Adama_1-15.08.2020
Bayer_dekalb_lipiec_2020

Azjatycka wojna o wodę

23 marca 2018
Azjatycka wojna o wodę

W Azji trwa cicha wojna o zasoby wodne. Główni gracze to Chiny i Indie. Bronią w rozgrywce są tamy budowane w górnych biegach rzek, które mają bezpośredni wpływ na gospodarkę sąsiadów w dolnym biegu. Zmiany klimatyczne mogą zaostrzyć konflikt.

Z Dibrugarh, miasta w stanie Asam w północno-wschodnich Indiach, ledwo widać drugi brzeg Brahmaputry. Na horyzoncie wąski pasek lądu zlewa się wodą i niebem. Rzeka w tym miejscu ma ok. 25 km szerokości, a w czasie monsunu nawet 10 km więcej.

"Brahmaputra to ogromny żywioł i coraz bardziej nieprzewidywalny" - mówi PAP Kaushik Das, 50-letni rolnik z dystryktu Dibrugarh, który słynie z produkcji herbaty. Co roku powodzie zalewają pola, a kiedy woda się cofa, rolnicy zastają zapiaszczony grunt. "To wina zmiany klimatu. I Chińczyków" - dodaje wzburzony.

"A dokładnie chińskich tam na Brahmaputrze" - zaręcza Bisnu Gogoi, przedsiębiorca z Guwahati, stolicy Asamu. Dwa lata temu jego dom w dzielnicy Anil Nagar zalała powódź. "Żyjemy w dolnym biegu rzeki i wystarczy, że Chińczycy otworzą swoje tamy i już po nas" - zaręcza, powtarzając plotkę, którą przekazują sobie ludzie na bazarach Asamu. Według niej Chińczycy manipulują przepływem wody, by wywrzeć presję na południowym sąsiedzie.

Przed takim scenariuszem ostrzega prof. Brahma Chellaney z delhijskiego ośrodka analitycznego Centre for Policy Research i autor książki "Woda: Nowe pole bitewne Azji". "Rywalizacja o dostęp do zasobów wody może poważnie zagrozić długoletniemu pokojowi i stabilności Azji" - pisze w opiniotwórczym portalu Project Syndicate. "Już teraz toczy się bitwa z Chinami jako głównym agresorem" - podkreśla.

Jego zdaniem chińskie zdobycze terytorialne na Morzu Południowochińskim współgrają z pomijaną przez media polityką grabieży zasobów rzek przepływających przez wiele krajów. System tam w górnym biegu Brahmaputry oraz Mekongu ma być elementem strategii nacisku i kontroli Pekinu w Azji.

Brahmaputra ma swoje źródła w Tybecie i, płynąc przez Wyżynę Tybetańską na wschód, gwałtownie skręca na południe, gdzie jest podstawą egzystencji dla mieszkańców Indii i Bangladeszu. Z kolei Mekong w dolnym biegu przepływa przez Tajlandię, Laos, Kambodżę i Wietnam. Zdaniem naukowców z fińskiego Uniwersytetu w Aalto sześć wielkich tam na Mekongu znacząco wpływa na środowisko i negatywnie na gospodarkę tamtych krajów.

Eksperci badający wielkie tamy twierdzą, że rzeki tracą kolejne gatunki ryb, a muł użyźniający glebę dorzeczy jest zatrzymywany przez sztuczne konstrukcje. Spekulują, że tama Zangmu na Brahmaputrze może zostać wykorzystana do odprowadzenia wody w inne rejony Chin w porze suchej.

"W 2017 r. Chiny zdecydowały się wstrzymać z przekazaniem danych (o przepływie wód w górnym biegu Brahmaputry - przyp.) Indiom, osłabiając system wczesnego ostrzegania przeciwpowodziowego" - zwraca uwagę prof. Chellaney. Mimo lżejszego monsunu doszło wtedy do katastrofalnych powodzi.

Chiny konsekwentnie odmawiają podpisania międzynarodowych traktatów regulujących status rzek oraz zobowiązujących do dzielenia się danymi o przepływie wód. W swojej krytyce prof. Chellaney pomija jednak fakt, że Bangladesz otrzymał takie dane od Chin, a same Indie budują tamy, które zagrażają Pakistanowi.

"Indie prowadzą podobną politykę wobec Pakistanu w Kaszmirze" - mówi PAP Umar Baba, który zajmuje się tematem rzek i globalnego ocieplenia w regionie Kaszmiru. "Dużo mówi się o konflikcie zbrojnym o Kaszmir, lecz bardzo rzadko w kontekście zasobów rzek" - podkreśla.

Przez indyjską część Kaszmiru przepływa sześć rzek, które mają swój dolny bieg w Pakistanie. Największa rzeka Indus dostarcza wodę aż do 90 proc. rolników w tym kraju. Rok po podziale na Indie i Pakistan w 1948 r. Delhi pod pretekstem prac nad kanałami na krótko znacznie ograniczyło przepływ wód do sąsiada, wywołując kryzys w rolnictwie. Dopiero w 1960 r. oba kraje podpisały traktat międzynarodowy, dzieląc się zasobami rzek.

Jednak władze w Islamabadzie regularnie oskarżają sąsiada o łamanie traktatu. Indie w górnych biegach rzek budują ponad 150 małych tam. Władze w Delhi nie dzielą się przy tym danymi konstrukcyjnymi i trudno oszacować jak budowle wpłyną na przepływ wód.

"Indie zalewają Nepal, swojego sąsiada, każdego roku" - mówi PAP Manoj Gautam, znany nepalski ekolog pracujący na południu kraju. "Indyjskie tamy na granicach z Nepalem powodują powodzie, bo nie były projektowane z myślą o sąsiedzie, ale własnym interesie" - tłumaczy, opowiadając o szczególnie dotkliwych powodziach w 2017 r. Do jednej z największych powodzi doszło jednak w 2008 r. na rzece Mahakali, gdy w czasie monsunu strona indyjska odmówiła otwarcia wrót tamy Sharada.

"Kolejne władze Nepalu niewiele w tej sprawie zrobiły. A Indie mają kolejne narzędzie nacisku na sąsiada" - komentuje dla PAP Gyanu Adhikari, dziennikarz zajmujący się polityką w Katmandu. Dodaje, że budowy tam w górnych biegach rzek, najczęściej z udziałem kapitału indyjskiego, ciągną się w nieskończoność.

 

Paweł Skawiński (PAP)


POWIĄZANE

Polski Bon Turystyczny jest formą wsparcia dla polskich rodzin oraz branży turys...

Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, Polskie Koleje Państwowe S.A. oraz Bydgoski ...

Według długoterminowych prognoz Federacji Przemysłu stanu São Paulo, Brazylia ma...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę