem prawnym określającym zasady stosowania i procedury funkcjonowania w obrocie handlowym środków ochrony roślin. Wydawało mi się to tym bardziej uzasadnione, gdyż niektórzy producenci i dystrybutorzy nie tylko nie informują swoich klientów o zmianach w stosowaniu preparatów, ale jeszcze jak gdyby celowo ukrywają przed nimi istotne informacje np. o zmianie zasad dopuszczalnego stosowania. I tak opisywany w polemice dość szeroko jeden z preparatów nie może być już stosowany w okresie kwitnienia rzepaku, a jego producent konsekwentnie reklamował ten środek w bieżącym sezonie na tle kwitnących łanów rzepaku. Trudno uwierzyć, iż przez pomyłkę użyto starych materiałów promocyjnych. Biorąc pod uwagę adresatów mojego artykułu, stosowanie pewnych skrótów myślowych, a tym samym odejście od precyzyjnego opisu prawnych procedur reklasyfikacji ś.o.r. było moim zdaniem oczywiste. Aby jednak nie pozostawić zarzutów autora polemiki bez odpowiedzi, odniosę się do każdego z nich.

Zdaniem mojego interlokutora pomieszałam dwa odrębne procesy – reklasyfikacji oraz oceny substancji aktywnych ś.o.r. prowadzonych na poziomie Unii Europejskiej. Przede wszystkim, co wyraźnie wynika z treści mojego artykułu jego tematem nie było przybliżenie czytelnikowi przebiegu któregokolwiek z tych procesów, ale jak wspomniałam wcześniej, poinformowanie o ich konsekwencjach. Byłam w pełni świadoma różnic dotyczących obu procesów, co absolutnie nie stoi w sprzeczności z wnioskami zawartymi w artykule - finalnie oba procesy mogą skutkować wycofywaniem środków ochrony roślin z obrotu (przegląd substancji aktywnych na poziomie UE) oraz zawężeniem i ograniczeniami w ich stosowaniu (przegląd i reklasyfikacja). Akurat w przypadku Alertu wypadnięcie stosowania w buraku jest spowodowane przeglądem na poziomie UE (s.a. karbendazym uzyskała zgodę na stosowanie w tej uprawie w bardzo niskiej dawce, co uniemożliwia zastosowanie w oprysku), a np. zawężenie zakresu stosowania w rzepaku (nie można teraz stosować Alertu w okresie kwitnienia) było spowodowane reklasyfikacją i zaklasyfikowaniem tego środka jako bardzo toksyczny dla pszczół oraz ustaleniem bardzo długiego okresu prewencji dla pszczół. To, że mój rozmówca twierdzi w swoim komentarzu, że środek był zawsze stosowany w rzepaku w tym okresie i nigdy nie doszło do zatruć pszczół w Polsce nie jest żadnym argumentem. Według prawa każdy, kto stosuje środek ochrony roślin jest zobowiązany do ścisłego przestrzegania zapisów znajdujących się w etykiecie-instrukcji stosowania środka (Art. 68, ust.1 ustawy o ochronie roślin z dnia 18 grudnia 2003). Tak więc, dopóki taki zapis znajduje się w etykiecie Alertu każdy kto go stosuje musi przestrzegać tych zapisów i na nic zdają się tu wyjaśnienia rozmówcy, że preparat nigdy nie był trujący dla pszczół i że firma posiada jakieś badania, które to potwierdzają.

    Autor polemiki kwestionuje też moje uwagi dotyczące porównania klasyfikacji. Aczkolwiek nie było moim zamiarem sporządzenie szczegółowej analizy różnic w ograniczeniach na poziomie UE, jakie posiadają różne s.a. np. karbendazym lub tiofanat metylu, to faktem jest, iż tiofanat jest jedyną s.a. z grupy benzymidazoli, na którą w przeciwieństwie do karbendazymu nie nałożono tylu ograniczeń. Właśnie dlatego w moim artykule wymieniłam z nazwy preparat Topsin, bowiem jako jedyny, dostępny na polskim rynku w ochronie rzepaku zawiera w swoim składzie tę s.a. I w tym miejscu należałoby się zgodzić z recenzentem mojego opracowania, który zaleca wnikliwe zapoznanie się z treścią etykiet. Zdaniem krytyka mojego opracowania dyskusyjną jest zawarta w nim sugestia, iż bezpieczne stosowanie środków zaklasyfikowanych jako toksyczne jest niemożliwe. Nie dyskutując, czy istotnie taką sugestię zawarłam /po wielokrotnej lekturze mojego tekstu tej sugestii nie znalazłam/, należy zwrócić uwagę, że kwestie związane z ograniczeniami związanymi z obrotem i stosowaniem środków zaliczanych do w/w grup są ściśle regulowane zapisami zawartymi w ustawie o ochronie roślin – Art.66 ust.1 i 2. Jest tam m.in. powiedziane wyraźnie że, cyt.: „Środki ochrony roślin zaliczane do bardzo toksycznych lub toksycznych dla człowieka mogą nabywać wyłącznie osoby, które ukończyły szkolenie w zakresie stosowania tych środków i posiadają aktualne zaświadczenie o ukończeniu tego szkolenia.” Mój interlokutor nie kwestionuje faktu, że obecnie prowadzone szkolenia mogą uprawniać do nabywania i stosowania takich środków, ale niestety nie wszyscy użytkownicy środków ochrony ukończyli takie kursy i jest jeszcze duża grupa rolników, którzy posiadają kursy ukończone jeszcze przed 01.05.2004, a nawet tacy, którzy takich kursów nie ukończyli wcale – takie osoby nie mają uprawnień do stosowania środków toksycznych. Oprócz w/w wymogów związanych ze szkoleniami jest jeszcze obowiązek ścisłego ewidencjonowania nabywców takich środków, kilkuletniego przechowywania takiej ewidencji, a także obowiązek wydzielania osobnych pomieszczeń w magazynach i punktach sprzedaży. Dotyczy to przede wszystkim środków oznaczonych trupią czaszką i literą T, czyli np. omawianego Alertu. 

Mój interlokutor napisał, że również etykieta środka Topsin zawiera wiele warunków stosowania, jak np. konieczność stosowania odzieży ochronnej, okularów ochronnych i rękawic. I rzeczywiście tak jest, tylko zapomniał nadmienić, że zasady stosowania odzieży ochronnej (fartuchów lub kombinezonów) oraz rękawic dotyczą niemalże wszystkich środków ochrony roślin, a stosowanie ochrony twarzy (np. ekranu ochronnego lub okularów) ich zdecydowanej większości. Zapomniał także dodać, że w etykiecie środka Alert umieszczony jest znak ostrzegawczy, który mówi o obowiązku stosowania respiratora.

Idąc dalej za sugestią rozmówcy, który opisał dosyć dokładnie etykietę, ale tylko środka Tospin oraz odpowiadając na zarzut, jakobym nie dokładnie przejrzała etykiety opisywanych przez mnie środków, proponuję porównanie w tym względzie obu produktów:
Alert – opakowanie oznaczone trupią czaszką. Preparat toksyczny, niebezpieczny dla środowiska. Ograniczone dowody działania rakotwórczego. Może powodować dziedziczne wady genetyczne. Może upośledzać płodność. Może działać szkodliwie na dziecko w łonie matki. Bardzo toksyczny dla pszczół. Okres prewencji dla pszczół / okres zapobiegający zatruciu/ - 30 dni.
Topsin – środek sklasyfikowany jako szkodliwy i niebezpieczny dla środowiska. Działa szkodliwie przez drogi oddechowe i po połknięciu. Może powodować uczulenie w kontakcie ze skórą. Możliwe ryzyko powstania nieodwracalnych zmian w stanie zdrowia. Okres prewencji dla ludzi, pszczół, zwierząt – nie dotyczy.

Obydwa preparaty działają toksycznie na organizmy wodne.

    Biorąc pod uwagę przytoczone powyżej fakty muszę zadać autorowi recenzji pytanie, które z nas jest nierzetelne. Ja w swoim artykule przedstawiłam możliwie najbardziej obiektywnie informacje związane ze zmianami na rynku ś.o.r. związanymi z przeprowadzanymi równolegle procesami rejestracji i reklasyfikacji, natomiast autor tej druzgocącej polemiki posługuje się stwierdzeniami, iż jego firma liczy na przywrócenie w przyszłości dotychczasowych zapisów w etykietach rejestracyjnych. Pozostaje mi tylko życzyć powodzenia.

POWIĄZANE

W polskiej debacie publicznej od pewnego czasu pojawia się postulat prawnego zob...

Rekordowo drogi olej napędowy i cena benzyny zbliżająca się do 7 złotych za litr...

Jaja zostały uznane przez FDA (Agencja Żywności i Leków, FDA – amerykańska insty...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę