aaaaaaaaaaaJOHN_DEERE1

Chrońcie psy przed kleszczami

9 czerwca 2006

Babeszjoza, groźna choroba przenoszona przez kleszcze, atakuje psy. W Olsztynie zapada na nią każdego tygodnia kilkanaście zwierząt. Weterynarze apelują, by chronić psy przed pajęczakami.

Pierwszy przypadek babeszjozy weterynarze z kliniki w Kortowie odnotowali w lutym. Z każdym miesiącem liczba chorujących psów zwiększała się. - Teraz mamy nawet kilkanaście przypadków tej choroby w tygodniu - mówi dr Andrzej Pomianowski z zespołu chorób wewnętrznych kliniki weterynaryjnej w Kortowie.

Podobnie jest w całym regionie. Nikt jednak nie wie, ile zwierząt już zachorowało na babeszjozę, bo wojewódzki inspektorat weterynarii nie prowadzi związanych z tą chorobą statystyk. - Jest środek sezonu kleszczowego, pajęczaki są na trawach, krzakach, drzewach, naprawdę trudno uniknąć kontaktu z nimi - mówi doktor Marcin Raczyński, właściciel gabinetu weterynaryjnego przy ul. Partyzantów w Olsztynie. - A ponieważ większość kleszczy jest nosicielem babeszji, pierwotniaka, który wywołuję babeszjozę, choruje coraz więcej psów.

Babeszjoza jest chorobą, która pojawiła się w naszym regionie w 2000 roku. - Od tamtej pory występuje falami - w ubiegłym roku prawie nie występowała. Za to były przypadki dwa lata temu - mówi dr Pomianowski.

Teraz nastąpił prawdziwy wysyp. Co ważne, zarażone babeszją kleszcze żyją głównie we wschodniej Polsce. - W Toruniu odnotowano trzy przypadki babeszjozy, ale chorowały na nią psy, które były z właścicielami na Mazurach - mówi Pomianowski. - Dlatego turyści, którzy z psami wybierają się na Mazury, przed wyjazdem powinni zadbać o zdrowie psa i zabezpieczyć go przed ugryzieniem kleszczy - podkreśla lekarz.

Jak mówi, był zaskoczony, że dotąd tak mało się mówiło o lawinowym wzroście liczby zachorowań. Gdyby ludzie o niej wiedzieli, mogliby uratować swoje zwierzęta.

Babeszjoza jest dla psów chorobą śmiertelną. Pierwotniak, który ją wywołuje, atakuje czerwone krwinki we krwi zwierzęcia, to w konsekwencji powoduje skrajną anemię. - Chorego psa można uratować tylko w przypadku natychmiastowej interwencji lekarza - mówi Andrzej Pomianowski. - Dlatego warto zwracać uwagę nawet na najmniejsze objawy chorobowe, takie jak wysoka gorączka, osłabienie, żółtaczka [pies ma żółte oczy, czasami nawet skórę - red.] - wylicza weterynarz.

Ponieważ okres wylęgania choroby w organizmie psa trwa od dwóch tygodni nawet do kilku miesięcy, weterynarze przestrzegają, by nie lekceważyć nawet najmniejszych objawów - w leczeniu tej choroby czas odgrywa ogromną rolę.

Kurowanie chorego psa trwa kilkanaście dni i jest kosztowne. Weterynarze pocieszają, że można tych kosztów uniknąć, zapobiegając chorobie. Wystarczy założyć psu obrożę przeciwkleszczową albo skrapiając skórę specjalnymi preparatami dostępnymi w sklepach zoologicznych i gabinetach lekarskich. - Ryzyka zachorowania całkowicie nie da się uniknąć, ale takie zabiegi je minimalizują - mówi Marcin Raczyński.


POWIĄZANE

Polacy zadowoleni z transformacji energetycznej. Blisko co drugi badany potwierd...

Mazurska Manufaktura S.A., specjalizująca się w produkcji kraftowych alkoholi mo...

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) przypomina, że zbliża się termi...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę