CTR_80917

Ilu w Polsce jest rolników?

27 października 2017
Ilu w Polsce jest rolników?

Odpowiedzi na to pytanie nie zna chyba nawet sam minister rolnictwa i rozwoju wsi, ba, nie potrafią na nie jednoznacznie odpowiedzieć także eksperci z kompetentnego i wielce dla polskiego rolnictwa zasłużonego Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Pozornie łatwiejsza wydaje się być odpowiedź na pytanie o liczbę gospodarstw, ale, jak się okazuje, samych tylko definicji gospodarstwa rolnego jest w Polsce aż 11!  Więc i tu o szybką orientację niełatwo.

W każdym razie zarówno gospodarstw rolnych jak i rolników jest na razie u nas tyle i tylu, że ich liczebnością nadal interesują się statystycy. Bo są już takie kraje, gdzie udział zatrudnionych w rolnictwie jak i udział rolnictwa w Krajowym Produkcie Brutto są tak małe, że krajowe statystyki już się nimi nie zajmują.

Udział pracujących w rolnictwie w ogólnej liczbie zatrudnionych w Polsce wynosi obecnie 10,5 proc. W krajach Unii Europejskiej większy jest on tylko w Rumunii, Bułgarii, Chorwacji i Grecji, czyli, na razie, może z wyjątkiem Grecji, w krajach biedniejszych od naszego.

Bo nie oszukujmy się: poziom zatrudnienia w rolnictwie jest jednym ze wskaźników zamożności społeczeństwa. W najbogatszych krajach UE: Luksemburgu, Wielkiej Brytanii, Belgii, Niemczech wynosi on już mniej niż 1,5 proc. Nawet w tak mocnych rolniczo krajach jak Francja, Dania i Holandia też nie przekracza 3 proc. Niektóre z gospodarstw tych krajów nie posiadają nawet roli, czyli są to gospodarstwa rolne ... bezrolne. Utrzymują jednak np. po kilka tys. czy nawet kilkanaście tys. sztuk świń, które karmią pochodzącą z zakupu paszą i to karmią tak, że mogą je potem zbyć na rynku po konkurencyjnych cenach (najniższe ceny zbytu żywca wieprzowego w UE występują w Danii).

W Polsce najpowszechniej przyjmuje się, że gospodarstwo rolne to jest nieruchomość o powierzchni co najmniej 1 ha użytków rolnych, które zresztą wcale używane rolniczo być nie muszą. I tylko takie gospodarstwa, powyżej 1 ha, mogą się starać o tzw. dopłaty bezpośrednie z budżetu Unii Europejskiej.
Otóż, zdaniem Głównego Urzędu Statystycznego, takich gospodarstw jest obecnie około 1,4 mln.

Przeciętne gospodarstwo rolne w Polsce ma powierzchnię około 10,5 ha, nie oznacza to jednak, że połowa polskich gospodarstw rolnych ma powierzchnię większą od przeciętnej. Gdyż powierzchnia około 55 proc. mieści się w przedziale od 1 do 5 ha.

Gospodarstw o powierzchni ponad 10 ha jest w Polsce około 350 tys. ( 27 proc.), użytkują one jednak prawie 72 proc. ogółu gruntów. Gospodarstw o powierzchni od 5 do 10 ha jest około 180 tys. i użytkują nieco ponad 14 proc. ogółu rolniczych gruntów.   

Struktura agrarna jest w Polsce mocno zróżnicowana. Powierzchnia przeciętnego gospodarstwa w woj. zachodniopomorskim przekracza 30 ha, natomiast w woj. małopolskim  wynosi około 4 ha. Ponad 20 ha mają przeciętne gospodarstwa rolne w woj. warmińsko-mazurskim i lubuskim, natomiast najmniejsze (od 4 do 6ha) są przeciętne gospodarstwa rolne w woj. małopolskim, podkarpackim i świętokrzyskim.

Większą od średniej krajowej przeciętną powierzchnię (od 12 do 19 ha) mają gospodarstwa rolne w woj: pomorskim, opolskim, dolnośląskim, kujawsko-pomorskim, wielkopolskim i podlaskim. Mniejsza (w przedziale 7,5 do 8,5 ha) jest ona w woj.: mazowieckim, łódzkim, lubelskim i śląskim.

Ciekawie przedstawia się udział poszczególnych regionów w całości produkcji rolnej Polski.  Otóż pięć województw: podlaskie, podkarpackie, lubuskie, świętokrzyskie i śląskie dostarcza tylko 12,9 proc. produkcji towarowej polskiego rolnictwa, podczas gdy z pięciu innych: wielkopolskiego, mazowieckiego, łódzkiego, kujawsko-pomorskiego i lubelskiego pochodzi 55 proc. tej produkcji. Pozostałe sześć województw daje 32,1 produkcji towarowej rolnictwa.

Wynika z tego, że Polskę żywi głównie Wielkopolska, Mazowsze, Kujawy i Lubelszczyzna. Z kolei takie regiony jak podkarpacki i śląski więcej żywności przejadają niż produkują. Śląskiemu można to wybaczyć (mały obszar i dużo ludzi), ale woj. podkarpackie jest najbardziej wiejskim regionem w Polsce (na wsi mieszka tu 60 proc. ludzi).

Po wejściu Polski do Unii Europejskiej nastąpiło przyśpieszenie rozpoczętego już wcześniej procesu koncentracji produkcji rolnej. Około 10 razy mniejsza jest obecnie liczba plantatorów buraków cukrowych, w podobnym stopniu zmniejszyła się liczba dostawców mleka do mleczarni. Małe gospodarstwa rolne rezygnują z chowu bydła i trzody chlewnej, ograniczając się do utrzymywania gruntów w tzw. zdolności do produkcji rolnej. W coraz większej liczbie wiejskich zagród nie ma już krów-żywicielek, wieprzków do zaszlachtowania na Boże Narodzenie czy na Wielkanoc, zostały tylko niewielkie grzebiące w obejściu stadka kur.

W rezultacie polskie rolnictwo, podobnie jak przed drugą wojną światową, składa się ponownie z dwóch warstw: rolników i ziemian. Z tym, że przed wojną ziemianie mieli po kilkaset, a czasami i po kilka tysięcy hektarów ziemi i częściej niż w polu gościli w kasynach Monte Carlo, natomiast teraz "ziemianie" mają po kilka hektarów gruntów, na których bywają równie rzadko, ale dzięki którym otrzymują od 1 tys. do 5 tys. zł rocznie z budżetu UE. Trudno tych ludzi nazwać rolnikami, zresztą 36 proc. mieszkańców wsi utrzymuje się obecnie z pracy najemnej, a 25 proc. ze świadczeń społecznych. W przeliczeniu na osobę, dochody mieszkańców wsi są o 18 proc. niższe od dochodów mieszkańców miast. Na wsi, choć mieszka tu 40 proc. ogółu ludności, żyje też 60 proc. ludzi znajdujących się w Polsce w skrajnym ubóstwie . Mimo to zadowolenie z miejsca zamieszkania jest na wsi (80,6 proc.) większe niż w mieście (78,4 proc.).

Udział polskiego rolnictwa w tworzeniu PKB zmniejszył się już do 2,6 proc., jego społeczne znaczenie jest jednak nadal bardzo duże. Rośnie także polityczne znaczenie polskiej wsi. Na razie jest ona, bardziej niż miasto, przychylna tzw. dobrej zmianie, bo z racji większej dzietności wiejskich kobiet i większego ubóstwa bardziej niż miasto skorzystała ze sztandarowego programu "500 plus". I chyba dlatego dopiero po jakimś czasie dostrzeże, że "dzięki" "dobrej zmianie" Polska staje się coraz bardziej osamotniona nie tylko w Unii Europejskiej, ale i w świecie.

 

Edmund Szot


POWIĄZANE

W dniu 13 listopada 2017 r. Zarząd KRIR wystąpił do Ministra Rolnictwa i Rozwoju...

Podsekretarz stanu Ewa Lech uczestniczyła w piątek, w dorocznym spotkaniu branżo...

We Włoszech, zmagających się od lata z rekordową suszą, brakuje 60 miliardów met...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę